piątek, 8 listopada 2013

Nie powinnam pytać/Rozdział 40

Dziś wracamy do Londynu po śniadaniu postanowiłam pójść z Niallem na spacer. Poszliśmy na cmentarz najpierw na grób Josh'a, później na grób mojej siostry Ellie. Usiedliśmy na ławce przy jej grobie.
-Tęsknię za nią-powiedziałam Niall nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Wpatrywaliśmy się w zdjęcie które stało na jej grobie położyłam obok niego różę i poszliśmy. Czułam się tak jakbym więcej miała tu nie przyjść.
-To idziemy gdzieś jeszcze?-zapytał Niall łapiąc mnie za rękę.
-Nie, chcę się spakować i wracać do Londynu, Chicago nie za dobrze mi się kojarzy.
-Ale samolot mamy dopiero wieczorem a jest po 11:00.
-Usiądźmy-pokazałam Niallowi ławkę w parku przez, który szliśmy.
-Przeglądałam w internecie loty o 14:00 jest samolot do Dublina, może odwiedzilibyśmy twoich rodziców?
Zobaczyłam w oczach Nialla, sama nie wiem co, może przerażenie?
-Wszystko dobrze?-zapytałam.
-Nie chcę odwiedzać moich rodziców.
-Dlaczego?
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Powiedz proszę.
-Bo oni mnie nienawidzą.
-Słucham? Dlaczego?
-Bo wypadek Grega był przeze mnie! On przeze mnie umarł.!
Jego słowa mnie zszokowały.
-Jak to przez ciebie?
-Nie chcę o tym mówić.
-Dobrze Niall. Ale może czas z nimi porozmawiać?
-Nie! nie rozumiesz oni wyrzucili mnie z domu, kochali Grega bardziej niż mnie zawsze byłem tym gorszym. moi rodzice powiedzieli mi, że nie chcą mieć takiego syna.
Zobaczyłam łzy w oczach Nialla jego rodzice tak bardzo go skrzywdzili.
-Niall tak mi przykro, nie wiem co mam ci powiedzieć, przepraszam że o to pytałam.
-Nie szkodzi, wiesz Rose ja nie mam rodziców zawsze trzymałem się Harry'ego, bo to z nim na początku mieszkałem i to jego pierwszego poznałem, jest dla mnie jak brat.
-Zauważyłam, ale teraz masz nie tylko chłopaków, masz mnie.
-Kocham Cie Rose.
Wróciliśmy do domu rodziców spakowaliśmy się, zjedliśmy i już zbliżała się 17:00 za godzinę mamy samolot, pojechaliśmy na lotnisko. O 18:00 byliśmy w samolocie ten lot był spokojny. Prawie w ogóle nie rozmawialiśmy.

~~W Londynie~~
-Na reszcie-krzyknęłam i położyłam się na kanapie.
-Zrobić coś na śniadanie?-zapytał Niall, bo gdy dotarliśmy do domu był ranek.
-Zrób kawę.
-Ok. zaraz będzie.
Strasznie bolała mnie głowa pewnie  przez taką zmianę klimatu ze słonecznego Chicago do deszczowego Londynu. Wypiliśmy kawę i zjedliśmy gofry, które zrobił nam Niall. Komórka Nialla zaczęła wibrować. A ja włączyłam TV akurat były wiadomości. ,,Samolot lecący z Dublina rozbił się, nikt nie przeżył tej katastrofy'' Powiedziała redaktorka to było dla mnie bardzo przykre, pomyślałam sobie o rodzinach czekających na bliską osobę, którzy teraz dowiadują się o tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz