~~Ranek~~
Obudziłam się przemarznięta, cała się trzęsłam z zimna, było lato ale poranki były dość chłodne. Josh'a nie było obok.. Nie wiedziałam co mam robić, czy siedzieć na miejscu czy gdzieś pójść, potwornie chciało mi się do toalety. Wstałam i ruszyłam w stronę drzwi, były zamknięte. Zaczęłam krzyczeć imię Josh, przez dłuższy czas siedziałam na podłodze czekając na to, aż drzwi się otworzą, i tak się stało, to był Josh.
-Jak dobrze że jesteś, mogę wyjść?
-No wiesz, raczej nie.
-Ale ja muszę do toalety.
-Hmm..chodź w tej fabryce jakaś jest.
Ruszyliśmy w poszukiwaniu ,,kibla'' Josh cały czas trzymał mnie za rękę.
-Nie musisz mnie trzymać, nie ucieknę.
-Ojciec mi kazał, dobra tu jest W-C.
Gdy wróciliśmy do sali w której spałam zobaczyłam ojca Josh'a, był wściekły.
-Gdzie wy kurwa byliście?
-Rose musiała do toalety.
-Przepraszam...-powiedziałam cicho bałam się, że znów coś zrobi albo mi albo Josh'owi.
-Kurwa jeszcze twój chłopak dzwoni-poczułam szczęście tak bardzo chciałam z nim pogadać.
-Halo-powiedział zezłoszczony.
-Mogę porozmawiać z Rose?
-Nie kurwa!
-Niech pan mi ją da do telefonu muszę wiedzieć czy żyje!!
-Dobra ale na chwile.
Oddał, a raczej przyłożył do ucha telefon.
-Rose.
-Niall-krzyknęłam z radością.
-Już niedługo będziesz w domu.
-Kocham cię Niall.-zabrał telefon, chciałam mu to powiedzieć, przecież myślał że chodzę z James'em, bo moja mama mu to powiedziała.
Myślami Nialla...
Powiedziała że mnie kocha może Harry miał rację i jej matka zmyśliła całą tą historię z James'em. Nadal mieliśmy mało kasy brakowało nam jeszcze 20 tysięcy nie miałem pojęcia skąd mam jeszcze je wziąć. Chłopaki dołożyli się tyle ile mogli i ja też, rodzice Rose dali 40 tysięcy i my 40 tysięcy miałem jeszcze samochód za niego nie dostanę za dużo. I tak go sprzedam, robię wszystko by ją zobaczyć.
~~Kilka godzin później~~
Popatrzałam przeraźliwie na zegarek wiszący w pustej sali była 18:56. Niall miał jeszcze cztery minuty. Do sali wszedł Josh i jego ojciec.
-No mała twój chłopak ma jeszcze cztery minuty, zobaczymy czy się wyrobi.
Myślami Nialla...
Ja pierdole mam jeszcze cztery minuty a jeszcze nie przejechaliśmy połowy drogi. Zacząłem panikować, rodzice Rose zostali w domu. A ja z Harrym, Lou, Zaynem i Liamem pośpiesznie jechaliśmy do starych fabryk, samochodem ojca Rose. Zostały 2 minuty.
-Chłopaki nie wyrobimy się.
-Niall zadzwoń do niego.
-Tak i co mu powiem żeby poczekał jeszcze jakieś 5 minut albo i więcej. Przecież on może jej coś zrobić.
-Trudno dzwoń.
Wyjąłem telefon i zadzwoniłem.
-Halo Niall czekamy została ci minuta.
-Nie wyrobimy się poczekaj jeszcze 5 minut proszę.
-O przykro mi, Rose nie będzie zadowolona.
-Błagam....zaczekasz!
-Od tej pory będę kaleczył Rose co minuta to zależy od ciebie, czy ją zabiję czy nie.
Rozłączył się. Byłem przerażony.
-Louis szybciej-krzyczałem do przyjaciela który prowadził samochód.
Myślami Rose...
Ojciec Josh'a kazał mu wyjść po czym zamknął drzwi i z kieszeni wyjął nóż. Już po mnie, zaczęłam się trząść ze strachu, serce mi tak waliło, myślałam że wyskoczy mi z piersi. Podszedł do mnie i kucnął.
-Twój chłoptaś nieco się spóźni-powiedział i rozciął mi kawałek ciała na dekolcie, krew błyskawicznie zaczęła się sączyć. Krzyczałam z przerażenia.
-Zostaw mnie...
-Przykro mi nie możemy tak długo czekać.
Minęła kolejna minuta tym razem przejechał nożem po przed ranieniu. Krzyczałam najgłośniej jak mogłam. Nagle usłyszałam głośne walenie w drzwi.
-To ja Niall mamy kasę.
Wstał i podszedł do drzwi, aby je otworzyć. Zobaczyłam Nialla łzy zaczęły mi spływać po policzkach ze szczęścia.
-Rose.
-Niall.
Podbiegł do mnie rzucając przy tym walizkę z pieniędzmi porywaczowi. Przytulił mnie mocno, jajuz nie miałam siły byłam cała we krwi bolały mnie plecy i nic nie jadłam.
-Co on ci zrobił?
-Nie ważne Niall. Tak się cieszę że jesteś.
Niall wstał i podszedł do porywacza po czym wymierzył w niego cios, chłopaki zaczęli go okładać pięściami. Do sali wpadł Josh...Niall od razu podbiegł do niego, również chciał go pobić.
-Zostaw go-krzyknęłam do chłopaka.
-Dlaczego?
-On mi pomagał. Ten porywacz chciał mnie zgwałcić ale Josh go pobił. a potem chciał mnie stąd wyprowadzić ale on do niego strzelił-powiedziałam Niall stał zdziwiony. podszedł do mnie.
-Rose powiedz mi, masz nowego chłopaka?
-nie no coś ty, wiem że mama powiedziała ci o James'ie. To mój znajomy, a wtedy gdy u mnie byłeś ja wracałam od przyjaciółki.
-Rose Kocham Cię.
-Ja ciebie też-pocałował mnie po czym wziął mnie na ręce i wyszedł ze mną z fabryki. Niall wezwał policję. Zabrali go a Josh pojechał z nami. Najpierw pojechaliśmy do szpitala, kula która tkwiła w ramieniu Josh'a musiała być wyjęta. Gdy odstawiliśmy go do szpitala jedna z pielęgniarek opatrzyła mi rany, na szczęście nie były poważne. Potem pojechaliśmy do domu.
-Córeczko!
-Mamo!
-Tak bardzo się martwiłam.
-Przepraszam za wszystko.
-To ja przepraszam, nie powinnam zakazywać ci spotykać się z Niallem.
-A będę mogła wrócić do Londynu?
-Tak córeczko, jesteś dorosła.
-Dziękuję.
A jednak dobrze, że zostałam porwana wszystko się dobrze ułożyło. Tak bardzo chciałam wrócić już do Londynu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz