Wróciliśmy do Londynu, na reszcie tak bardzo tęskniłam za Londynem i za domem. W domu nic się nie zmieniło było dokładnie tak samo jak przed moim wyjazdem.
-Na reszcie w domu-mówiłam wchodząc do salonu.
-Stęskniłaś się-zapytał Niall.
-Jak cholera-usiedliśmy na kanapie nie mogłam uwierzyć, że tu jestem, że jest ze mną Niall. Myślałam sobie co by było gdybym nie uciekła, pewnie dalej siedziałabym w Chicago z myślą dlaczego Niall się nie odzywa.
-Chcesz coś do jedzenia?-zapytał mnie.
-Nie posiedź tu ze mną.
-Dobrze-przytulił mnie po czym obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie na kanapie.
Nie chciałam myśleć o niczym co było. Ale to wracało zastanawiałam się co u Josh'a przecież on nikogo nie ma. Matka z bratem nie żyją, ojciec w więzieniu. Kto go odwiedza w szpitalu?
-Niall!
-Tak Rose?
-Zastanawiam się co u Josh'a.
-On jest jeszcze w szpitalu?
-Tak z jego ręką nie jest dobrze, on nikogo nie ma, nikt go nie odwiedza.
-To może zadzwoń do swojej mamy, żeby poszła, podała się za jego ciocie i się czegoś dowiedziała. Co o tym myślisz?
-To dobry pomysł.
Zadzwoniłam do mamy opowiedziałam jej o wszystkim. Zgodziła się, żeby tam pójść, teraz muszę czekać na telefon od niej.
-To ja pójdę zrobić coś do jedzenia.
-Pomogę Ci-zakomunikowałam.
-Ok.
Zrobiliśmy pyszny obiad. gdy zjedliśmy odwiedzili nas chłopaki był Harry, Lou i Liam.
-A gdzie Zayn?-zapytałam gdy przyszli .
-Coś mu wypadło i nie mógł przyjść.
-Spoko, to zapraszam.-siedzieliśmy w salonie i gadaliśmy, tak bardzo mi tego brakowało rozmów z nimi w Ameryce byłam sama.
-A wiesz Rose że zamknęli Rogera?
-Naprawdę?-ucieszyłam się.
-Tak i jego ludzi.
-Niall zeznawałeś?-zapytałam go.
-Tak, przeciwko Rogerowi też.
-To dobrze.
Zrobiło się późno chłopaki już poszli. Wzięłam prysznic i położyłam się do sypialni wszedł Niall. Położył się obok i patrzał na mnie. Złapał mnie za rękę. Leżał tak jeszcze chwilę. Nim się spostrzegłam był już nade mną.
-Kocham cię Rose.
Zbliżył swoje usta do moich....
~~Rano~~
Obudziłam się w ramionach Nialla, było mi wtedy tak wygodnie, że nie chciało mi się wstawać. Postanowiłam poczekać aż obudzi się Niall. Nie musiałam długo czekać.
-Dzień dobry kochanie-przywitałam się na dzień dobry.
-Cześć księżniczko.
-Wstajemy.
-Nie chce mi się, co będziemy robić.
-Nie idziesz do pracy?
-Wylali mnie.
-Dlaczego?
-Bo jak byłaś w Ameryce w ogóle nie chodziłem do pracy i szef mnie wyrzucił.
-Niall!
-No co i tak jej nie lubiłem.
-Ja zapewne też nie mam pracy.
-Czyli jesteśmy bezrobotni i możemy spać do południa.
-Ale ja się wyspałam.
-Rose.
-Jak chcesz to śpij a ja pójdę zrobić śniadanie.
-Dobry pomysł.-uśmiechnął się i zamknął oczy. poszłam do kuchni zauważyłam że lodówka była pusta, wczoraj wszystko wyjedliśmy. Zostały dwie łyżeczki kawy. Na szczęście było musli ale nie było mleka. zupełnie nie wiedziałam co mam zrobić n to śniadanie. Postanowiłam pójść do sklepu. gdy zrobiłam zakupy podszedł do mnie jakiś typ.
-Przepraszam, czy ty jesteś Vanessa?
-Nie przykro mi.
Zaczęłam podążać w stronę domu. On szedł za mną. wbiegłam do domu on przystał obok niego po czym ruszył dalej. Szczerze to się trochę przestraszyłam.
-Rose gdzie byłaś?-w salonie siedział Niall.
-W sklepie, w lodówce nic nie było.
-A spoko.
Zaczęłam rozpakowywać zakupy, gdy zadzwoniła mama.
-Co tak długo?-zapytałam.
-Bo wiesz Rose muszę ci coś powiedzieć.
-Co takiego?
_________________________________________________________________________________
Dodałam dzisiaj znowu dwa rozdziały, ponieważ jutro bym tego nie dodała bo jadę do Warszawy na wycieczkę ...mam nadzieję że się spodobają..mam ogromną proźbę KOMENTUJCIE..proszę o to już któryś raz z kolei no ale wielkich skutków nie ma...smutam z tego powodu no ale cóż..mam nadzieję że to się zmieni. Pozdrawiam Majka :*


genialne :****
OdpowiedzUsuń