Był Ranek.
Już nie mogłam się doczekać tej niespodzianki Nialla. Podobno miał mnie gdzieś zabrać. Poszłam do kuchni, zobaczyłam Nialla przygotowującego śniadanie.
-Dzień dobry kochanie-powiedział niebieskooki blondyn.
-Hej.
-Niedługo wychodzimy.
-Tak w ogóle to gdzie chcesz mnie zabrać?-byłam ciekawa gdzie mamy iśc ale on jak zwykle nic nie chciał mi powiedzieć.
-No proszę Niall powiedz!
-To niespodzianka.
-Dobra, nie to nie-udawałam obrażoną.
-Proszę śniadanie-postawił przede mną talerz z omletem i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję, a gdzie Harry?
-Nie wrócił na noc dzwonił że jest u chłopaków, nie chciał nam przeszkadzać.
Myślami Rose...
Zjedliśmy w ciszy. Gdy skończyliśmy jeść odłożyłam naczynia do zlewu. Poszliśmy na górę się szykować. strasznie się denerwowałam, ponieważ nie wiedziałam dokąd mój chłopak chce mnie zabrać. Szczerze to bardzo nie chciałam tam jechać ale nie chciałam sprawić przykrości Niallowi.
~~~~
-Gotowa?-zapytał Niall.
-Tak, świetnie wyglądasz.
-Dzięki ty też pięknie wyglądasz.
Myślami Rose...
Niall wyglądał ślicznie, miał jeansy, białe skety, czarny t-shirt i niebieską bluzę. A ja miałam na sobie zwykłe rurki, czarną bokserkę i jeansową kamizelkę. Wyglądałam przy nim tak zwyczajnie i nudno, no ale trudno. Tylko nie rozumiałam dlaczego on się tak wystroił? O co tu do cholery chodzi?
-Dobra jedziemy.
Weszliśmy do auta Nialla i pojechaliśmy. Jechaliśmy strasznie długo, aż przed oczami miałam lotnisko, tylko że to lotnisko było o wiele mniejsze niż zwykłe. Stał tam już Zayn.
-Co my tu robimy?-zapytałam ze zdenerwowaniem.
-No wiesz, chcę cię zabrać na wycieczkę, będziemy latać samolotem, który z resztą będzie pilotował Zayn, to będzie taka podniebna wycieczka nad Londynem.
-Łał...Super.
-No widzisz? a tak ci się nie chciało iść, ok, chodź wsiadamy.
Ale się cieszę, jeszcze nie leciałam takim samolotem, już nie mogłam się doczekać.......
Po wejściu do samolotu zaczęłam się bać ale Niall mocno mnie przytulił i powiedział że to nic strasznego.
~~~~~~~~~~
-Piękne widoki co nie Rose?
-Piękne to mało powiedziane.
-Dobra, zmieniamy kierunek teraz trochę natury, lecimy nad lasem-powiedział nasz super pilot Zayn.
-Rose, chcę ci coś powiedzieć-nagle odezwał się Niall, o co mu chodziło?
- O czym?
-Zayn-Horan krzyknął do Zayna. I nagle włączyła się nastrojowa muzyka.
-Ok. przejdę do rzeczy. Wyjdziesz za mnie?
Wyjął piękny pierścionek i malutki bukiecik. Co? on poprosił mnie o rękę? serce zaczęło mi mocniej bić i rzuciłam mu się na szyję.
-Oczywiście że TAK.
Siedzieliśmy wtuleni w siebie jakiś 20 minut i podziwialiśmy piękne widoki. Ale niestety piękne chwile się skończyły.
-Co się dzieje?-nagle zaczęło trząść samolotem.
-Zayn-Niall krzyczał do przyjaciela.
-Nie jestem pewien, ale chyba silnik przestaje działać, musimy skakać,włączyłem automatycznego pilota, żeby mieć czas aby wyskoczyć.
Rzucił nam spadochron. Pierwszy wskoczył Zayn. My chcieliśmy poczekać, chciałam wyskoczyć z nim.
-Masz spadochron i skacz-Niall założył mi spadochron.
-A ty?
-Skaczę zaraz za tobą ale najpierw ty.
-Obiecujesz?
-.....Obiecuję,skacz-oboje płakaliśmy nie mogłem powstrzymać łez Rose trzymała moją rekę i nie chciała puścić.
-Niall kocham cię.
-Ja ciebie tez do zobaczenia na dole, Rose już bo zaraz się rozbijemy.
-Dobrze skacz za mną.
-Ok. Kocham Cię.
-Skacz ze mną.
-Rose skacz rozumiesz.
-Niall błagam.
Myślami Nialla...
Jeszcze raz powiedziałem że ja kocham i wypchnąłem ją z samolotu. Co ona zrobi? Ale musiałem ja okłamać, gdyby się dowiedziała że nie mam spadochronu to by nie wyskoczyła. Trudno. I nie obwiniam Zayna, mógł nie wiedzieć mam nadzieję że chłopaki zaopiekują się Rose.
~~~~~~~~
-Gdzie on jest?-znalazłam Zayna a Nialla nigdzie nie było.
-Patrz tam leży samolot, uwaga on jeszcze może wybuchnąć.
Biegliśmy ile sił w nogach.
-Jest-krzyczał Zayn, pobiegłam i zobaczyłam to czego nigdy ni chciałam zobaczyć.
-Żyje???-krzyczałam do Zayna-Sprawdź puls!!!
I co??-Zayn wstał z oczami we łzach.
-Posłuchaj Rose...
-Nie Nie!!!!proszę powiedz że żyje.
-Przykro mi.
-Cooo????-zaczęłam biec gdzieś przed siebie, nie mogłam w to uwierzyć. Poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę, miałam nadzieję....ale to był Zayn.
-Chodź musimy zadzwonić po karetkę żeby zabrali ciało Nia....-rozpłakał się.
Strasznie płakałam, łzy leciały mi jak groch.
-Dlaczego? przecież mi obiecał.
______________________________________________________________________________
I jak podoba się?..:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz