sobota, 2 listopada 2013

A jednak/rozdział 36

Zbliżała się noc nie mogłam zasnąć za bardzo się bałam. W sali w której byłam było strasznie zimno a ja miałam cienkie spodnie i rozdartą koszulkę. Plecy bolały mnie jak cholera i jeszcze ta myśl, że tam na zewnątrz leży ciało Josh'a mnie przerażała czułam w sobie ból, może gdyby mnie zastrzelił, to może moje problemy by się skończyły. Usłyszałam jakieś odgłosy. Słyszałam jak ojciec Josh'a krzyczy do kogoś nie słyszałam odpowiedzi. Przysłuchiwałam się bardziej. A potem ten bandzior powiedział ,,Możesz do niej iść'' dalej nie słyszałam czy to chodziło o mnie. Gdy drzwi się otworzyły zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała.
-Josh!-krzyknęłam z nie dowierzaniem, wstałam z zimnej podłogi i pobiegłam w jego stronę.
-Rose-przytulił mnie.
-Ty żyjesz!
-Żyję-spojrzałam przez ramię Josh'a czy nie stoi gdzieś jego ojciec, na szczęście go nie było.
-Twój ojciec mówił że nie żyjesz.
-Dostałem w ramię, leżałem chwilę nieprzytomny a później poszedłem do domu, to ten mały budynek obok fabryki no i tam opatrzyłem ranę ale boli jak cholera kula nadal tam jest.
-Musisz szybko jechać do szpitala.
-Nie mogę ojciec mi nie pozwolił nigdzie stąd iść.
-Ale może ci się coś stać.
-Nic mi nie będzie-zapewniał.
-Jak dobrze, że jesteś, dzięki tobie jestem tu jeszcze normalna.
-Przepraszam Rose najchętniej to bym cię wypuścił.
-Już raz spróbowałeś, mam nadzieję że rodzice i Niall uzbierają te pieniądze.
-Też mam taką nadzieję powinnaś się przespać, poczekaj zaraz przyniosę ci jakiś materac.
Byłam taka szczęśliwa że Josh żyje gdy tylko z tego wyjdę to od razu pójdę na policję i powiem o tym bandziorze czyli ojcu Josh'a mam nadzieję, że dostanie dożywocie. Po chwili do sali wszedł Josh z materacami. Położył je na podłodze jeden na drugim.
-Będzie ci cieplej, masz-dał mi swoją bluzę, wzięłam od razu bo było mi bardzo zimno. Josh usiadł obok.
-Gdzie twój ojciec?
-Na korytarzu ma stary fotel siedzi na nim i się wścieka że żyję.
-Nie mów tak.
-Najchętniej to zabrałbym cie do domu, ale ojciec mi nie pozwoli.
-Nie musisz się mną tak zajmować.
-Ale chcę, mam wieli szacunek do dziewczyn,nie tak jak mój ojciec, pewnie mówił ci o mojej dziewczynie.
-Mówił, tak mi przykro.
-Nie na widzę sukinsyna, najchętniej to bym go zabił.
-Wiesz ile ja bym dała żeby przytulić się do rodziców, jeszcze wczoraj mówiłam im że ich nie na widzę. Chłopak ze mną zerwał ale to dlatego że rodzice mu kazali, bardzo go kocham i tęsknię za nim.
-Też bym tak chciał, twoje życie jest normalne a moje jakieś popieprzone.
-Wcale nie mam normalnego życia byłam w śpiączce. Taki Roger dwa razy próbował mnie zgwałcić, chłopak był w szpitalu, siostra przedawkowała i umarła. Teraz cały czas kłócę się z rodzicami a Niall myśli że mam nowego chłopaka. A teraz to.
-Czyli też rozkoszy nie miałaś.
-Nie, ale i tak miałeś gorzej, masakra.
-Nie rozmawiajmy o tym. Twój chłopak ten Niall nadal cie kocha cały czas dzwoni i pyta czy jesteś cała i w ogóle.. i mówił że zebrali już połowę kasy widzisz w nie cały dzień maja 50 tysięcy na pewno uzbierają kasę i będziesz wolna tylko ja z nim zostanę.
-Nie, zabiorę cię stąd.
-Nie ma szans jeszcze nas zabije.
-Obiecuję ci to za dużo przez niego wycierpiałeś.
-Dobrze Rose a teraz śpij i nie myśl o tym. Nie pozwolę żeby ojciec ci coś zrobił.
__________________________________________________________________________
Ostatnio nie wstawiałam postów ale dzisiaj to nadrobiłam i wstawiłam 2 rozdziały.. proszę o komentarze....:)  Majka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz