Wypiliśmy czekoladę i zjedliśmy pianki. Czas było iść spać.
-To my już idziemy-poinformował mnie i Nialla Zayn i poszedł wraz z chłopakami do ich namiotu. Zostałam sama z moim ukochanym było bardzo romantycznie wtuliłam się w niego i wpatrywałam się w ogień.
-Jutro wyjeżdżacie.
-Tak Rose.
-Możecie zostać dłużej.
-Nie możemy, musimy wracać.
-A kiedy znów przylecisz?
-Nie wiem Rose.
-Jak to?-odwróciłam się w jego stronę.
-Rose, musisz o mnie zapomnieć.
-Co? jak zapomnieć o czym ty mówisz?-krzyczałam do niego ze łzami w oczach.
-Nie możemy być razem-powiedział ze łzami w oczach.
-Niall, dlaczego co się stało-krzyczałam.
-Nie będę do ciebie przyjeżdżał!
-Nie kochasz mnie?
-Kocham, ale chcę żebyś ułożyła sobie życie tu.
-Niall ja cie kocham.
-Rose proszę cię rozstańmy się.
Wstałam i zaczęłam biec ze łzami w stronę jakiegoś lasu. Zatrzymałam się przy jakimś starym pniu. Usiadłam i zaczęłam myśleć. Dlaczego chce się ze mną rozstać co się takiego stało, to wszystko przez rodziców, nienawidziłam ich. Nie mogę sobie ułożyć życia z kimś innym, chciałam wziąć z nim ślub mieć dzieci a on zrywa ze mną, nie mogłam tego zrozumieć. Zobaczyłam jak w moją stronę zbliża się jakaś postać to był Niall.
-Rose wybacz mi, ale tak trzeba.
-Wcale nie!
-Rose zapomnij o mnie, proszę zrób to żebyś bardziej nie cierpiała.
Złapałam go za policzki i przyciągnęłam do siebie, po czym powiedziałam.
-Nie mogę zapomnieć...chwil spędzonych z tobą...zrozum-i odeszłam poszłam do namiotu i się położyłam. Nie mogłam zasnąć mijały godziny a Niall nie przychodził. Postanowiłam wyjść i sprawdzić. Okazało się, że śpi na kocach obok ogniska. Postanowiłam go nie budzić. Nie wiedziałam nawet czy on mówił mi prawdę czy kłamał że mnie kocha, może wcale tak nie jest......Obudziłam się bardzo wcześnie chłopaki jeszcze spali wyszłam na zewnątrz. Było chłodno a Niall nadal spał na dworze. Postanowiłam go przykryć kilkoma kocami, zrobiłam to i usiadłam obok. Chciałam z nim porozmawiać chociaż sama nie wiedziałam oczym. Siedziałam obok niego ponad godzinę, nareszcie się obudził.
-Rose, co ty tu robisz?
-Siedzę.
-Aha, długo?
-Nie ważne, powiedz mi czy ty naprawdę mnie kochasz, czy kłamałeś.
-Rose proszę cię dobrze wiesz.
-No własnie nie wiem.
-Kocham Cię.
-To dlaczego ze mną zerwałeś bo nie rozumiem.
-Bo tak trzeba.
Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, po chwili leżałam obok niego, cały czas trzymał mnie za rękę.
-Mnie też to boli Rose.
Leżeliśmy tak długo, a przyszedł Hazza.
-A wy co wczoraj się kłóciliście a dzisiaj już pogodzeni!
-Słyszeliście?
-Trudno było nie słyszeć.
-Przepraszam.
-Nie no spoko, będzie śniadanie?
-Tak.
-A co?
-Dużo owoców!
Wstałam i poszłam po owoce które wczoraj kupiłam, postanowiłam że zjemy w naszym namiocie, ponieważ jest chłodno rozłożyłam koce a na środku postawiłam deskę na której leżały owoce a obok kawa.
-Chłopaki zapraszam do namiotu.
-Dlaczego owoce?
-Nic innego nie mieliśmy.
-A zostało coś z grilla?
-Trzy szaszłyki, ale są zimne.
-To nic daj nam.
Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy sprzątać po sobie, po czym zaczęliśmy składać namioty a chłopaki również się pakować. Tak bardzo nie chciałam żeby wracali do Londynu. Gdy byli gotowi zadzwoniłam po taksówkę i ruszyliśmy na lotnisko.
~~Na lotnisku~~
-Przyjedziecie jeszcze?
-Rose mówiłem ci.
-Wiem Niall, że nie przyjedziesz ale chłopaki.
-Przyjedziemy.
-Zaraz mamy samolot-pożegnałam się z chłopakami teraz musiałam z Niallem.
-Rose wiedz, że cię kocham ale z nami koniec tak będzie lepiej. Zapomnij o mnie.
-Niall, nigdy o tobie nie zapomnę.-mówiłam z płaczem.
-Kocham cię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz