sobota, 9 listopada 2013

Nie panowałem nad sobą/rozdział 41

Do salonu wszedł Niall.
-Kto dzwonił?
-Moja ciotka!
-Tak? A co chciała?
-Ja pierdole...
-Co się stało?
-Moi rodzice....nie żyją!
-Co takiego?
-Samolot się rozbił ciotka mówiła, że lecieli do mnie, chcieli się ze mną pogodzić.
Podeszłam do niego przytuliłam go i zaczęłam płakać mimo że nie znałam jego rodziców. Pomyślałam sobie, że z dnia na dzień tracimy bliskie nam osoby.
-Czy my nie możemy w końcu być szczęśliwi? zawsze wszystko musi się walić.
-Niall nie płacz damy radę.
-Dlaczego? dlaczego teraz.
-Nie wiem, mam już tego dosyć wiesz-powiedziałam.
-To jakieś fatum najpierw Greg potem Ellie, Josh, a teraz oni. Nie mam nikogo! Nikogo!
-Masz, masz czterech najlepszych przyjaciół, masz mnie. Ja cię nie zostawię.
-Rose, błagam powiedz, że to sen.
-Nie Niall to ta jebana rzeczywistość.
-Dlaczego teraz!
-Usiądźmy.
-Kurwa, a jeszcze niedawno mówiłem, że nie mam rodziców.
-Niall usiądź proszę-usiadł.
-Przyniosę ci wody-poszłam do kuchni, gdy wróciłam Nialla nie było, drzwi na zewnątrz były otwarte wybiegłam z domu. Widziałam go był dalej, szedł ze spuszczoną głową. Pobiegłam za nim.
-Niall zaczekaj.
-Zostaw mnie samego.
-Nie Niall w takim stanie cię nie zostawię.
-Rose błagam zostaw mnie.
-Niall to ja cie proszę! Uspokój się.
-Chcę zostać sam! Zrozum!
-Nie krzycz na mnie, chcę ci pomóc.
Szedł dalej, nie wiedziałam co mam zrobić, bałam się o niego.
-Niall proszę cię wróćmy do domu.
-Nie chcę!
Zobaczyłam mieszkanie Harry'ego tylko on mógł go uspokoić.
-To chodźmy do Harry'ego.
-Nie potrzebuję niczyjej pomocy! Nie rozumiesz.
wybrałam numer do Harry'ego bałam się o Nialla krzyczał na mnie był zrospaczony a ja nie wieziałam jak mu pomóc.
-Co tam Rose?-odebrał Harry.
-Jesteś w domu?
-Tak.
-To wyjdź przed dom. Proszę.
-Ok.
Zaczęłam zagadywać Nialla, żeby znowu nie zaczął iść. Zobaczyłam wychodzącego Stylesa. Na szczęście.
-Co się stało?-podbiegł do nas.
-Harry zrób coś on nie panuje nad sobą.
-Niall co się dzieje?-zapytał Horana.
-Zostawcie mnie do cholery!
-Niall uspokój się!
-Nie uspokoję.
-Chodź do mnie! Nie rób scen.
Harry zaciągnął Nialla do swojego domu. Nie wiedziałam czy iść za nimi zostałam przed domem. Usiadłam na schodach i czekałam. Lepiej żeby porozmawiali.
-Rose chodź, już się uspokoił.-z domu wyszedł Harry i zaprosił mnie tam.
-Na pewno?-chciałam się upewnić.
-Nie bój się!-zobaczył chyba że płaczę.
-Nie boję się tylko...
-Nic nie mów chodź-weszłam do środka na kanapie siedział Niall cały we łzach. Przystałam w wejscu do salonu oparłam się o ścianę i patrzyłam na niego.
-Rose przepraszam!-powiedział do mnie.
-Chciałam ci tylko pomóc.
-Wiem, sam nie wiedziałem co robię-podszedł do mnie i pocałował mnie a potem przytulił.
-Usiądźcie-powiedział Harry stawiając na mały stolik przy kanapie wodę. Usiedliśmy, ból głowy dawał mi popalić.
-Wszystko w porządku?-zapytał mnie Harry.
-Tak, głowa mnie trochę boli.
-Może się położysz?
-To dobry pomysł, pójdę do domu.
-Miałem na myśli, że położysz się u mnie w sypialni.
-Dziękuję Harry, ale wolę pójść do domu.
-Nie idź Rose-zatrzymał mnie Niall.
-Porozmawiajcie sobie, ja jestem zmęczona pójdę już.
-To ja też idę.
-Zostań tu, wolę sama-było mi nadal przykro, nic mu nie zrobiłam a on nakrzyczał na mnie.
-Jesteś zła.
-Pójdę już-pożegnałam się z Harrym i wyszłam.
Szłam wolno czułam na sobie wzrok innych ludzi. Wydawało mi się jakby oni wszystko widzieli. Weszłam do domu i od razu poszłam do sypialni. Położyłam się. Zasnęłam od razu. Obudziło mnie ciepło jakie  czułam, było mi wręcz gorąco. Wstałam otworzyłam drzwi a schody były całe w płomieniach.
_________________________________________________________________________
Hejka. z przykrością was informuję że do końca naszego opowiadania zostały już około 4 lub 5 rozdziałów. Mam nadzieję że pod tym postem pojawią się komentarze. Piszcie czy się podoba..:) Całusy...Majka:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz