Była 11:30 zaczęłam szykować się do wyjścia, ta praca była dla mnie bardzo ważna. Ubrałam się elegancko tak abym zrobiła dobre wrażenie. Założyłam błękitną koszulę, czarną spódnicę i czarne szpilki, zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa.
-Niall.
-Tak Rose.
-Zawieziesz mnie pod tą kawiarnię?
-No pewnie, tylko poczekaj pójdę po klucze.
-Ok.
_________________________________
-Już jestem, możemy jechać.
Wyszliśmy z domu i odjechaliśmy, strasznie się denerwowałam, ale miałam nadzieję że dostanę tą pracę. Jechaliśmy niecałe 10 minut, aż w końcu zobaczyłam ładny budynek.
-To tutaj-uświadomił mnie Niall.
-Łał jak tu ładnie.
-Zdenerwowana?
-Bardzo...
-Nie ma czym-pocałował mnie i życzył powodzenia po czym wysiadłam z auta.
-Jak skończysz rozmowę to zadzwoń, bo ja muszę jechać do Hazzy ,ma mi załatwić pracę.
-Ok-Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam w stronę budynku, cała się trzęsłam, po wejściu udałam się w stronę baru. Barman pokazał mi zaplecze i gabinet szefa. Zapukałam...
-Proszę-usłyszałam męski głos.
-Dzień dobry-weszłam, miałam coś jakby deżawi, jakbym gdzieś widziała tą twarz.
-Dzień dobry proszę usiąść-wstał i podszedł do drzwi, zamkną je na klucz.
-Po co zamyka pan drzwi?
-Tak nam nikt nie będzie przeszkadzał.
-Aha-teraz to się przestraszyłam, serce mi tak waliło jakby zaraz mi miało wyskoczyć z piersi.
-Dobrze, jak się pani nazywa?
-Rose Moore.
-Aha dobrze i mówi pani że pracowała już pani jako kelnerka.
-Tak, w restauracji Nando's.
-Dobrze to w takim razie przyjmę panią na okres próbny, na miesiąc a później zobaczymy jak sobie będzie pani radzić.
-Dobrze to od kiedy mam zacząć.
-Yyy... od jutra, proszę przyjść o 8:00 Rose...
Wiedziałam że znam tą twarz, tak to był on, on wtedy chciał mnie zgwałcić, co ja teraz mam zrobić?Ten jego wzrok, dlaczego on jest akurat szefem w tej restauracji?
-To mogę już iść?
-Nie mów że mnie nie pamiętasz?-zrobił się pewny siebie, te jego wredne oczy i ten cholerny uśmieszek.
-Proszę mnie wypuścić.
-Ależ Rose teraz nikt nie będzie nam przeszkadzał.
-Nie rozumiesz, wypuść mnie do cholery.-zaczęłam krzyczeć i walić w drzwi, miałam nadzieję, że ktoś usłyszy.
-Rose proszę cię nie krzycz-podchodził bliżej mnie aż w końcu stał na przeciwko, zaczął mnie dotykać, położył swoją dłoń na moim policzku, potem wędrowała po szyi i coraz niżej. Nie chciałam tego więc kopnęłam go w krocze. Chyba go zabolało bo cofnął się i skulił.
-Ratunku-krzyczałam jak opętana.
-Co się dzieje-po drugiej stronie usłyszałam głos barmana.
-Proszę mnie uwolnić on chce mnie zgwałcić, proszę.
-Zaraz spróbuję wyważyć drzwi.
-Tylko spróbuj to cie zwolnię-krzyczał ten gwałciciel, wiedziałam że ten barman da spokój i odejdzie, że się przestraszy ale nagle drzwi runęły na ziemię.
-Dziękuję-krzyczałam i przytuliłam tego chłopaka.
-Już jesteś zwolniony-powiedział bardziej zdenerwowany niż był, bałam się go.
-Trudno! podam cię na policję zobaczysz.
-Wypierdalać mi stąd obydwoje-wskazał na drzwi od zaplecza.
Wyszliśmy! uratował mnie, byłam mu taka wdzięczna.
-Dziękuję-podziękowałam czarnowłosemu chłopakowi.
-Nie ma za co-odpowiedział uśmiechając się.
-Jest za co! Jestem Rose a ty?-próbowałam się opanować i zacząć rozmowę.
-Zayn miło mi.
Zayn, coś mi mówiło to imię. Tak już wiem wtedy w szpitalu chłopaki mówili coś o Zaynie ale on jest u swojej rodziny, pewnie to jakiś przypadek.
-Zadzwonię po mojego chłopaka, chciał abym zadzwoniła po niego gdy skończę rozmowę.
-Spoko.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Halo Niall już możesz przyjechać.
-Ok zaraz będę.
Zobaczyłam jak ten chłopak zaczął się zastanawiać jakby chciał mnie o coś zapytać. Poczekał razem ze mną na Nialla. Gdy przyjechał chłopaki zaczęli się witać, a jednak się znali.
-Niall! cześć.-krzyknął Zayn.
-Witaj a ty co już wróciłeś?
-Tak wczoraj.
-A wy co się znacie?-zapytał Niall.
-Tak przed chwilą się poznaliśmy, Zayn mnie uratował.
-Przed czym?-zobaczyłam strach w oczach Nialla.
-Tu pracuje, raczej jest szefem ten facet, który próbował mnie zgwałcić, dzisiaj tez próbował.-zaczęłam płakać.
-Co? on tu jest? zabiję skurwysyna...
-Niall czekaj.
Wbiegł do budynku razem z Zaynem pobiegliśmy za nim. Zobaczyłam Nialla szarpiącego się z nim. Zayn zaczął ich rozdzielać po paru minutach udało mu się.
-Zabije cię-krzyczał Niall.
-Popamiętasz to sobie-ten koleś zadzwonił na policję, nie zdawał sobie sprawy że pogarsza swoją sytuację. Po kilku minutach zjawili się policjanci.
-Dzień dobry co tu się stało, kto nas wzywał?
-Dzień dobry ja, ten gówniarz wpadł tu i zaczął mnie bić.
-Cy to prawda?-dopytywał się policjant.
-Tak to prawda pobiłem go bo ten idiota już drugi raz próbował zgwałcić moją dziewczynę-Niall odpowiedział, widziałam złość w jego oczach.
-To prawda?-zwrócił się do gwałciciela.
-Nie-jak on mógł teraz kłamać?
-Jak to nie-Niall był bardziej wściekły, ja byłam przerażona tym wszystkim, zauważył że się boję, podszedł do mnie i objął mnie.
-Dobrze, w takim razie pana zabieramy ze sobą a państwa proszę o przyjazd na komendę, musimy to wyjaśnić.
poniedziałek, 30 września 2013
niedziela, 29 września 2013
Nowa praca/Rozdział 9
Zbliżała się noc, więc poszliśmy do domu, to ognisko było cudowne, Niall jest taki uroczy jak śpiewa, taki idealny.
-To co, idziemy spać-moje rozmyślenia przerwał Niall.
-Chyba tak-szczerze to chciałabym żebyśmy dalej siedzieli na dworze przy ognisku.
-Ok, to kto pierwszy do łazienki...
-Jaa-wbiegłam wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę, powiedziałam Niallowi dobranoc i poszłam się położyć. Długo nie mogłam zasnąć, tak bardzo chciałam się przytulić do Nialla więc postanowiłam pójść do jego sypialni.
-Niall śpisz?
-Nie mogę spać a ty?
-Ja też, mogę się koło ciebie położyć?
-Pewnie, chodź.
Położyłam się obok chłopaka, bardzo długo gadaliśmy na różne tematy, Niall cały czas miał mnie w objęciach.
-Rose.
-Tak.
-Ufasz mi?
-No pewnie.
-A chciałabyś być ze mną tak aż do śmierci?
-Bardzo.
-Kocham cię wiesz.
-Tak wiem, powtarzasz mi to codziennie.
Nagle Niall pocałował mnie w usta, ale ten pocałunek przeszedł w coś więcej, czułam że to się dzisiaj stanie.Byłam szczęśliwa. Byliśmy razem.
Obudziłam się, Nialla koło mnie nie było, byłam ciekawa gdzie jest więc od razu poszłam do kuchni sprawdzić czy tam go nie ma. Był, jak zawsze robił śniadanie, dziś była moja kolej ale on był chłopakiem idealnym i mi odpuścił.
-Cześć Niall.
-Już wstałaś?-podeszłam a ten mnie przytulił i pocałował.
-Tak, co robisz.
-Naleśniki i kakao.
-Super, jestem głodna jak wilk.
Usiadłam przy stole i przyglądałam się Niallowi, tak zręcznie przewracał naleśniki, jak profesjonalista.
-Proszę kochanie-podał mi śniadanie po czym usiadł obok i zaczął czytać gazetę.
-Wiesz Rose musimy zacząć szukać sobie pracy.
-Tak wiem ja sobie zaznaczyłam tam-wskazałam miejsce na gazecie gdzie było napisane,,Poszukujemy kelnerki''.
-W sam raz dla ciebie, już pracowałaś w Nando's więc dasz sobie radę, Mi Harry ma coś załatwić.
-Zadzwonić?
-Pewnie.
Wybrałam numer i usłyszałam męski głos.
-Tak słucham?
-Dzień dobry ja dzwonię w sprawie pracy kelnerki.
-Dzień dobry a pracowała już pani jako kelnerka?
-Tak w restauracji Nando's
-Aha to proszę przyjść do naszej kawiarni dziś o 12:00 dobrze?
-Dobrze. dziękuję do widzenia.
-Do widzenia-rozłączył się.
-I co?-zapytał Niall.
-O 12:00 mam przyjść na rozmowę.
______________________________________________________________________________
Trochę wyszedł krótki ale obiecuje następny będzie dłuższy......mam wrażenie że niewiele osób czyta tego bloga :( proszę o więcej komentarzy to będzie dla nas taka motywacja...poczekamy jeszcze trochę i jeśli będzie wiecej wyświetleń to będziemy kontynuować bloga a jeśli nie to bedziemy musieli się zastanowić nad kontynuacja.:/
Majka :)
-To co, idziemy spać-moje rozmyślenia przerwał Niall.
-Chyba tak-szczerze to chciałabym żebyśmy dalej siedzieli na dworze przy ognisku.
-Ok, to kto pierwszy do łazienki...
-Jaa-wbiegłam wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę, powiedziałam Niallowi dobranoc i poszłam się położyć. Długo nie mogłam zasnąć, tak bardzo chciałam się przytulić do Nialla więc postanowiłam pójść do jego sypialni.
-Niall śpisz?
-Nie mogę spać a ty?
-Ja też, mogę się koło ciebie położyć?
-Pewnie, chodź.
Położyłam się obok chłopaka, bardzo długo gadaliśmy na różne tematy, Niall cały czas miał mnie w objęciach.
-Rose.
-Tak.
-Ufasz mi?
-No pewnie.
-A chciałabyś być ze mną tak aż do śmierci?
-Bardzo.
-Kocham cię wiesz.
-Tak wiem, powtarzasz mi to codziennie.
Nagle Niall pocałował mnie w usta, ale ten pocałunek przeszedł w coś więcej, czułam że to się dzisiaj stanie.Byłam szczęśliwa. Byliśmy razem.
Obudziłam się, Nialla koło mnie nie było, byłam ciekawa gdzie jest więc od razu poszłam do kuchni sprawdzić czy tam go nie ma. Był, jak zawsze robił śniadanie, dziś była moja kolej ale on był chłopakiem idealnym i mi odpuścił.
-Cześć Niall.
-Już wstałaś?-podeszłam a ten mnie przytulił i pocałował.
-Tak, co robisz.
-Naleśniki i kakao.
-Super, jestem głodna jak wilk.
Usiadłam przy stole i przyglądałam się Niallowi, tak zręcznie przewracał naleśniki, jak profesjonalista.
-Proszę kochanie-podał mi śniadanie po czym usiadł obok i zaczął czytać gazetę.
-Wiesz Rose musimy zacząć szukać sobie pracy.
-Tak wiem ja sobie zaznaczyłam tam-wskazałam miejsce na gazecie gdzie było napisane,,Poszukujemy kelnerki''.
-W sam raz dla ciebie, już pracowałaś w Nando's więc dasz sobie radę, Mi Harry ma coś załatwić.
-Zadzwonić?
-Pewnie.
Wybrałam numer i usłyszałam męski głos.
-Tak słucham?
-Dzień dobry ja dzwonię w sprawie pracy kelnerki.
-Dzień dobry a pracowała już pani jako kelnerka?
-Tak w restauracji Nando's
-Aha to proszę przyjść do naszej kawiarni dziś o 12:00 dobrze?
-Dobrze. dziękuję do widzenia.
-Do widzenia-rozłączył się.
-I co?-zapytał Niall.
-O 12:00 mam przyjść na rozmowę.
______________________________________________________________________________
Trochę wyszedł krótki ale obiecuje następny będzie dłuższy......mam wrażenie że niewiele osób czyta tego bloga :( proszę o więcej komentarzy to będzie dla nas taka motywacja...poczekamy jeszcze trochę i jeśli będzie wiecej wyświetleń to będziemy kontynuować bloga a jeśli nie to bedziemy musieli się zastanowić nad kontynuacja.:/
Majka :)
sobota, 28 września 2013
Romantyk/Rozdział 8
_Rano_
Myślami Rose...
Moja impreza urodzinowa była świetna, chociaż było tylko sześć osób świetnie się razem bawiliśmy, zaprzyjaźniłam się z Danielle to fajna i miła dziewczyna. Obudziłam się na kanapie obok mnie spał Niall, na podłodze spał Harry a na fotelu Liam z Danielle, tak słodko wyglądali, zastanawiałam się gdzie jest Lou. Postanowiłam pójść do kuchni, nieźle się wczoraj bawiliśmy i trochę mnie suszyło. Każdy pod koniec był nietrzeźwy, jedyny Liam nie pił, nie wiedziałam dlaczego. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam Louisa, spał na krześle to śmiesznie wyglądało bo siedząc spał.
-Lou-zaczęłam go budzić.
-Co jest?
-Śpisz na siedząco.
-To co-mówił zaspanym głosem.
-Może idź się połóż w Nialla pokoju.
-Nie, już się wyspałem, a chłopaki i Danielle?
-Jeszcze śpią.
-Daj mi wody ale mnie suszy.
-Mnie też, proszę woda.-podałam mu wodę i poszłam do salonu budzić resztę towarzystwa.
-Niall wstawaj.
-Zaraz.
-Harry.
-Coo.
-Ludzie już 11:00 dochodzi-powiedziałam głośniej.
-Zaraz wstajemy.
Myślami Rose...
Danielle wstała i pomogła mi przygotować śniadanie. Wstał też Liam był bardzo miły, inny niż reszta chłopaków.Ciekawiła mnie jedna rzecz dlaczego nic nie chciał pić, wypił tylko pół lampki szampana, czyżby był abstynentem? Postanowiłam go trochę wypytać.
-Pomóc wam dziewczyny?-do kuchni wszedł Liam.
-Jak chcesz to oczywiście że możesz.
-Ok, ale mają kaca chłopaki-i właśnie to był dobry moment o wypytanie Liama.
-Ja też, a ty to czemu nie piłeś?-zapytałam jak by od niechcenia.
-Bo wiesz mam jedną nerkę to znaczy dwie ale jedna nie funkcjonuje i muszę się pilnować.
-O Boże nie wiedziałam tak mi przykro-zatkało mnie miał poważny problem, spojrzałam na Danielle... posmutniała.
-Dobra dziewczyny ja zrobiłem kanapki, zanosimy je do salonu.
Liam nagle zmienił temat, stwierdziłam że więcej nie będę z nim o tym rozmawiać. Poszliśmy ze śniadaniem do salonu, chłopki już wstali, siedzieli na kanapie i oglądali TV.
-O śniadanko-krzyknął Niall, postawiłam talerz z posiłkiem na stole, Liam przyniósł kawę. Podeszłam do Nialla i usiadłam mu na kolanach po czym podałam mu śniadanie.
-O kurde.-zobaczyłam jak Lou przegląda swój telefon.
-Co się stało Lou-zapytałam, byłam ciekawa o czym sobie przypomniał.
-Zapomniałem zadzwonić do szefa i powiedzieć mu że mnie dzisiaj nie będzie w pracy.Dzwonił 12 razy na pewno mnie zwolni.
-Nie dramatyzuj tylko oddzwoń do niego-doradziłam Louisowi.
-Dobra! albo oleje tą pracę.
-Znowu?-do rozmowy włączył się Harry.
-Czemu znowu?
-Cały czas olewa pracę i go zwalniają.
_Po południu_
Myślami Rose..
Goście się rozeszli i zostałam sama z Niallem. Siedziałam w salonie i oglądałam TV a Niall robił obiad podśpiewując przy tym. Nie wiedziałam że tak ładnie śpiewa. Postanowiłam do niego pójść.
-Niall.
-Słucham Rose.
-Pięknie śpiewasz.
-Dzięki-pocałował mnie w czoło po czym zaczął nakładać obiad-Proszę spaghetti.
-Dziękuję co dziś robimy?
-No nie wiem co teraz, ale wieczorem zrobimy sobie ognisko, tylko my, co o tym myślisz?
-Świetny pomysł.
_Wieczór_
Myślami Rose...
Zaczęliśmy przygotowywać ognisko. Niall robił coś na zewnątrz a ja przygotowywałam pianki i wlewałam herbatę do termosu aby była ciepła. Po czym do domu wszedł Niall.
-Gotowe wszystko?
-Tak.
-Ale ty chyba nie, załóż coś ciepłego.
-Ok ale nic takiego nie mam, mam tyko cienkie dresy.
-Załóż moje ja mam ciepłe.
Wyjął z szafy grube spodnie dresowe i polar po czym mi je podał.
-Zakładaj i przyjdz.
-Ok-założyłam strój i wyszłam z domu, było ciemno zobaczyłam palące się ognisko, podeszłam bliżej i zobaczyłam siedzącego na kocu Nialla a obok niego leżała gitara.
-Nie mów że grasz na gitarze?-zapytałam z ciekawością.
-Gram.
-To zagraj mi coś.
-Choć tu do mnie .
Podeszłam i usiadłam na kocu obok mojego kochanego chłopaka, wtuliłam się w niego po czym zaczął grać. Nagle usłyszałam jego piękny głos to było cudowne, znałam tą piosenkę to było Little Things. Zaczęłam śpiewać z nim.
-Pięknie śpiewasz Rose.
-Dziękuję. Zagraj mi coś jeszcze.
-Ok.
Myślami Rose...
Ten wieczór zleciał bardzo szybko Niall prawie cały czas śpiewał to było niesamowite , mogłabym go słuchać godzinami.
-Rose.
-Tak Niall?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Zbliżyliśmy się do siebie, Niall zaczął mnie całować, był taki delikatny. Kochałam go to był ten jedyny już wtedy to wiedziałam.
Myślami Rose...
Moja impreza urodzinowa była świetna, chociaż było tylko sześć osób świetnie się razem bawiliśmy, zaprzyjaźniłam się z Danielle to fajna i miła dziewczyna. Obudziłam się na kanapie obok mnie spał Niall, na podłodze spał Harry a na fotelu Liam z Danielle, tak słodko wyglądali, zastanawiałam się gdzie jest Lou. Postanowiłam pójść do kuchni, nieźle się wczoraj bawiliśmy i trochę mnie suszyło. Każdy pod koniec był nietrzeźwy, jedyny Liam nie pił, nie wiedziałam dlaczego. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam Louisa, spał na krześle to śmiesznie wyglądało bo siedząc spał.
-Lou-zaczęłam go budzić.
-Co jest?
-Śpisz na siedząco.
-To co-mówił zaspanym głosem.
-Może idź się połóż w Nialla pokoju.
-Nie, już się wyspałem, a chłopaki i Danielle?
-Jeszcze śpią.
-Daj mi wody ale mnie suszy.
-Mnie też, proszę woda.-podałam mu wodę i poszłam do salonu budzić resztę towarzystwa.
-Niall wstawaj.
-Zaraz.
-Harry.
-Coo.
-Ludzie już 11:00 dochodzi-powiedziałam głośniej.
-Zaraz wstajemy.
Myślami Rose...
Danielle wstała i pomogła mi przygotować śniadanie. Wstał też Liam był bardzo miły, inny niż reszta chłopaków.Ciekawiła mnie jedna rzecz dlaczego nic nie chciał pić, wypił tylko pół lampki szampana, czyżby był abstynentem? Postanowiłam go trochę wypytać.
-Pomóc wam dziewczyny?-do kuchni wszedł Liam.
-Jak chcesz to oczywiście że możesz.
-Ok, ale mają kaca chłopaki-i właśnie to był dobry moment o wypytanie Liama.
-Ja też, a ty to czemu nie piłeś?-zapytałam jak by od niechcenia.
-Bo wiesz mam jedną nerkę to znaczy dwie ale jedna nie funkcjonuje i muszę się pilnować.
-O Boże nie wiedziałam tak mi przykro-zatkało mnie miał poważny problem, spojrzałam na Danielle... posmutniała.
-Dobra dziewczyny ja zrobiłem kanapki, zanosimy je do salonu.
Liam nagle zmienił temat, stwierdziłam że więcej nie będę z nim o tym rozmawiać. Poszliśmy ze śniadaniem do salonu, chłopki już wstali, siedzieli na kanapie i oglądali TV.
-O śniadanko-krzyknął Niall, postawiłam talerz z posiłkiem na stole, Liam przyniósł kawę. Podeszłam do Nialla i usiadłam mu na kolanach po czym podałam mu śniadanie.
-O kurde.-zobaczyłam jak Lou przegląda swój telefon.
-Co się stało Lou-zapytałam, byłam ciekawa o czym sobie przypomniał.
-Zapomniałem zadzwonić do szefa i powiedzieć mu że mnie dzisiaj nie będzie w pracy.Dzwonił 12 razy na pewno mnie zwolni.
-Nie dramatyzuj tylko oddzwoń do niego-doradziłam Louisowi.
-Dobra! albo oleje tą pracę.
-Znowu?-do rozmowy włączył się Harry.
-Czemu znowu?
-Cały czas olewa pracę i go zwalniają.
_Po południu_
Myślami Rose..
Goście się rozeszli i zostałam sama z Niallem. Siedziałam w salonie i oglądałam TV a Niall robił obiad podśpiewując przy tym. Nie wiedziałam że tak ładnie śpiewa. Postanowiłam do niego pójść.
-Niall.
-Słucham Rose.
-Pięknie śpiewasz.
-Dzięki-pocałował mnie w czoło po czym zaczął nakładać obiad-Proszę spaghetti.
-Dziękuję co dziś robimy?
-No nie wiem co teraz, ale wieczorem zrobimy sobie ognisko, tylko my, co o tym myślisz?
-Świetny pomysł.
_Wieczór_
Myślami Rose...
Zaczęliśmy przygotowywać ognisko. Niall robił coś na zewnątrz a ja przygotowywałam pianki i wlewałam herbatę do termosu aby była ciepła. Po czym do domu wszedł Niall.
-Gotowe wszystko?
-Tak.
-Ale ty chyba nie, załóż coś ciepłego.
-Ok ale nic takiego nie mam, mam tyko cienkie dresy.
-Załóż moje ja mam ciepłe.
Wyjął z szafy grube spodnie dresowe i polar po czym mi je podał.
-Zakładaj i przyjdz.
-Ok-założyłam strój i wyszłam z domu, było ciemno zobaczyłam palące się ognisko, podeszłam bliżej i zobaczyłam siedzącego na kocu Nialla a obok niego leżała gitara.
-Nie mów że grasz na gitarze?-zapytałam z ciekawością.
-Gram.
-To zagraj mi coś.
-Choć tu do mnie .
Podeszłam i usiadłam na kocu obok mojego kochanego chłopaka, wtuliłam się w niego po czym zaczął grać. Nagle usłyszałam jego piękny głos to było cudowne, znałam tą piosenkę to było Little Things. Zaczęłam śpiewać z nim.
-Pięknie śpiewasz Rose.
-Dziękuję. Zagraj mi coś jeszcze.
-Ok.
Myślami Rose...
Ten wieczór zleciał bardzo szybko Niall prawie cały czas śpiewał to było niesamowite , mogłabym go słuchać godzinami.
-Rose.
-Tak Niall?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Zbliżyliśmy się do siebie, Niall zaczął mnie całować, był taki delikatny. Kochałam go to był ten jedyny już wtedy to wiedziałam.
środa, 25 września 2013
Niespodzianka/Rozdział 7
Myślami Rose...
Co on powiedział???..że się we mnie zakochał!!!! Powiedział to samo co ja chciałam mu powiedzieć. Nie mogę w to uwierzyć.
-Coo? zakochałeś się we mnie?
-Tak zakochałem się w tobie a ty pewnie się zbliżyłaś do Harry'ego powiedz mi to od razu.
-Coś ty! Ja to samo czuję do ciebie, dokładnie to miałam ci powiedzieć.
-Naprawdę?-widziałam na jego twarzy uśmiech inny niż do tej pory, bardziej szczery.
-Naprawdę Niall.
-To zostaniesz moją dziewczyną?-wziął delikatnie moją dłoń.
-No pewnie.
-Tak strasznie się cieszę.
-Ja też.-przytuliłam go a on mnie pocałował w policzek...
Myślami Nialla...
Nigdy bym się nie spodziewał, że Rose odwzajemni moje uczucie, że będzie moją dziewczyną. Byłem prawie pewien że jest z Harrym. Ale czy to się teraz liczy?? Jestem taki szczęśliwy....
_Dwa tygodnie później_
Myślami Nialla...
Od trzech dni jestem w domu, Rose mieszka u mnie, swoje mieszkanie sprzedała i ma trochę kasy, aktualnie obydwoje szukamy pracy. Zbliżały się urodziny Rose musiałem razem z Harrym i Lou wymyślić dla niej jakąś niespodziankę. Pozna mojego przyjaciela Liama i jego dziewczynę Danielle bo wracają z wakacji. Szykuje się fajna impreza.
Rano...
-Rose pobudka.
-Co? zaraz.-usłyszałem zaspany głos dziewczyny.
-Ale jest 9:00 ile można spać kochanie.
-Za chwilę.-zakryła się znowu poduszką.
-Rose zrobiłem śniadanie...Omlety.
-Omlety? za 3 minuty jestem w kuchni.
-Dobra zaczynam odliczać.
Myślami Nialla...
Zacząłem odliczać, to takie zabawne jak Rose się śpieszyła. Tak bardzo ją kochałem. Chciałem się z nią ożenić, stworzyć rodzinę, to było dla mnie ważne, czułem że to ta jedyna.
-3 2 1.
-Jestem.
-No co do sekundy.- Pocałowałem ją w czoło i usiedliśmy do stołu.
-Mmmmm pyszne.
-Dziękuję ale to ty jutro robisz śniadanko.
-Coo?? Niall.
-Nie przekonasz mnie.-uśmiechnąłem się do niej.
Myślami Rose...
Zastanawiałam się czy powiedzieć Niallowi o moim dzisiejszym śnie. Ten sen był cudowny chociaż prawie nic nie było widać.
-A wiesz co mi się śniło?-zdecydowałam się.
-Co takiego?
-Niewiele pamiętam ale śnił mi się nasz ślub.
-Oooo naprawdę, dopiero co parą zostaliśmy.
-No i nie widziałam jak on wygląda, ale słyszałam czyjeś słowa, jak ktoś mówi że nasz ślub jest wyjątkowy i że nikt jeszcze takiego nie miał, i że na pewno jesteśmy razem szczęśliwi i że ta osoba która to mówiła będzie zawsze miała nas w swoim sercu.
-Łał to ciekawe jaki będzie ten nas ślub.
-No! Ale uważam że to był głos Harry'ego.
-Taa no widzisz.-poczułem zazdrość znowu mówi o Harrym.
Myślami Rose...
Zbliżał się wieczór nikt mi nie złożył życzeń tylko rodzice zadzwonili, nie ma do nikogo pretensji, ale Niall mógł bo wiedział że mam dziś urodziny.
-Rose.
-Tak?
-Pójdziesz do sklepu?
-Po co.?
-Kupisz coś na kolację?
-To ty idź.
-No proszę Rose...
Myślami Rose...
W końcu się zgodziłam, wieczorny spacer dobrze mi zrobi, po za tym byłam wściekła na Nialla, że mnie wykorzystuje ale i tak go kocham.Po zrobieniu zakupów wróciłam do domu. Dziwne bo światło było zgaszone więc je zapaliłam.
-NIESPODZIANKA!!!-nagle zza kanapy wyskoczyli Niall, Harry, Louis i chłopak z dziewczyną których nie znałam.
-Ojej Dziękuję-ucieszyłam się jednak Niall pamiętał.
-Chodź Rose poznasz moich przyjaciół.
-Jestem Liam-odezwał się chłopak.
-Danielle-odezwała się dziewczyna znacznie ładniejsza ode mnie, miała ciemną karnację i kręcone włosy.
-Jestem Rose, miło mi.
-No to co, imprezka-krzyknął Lou i zaczął polewać wszystkim szampana.
Co on powiedział???..że się we mnie zakochał!!!! Powiedział to samo co ja chciałam mu powiedzieć. Nie mogę w to uwierzyć.
-Coo? zakochałeś się we mnie?
-Tak zakochałem się w tobie a ty pewnie się zbliżyłaś do Harry'ego powiedz mi to od razu.
-Coś ty! Ja to samo czuję do ciebie, dokładnie to miałam ci powiedzieć.
-Naprawdę?-widziałam na jego twarzy uśmiech inny niż do tej pory, bardziej szczery.
-Naprawdę Niall.
-To zostaniesz moją dziewczyną?-wziął delikatnie moją dłoń.
-No pewnie.
-Tak strasznie się cieszę.
-Ja też.-przytuliłam go a on mnie pocałował w policzek...
Myślami Nialla...
Nigdy bym się nie spodziewał, że Rose odwzajemni moje uczucie, że będzie moją dziewczyną. Byłem prawie pewien że jest z Harrym. Ale czy to się teraz liczy?? Jestem taki szczęśliwy....
_Dwa tygodnie później_
Myślami Nialla...
Od trzech dni jestem w domu, Rose mieszka u mnie, swoje mieszkanie sprzedała i ma trochę kasy, aktualnie obydwoje szukamy pracy. Zbliżały się urodziny Rose musiałem razem z Harrym i Lou wymyślić dla niej jakąś niespodziankę. Pozna mojego przyjaciela Liama i jego dziewczynę Danielle bo wracają z wakacji. Szykuje się fajna impreza.
Rano...
-Rose pobudka.
-Co? zaraz.-usłyszałem zaspany głos dziewczyny.
-Ale jest 9:00 ile można spać kochanie.
-Za chwilę.-zakryła się znowu poduszką.
-Rose zrobiłem śniadanie...Omlety.
-Omlety? za 3 minuty jestem w kuchni.
-Dobra zaczynam odliczać.
Myślami Nialla...
Zacząłem odliczać, to takie zabawne jak Rose się śpieszyła. Tak bardzo ją kochałem. Chciałem się z nią ożenić, stworzyć rodzinę, to było dla mnie ważne, czułem że to ta jedyna.
-3 2 1.
-Jestem.
-No co do sekundy.- Pocałowałem ją w czoło i usiedliśmy do stołu.
-Mmmmm pyszne.
-Dziękuję ale to ty jutro robisz śniadanko.
-Coo?? Niall.
-Nie przekonasz mnie.-uśmiechnąłem się do niej.
Myślami Rose...
Zastanawiałam się czy powiedzieć Niallowi o moim dzisiejszym śnie. Ten sen był cudowny chociaż prawie nic nie było widać.
-A wiesz co mi się śniło?-zdecydowałam się.
-Co takiego?
-Niewiele pamiętam ale śnił mi się nasz ślub.
-Oooo naprawdę, dopiero co parą zostaliśmy.
-No i nie widziałam jak on wygląda, ale słyszałam czyjeś słowa, jak ktoś mówi że nasz ślub jest wyjątkowy i że nikt jeszcze takiego nie miał, i że na pewno jesteśmy razem szczęśliwi i że ta osoba która to mówiła będzie zawsze miała nas w swoim sercu.
-Łał to ciekawe jaki będzie ten nas ślub.
-No! Ale uważam że to był głos Harry'ego.
-Taa no widzisz.-poczułem zazdrość znowu mówi o Harrym.
Myślami Rose...
Zbliżał się wieczór nikt mi nie złożył życzeń tylko rodzice zadzwonili, nie ma do nikogo pretensji, ale Niall mógł bo wiedział że mam dziś urodziny.
-Rose.
-Tak?
-Pójdziesz do sklepu?
-Po co.?
-Kupisz coś na kolację?
-To ty idź.
-No proszę Rose...
Myślami Rose...
W końcu się zgodziłam, wieczorny spacer dobrze mi zrobi, po za tym byłam wściekła na Nialla, że mnie wykorzystuje ale i tak go kocham.Po zrobieniu zakupów wróciłam do domu. Dziwne bo światło było zgaszone więc je zapaliłam.
-NIESPODZIANKA!!!-nagle zza kanapy wyskoczyli Niall, Harry, Louis i chłopak z dziewczyną których nie znałam.
-Ojej Dziękuję-ucieszyłam się jednak Niall pamiętał.
-Chodź Rose poznasz moich przyjaciół.
-Jestem Liam-odezwał się chłopak.
-Danielle-odezwała się dziewczyna znacznie ładniejsza ode mnie, miała ciemną karnację i kręcone włosy.
-Jestem Rose, miło mi.
-No to co, imprezka-krzyknął Lou i zaczął polewać wszystkim szampana.
wtorek, 24 września 2013
Dawca Życia/Rozdział 6
Myślami Rose...
Siedzieliśmy na korytarzu kilka godzin, prawie zasypiałam, miałam w głowie znowu te myśli. Nie powiedziałam mu o miłości jaką go darzę bo nie zdążyłam. Miałam w głowie jedno pytanie dlaczego go pobili...tak bardzo pobili...co on zrobił? Siedziałam oparta o Harry'ego, który w ogóle się nie odzywał, może tak jak ja zastanawiał się nad tym! Jedyny Lou coś mówił.
-Chcecie coś do picia to skoczę do bufetu.
-Może mi wodę.-Odpowiedziałam mu, byłam spragniona i trochę głodna ale pewnie i tak nie mogła bym nic przełknąć z tego stresu i zamartwiania się o Nialla.
-Ok a ty Harry?Chcesz wody?
-Nie dzięki. Jak myślisz zadzwonić do Liama?-Nagle Harry zapytał nie wiedziałam o kim mówi.
-Napisz mu że Niall jest w szpitalu ale jest ok, bo jak napiszesz że ma operację kilku godzinową to zaraz tu przyleci, w końcu jest za swoją dziewczyną na wakacjach, nie powinniśmy go martwić.
-Dobra jak chcesz. Zayn jest u swojej rodziny więc mu te napiszę że Niall jest w szpitalu ale jest ok.
-Spoko to ja idę po wodę.
-Harry-Nagle zapytałam.
-Tak Rose?
-Kim jest Liam i Zayn.?
-To nasi kumple a właściwie przyjaciele, znamy się od dawna.
-Aha.
_____________________________________________________
Nagle z bloku operacyjnego wyszedł lekarz, bałam się....cholernie się bałam tego co powie.
-Co z Niallem?
-Na razie dobrze, wątrobę udało się nam uratować, niestety pacjent stracił dużo krwi. Czy ktoś z państwa ma grupę krwi AB?
Myślami Rose...
Przecież ja mam taką grupę, mogę mu pomóc.
-Ja mam grupę AB-Powiedziałam z radością.
-Tak?. To bardzo dobrze, zapraszam to pobierzemy krew.
Weszliśmy do gabinetu, pielęgniarka pobrała mi krew.Byłam taka szczęśliwa że mogłam pomóc Niallowi.
Dwa dni później...
Dzisiaj spałam u Harry'ego, z samego rana pobiegłam do szpitala bo Niall trochę lepiej się czuł więc będę mogła z nim porozmawiać, chciałam mu w końcu powiedzieć że się w nim zakochałam.
-Niall dzień dobry.-Wpadłam szczęśliwa do jego sali, przytuliłam go i usiadłam na łóżku obok.
-Witaj Rose.-Niall w końcu się uśmiechnął.
-Kiedy Cię wypuszczą?
-Nie prędko. Gdzie spałaś?
-No w twoim domu bałam się sama spać więc u Harry'ego-Miałam nadzieję że sobie o czymś nie pomyślał.
-A spoko.-wyczułam u niego lekką zazdrość.
-A co jesteś zazdrosny?-powiedziałam z uśmieszkiem.
-Nie no co ty dlaczego miałbym być zazdrosny?
-Tak sobie pomyślałam-A miałam nadzieję że będzie zazdrosny, taki jak w Nando's gdy mnie podrywał i powie, że jest zazdrosny.
-Niall_Rose-Powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Mów-odpowiedziałam.
-No dobra powiem prosto z mostu...ZAKOCHAŁEM SIĘ W TOBIE...
Siedzieliśmy na korytarzu kilka godzin, prawie zasypiałam, miałam w głowie znowu te myśli. Nie powiedziałam mu o miłości jaką go darzę bo nie zdążyłam. Miałam w głowie jedno pytanie dlaczego go pobili...tak bardzo pobili...co on zrobił? Siedziałam oparta o Harry'ego, który w ogóle się nie odzywał, może tak jak ja zastanawiał się nad tym! Jedyny Lou coś mówił.
-Chcecie coś do picia to skoczę do bufetu.
-Może mi wodę.-Odpowiedziałam mu, byłam spragniona i trochę głodna ale pewnie i tak nie mogła bym nic przełknąć z tego stresu i zamartwiania się o Nialla.
-Ok a ty Harry?Chcesz wody?
-Nie dzięki. Jak myślisz zadzwonić do Liama?-Nagle Harry zapytał nie wiedziałam o kim mówi.
-Napisz mu że Niall jest w szpitalu ale jest ok, bo jak napiszesz że ma operację kilku godzinową to zaraz tu przyleci, w końcu jest za swoją dziewczyną na wakacjach, nie powinniśmy go martwić.
-Dobra jak chcesz. Zayn jest u swojej rodziny więc mu te napiszę że Niall jest w szpitalu ale jest ok.
-Spoko to ja idę po wodę.
-Harry-Nagle zapytałam.
-Tak Rose?
-Kim jest Liam i Zayn.?
-To nasi kumple a właściwie przyjaciele, znamy się od dawna.
-Aha.
_____________________________________________________
Nagle z bloku operacyjnego wyszedł lekarz, bałam się....cholernie się bałam tego co powie.
-Co z Niallem?
-Na razie dobrze, wątrobę udało się nam uratować, niestety pacjent stracił dużo krwi. Czy ktoś z państwa ma grupę krwi AB?
Myślami Rose...
Przecież ja mam taką grupę, mogę mu pomóc.
-Ja mam grupę AB-Powiedziałam z radością.
-Tak?. To bardzo dobrze, zapraszam to pobierzemy krew.
Weszliśmy do gabinetu, pielęgniarka pobrała mi krew.Byłam taka szczęśliwa że mogłam pomóc Niallowi.
Dwa dni później...
Dzisiaj spałam u Harry'ego, z samego rana pobiegłam do szpitala bo Niall trochę lepiej się czuł więc będę mogła z nim porozmawiać, chciałam mu w końcu powiedzieć że się w nim zakochałam.
-Niall dzień dobry.-Wpadłam szczęśliwa do jego sali, przytuliłam go i usiadłam na łóżku obok.
-Witaj Rose.-Niall w końcu się uśmiechnął.
-Kiedy Cię wypuszczą?
-Nie prędko. Gdzie spałaś?
-No w twoim domu bałam się sama spać więc u Harry'ego-Miałam nadzieję że sobie o czymś nie pomyślał.
-A spoko.-wyczułam u niego lekką zazdrość.
-A co jesteś zazdrosny?-powiedziałam z uśmieszkiem.
-Nie no co ty dlaczego miałbym być zazdrosny?
-Tak sobie pomyślałam-A miałam nadzieję że będzie zazdrosny, taki jak w Nando's gdy mnie podrywał i powie, że jest zazdrosny.
-Niall_Rose-Powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Mów-odpowiedziałam.
-No dobra powiem prosto z mostu...ZAKOCHAŁEM SIĘ W TOBIE...
poniedziałek, 23 września 2013
Walka ze śmiercią/Rozdział 5
Jechaliśmy do szpitala najszybciej jak się da, łamiąc przy tym przepisy, po 10 minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszłam do szpitala przestraszona, cała się trzęsłam.
-Rose wszystko będzie dobrze nie bój się.
Zapewniał mnie Harry ja się czułam okropnie.
-O tam jest Lou...
Zaczęliśmy biec w jego stronę.
-Co się stało zaczęłam krzyczeć do nieznanego mi chłopaka.
-Napadli na Nialla, strasznie go pobili i jest w stanie krytycznym.
-Gdzie to się stało?-powiedział zdenerwowany ale spokojniejszy ode mnie Hazza.
-U nas w pracy, zobaczyłem ich jak uciekali i Nialla leżącego na ziemi całego we krwi.
-Nadal jest nieprzytomny?-Spytałam przed chwilą poznanego chłopaka.
-Tak na razie nic nie wiadomo, lekarze nic nie mówią. Co oni mu zrobili niech tylko złapie tych skurwysynów.
-Lou uspokój się.-Nagle odezwał się Harry.
-Przynieść ci coś do picia Rose?
-Nie zostań.
Myślami Rose...
Wtedy poczułam że mogę stracić Nialla. nie wiem ale chyba zaczęłam coś do niego czuć, tak strasznie się bałam, że mogę mu tego nie wyznać, że już będzie za późno na jakiekolwiek pożegnania, że znowu będę sama. dobrze że w tamtej chwili był ze mną Harry i Louis. Siedzieli przy mnie,chyba się domyślali że kocham Nialla.
-Dzień dobry czy ktoś z państwa jest rodziną poszkodowanego?
Nagle podszedł do nas lekarz.
-Nie a co się z nim dzieje?
-Jeżeli żadne z państwa nie jest rodziną to nie mogę państwu udzielić informacji.
-Ta pani jest narzeczoną Nialla.-Powiedział Harry, okłamał lekarza a ten na szczęście mu uwierzył.
-Aha to w takim razie mogę pani udzielić informacji, mogę przy pani kolegach?
-Tak oczywiście. Co się z nim dzieje?
-W tej chwili pan Horan śpi. Zasłabł, ponieważ najprawdopodobniej uderzono go czymś ciężkim w głowę i miał wstrząs mózgu, ma także dwa złamane żebra i poobijany brzuch, więc jeszcze jakiś tydzień zostanie na obserwacji w szpitalu.
Myślami Rose...
Odetchnęłam z ulgą, na szczęście żyje i nic poważnego się nie stało. Już nie mogłam się doczekać aż go zobaczę i z nim porozmawiam.
-A kiedy możemy go zobaczyć?-Zapytał Lou.
-Za jakąś godzinę na razie pacjęt śpi.
-Dobrze to my zaczekamy.
Myślami Rose...
Ta godzina trwała wieczność na szczęście minęła. Podszedł do nas lekarz i pozwolił nam wejść.
-Niall.-Wpadłam do sali i od razu zaczęłam go przytulać.
-Już dobrze Rose.-Jego głos był obolały taki ciężki.
-Cześć chłopaki.
-Ale nas wystraszyłeś.-Usłyszałam głos Harry'ego.
-A najbardziej to mnie, stary myślałem że nie żyjesz jak cie zobaczyłem.
-Ale żyje.
-Niall tak się bałam że cię stracę.
Zaczęłam płakać, zastanawiałam się kiedy mu powiedzieć. Już miałam to zrobić gdy Niall zaczął pluć krwią.
-Co się dzieje, biegnijcie po lekarza- Zaczęłam krzyczeć.
-Rose odsuń się.-Harry złapał mnie za rękę i przysunął do siebie.
-Proszę wyjść- krzyknął lekarz.
Myślami Rose...
Co się działo przecież wszystko miało być dobrze, później zobaczyliśmy jak lekarze wiozą Nialla na blog operacyjny. Lekarz powiedział że wątroba została uszkodzona i natychmiast trzeba go operować. Zaczęłam płakać później były już tylko godziny czekania na jakiekolwiek wiadomości.
-Rose wszystko będzie dobrze nie bój się.
Zapewniał mnie Harry ja się czułam okropnie.
-O tam jest Lou...
Zaczęliśmy biec w jego stronę.
-Co się stało zaczęłam krzyczeć do nieznanego mi chłopaka.
-Napadli na Nialla, strasznie go pobili i jest w stanie krytycznym.
-Gdzie to się stało?-powiedział zdenerwowany ale spokojniejszy ode mnie Hazza.
-U nas w pracy, zobaczyłem ich jak uciekali i Nialla leżącego na ziemi całego we krwi.
-Nadal jest nieprzytomny?-Spytałam przed chwilą poznanego chłopaka.
-Tak na razie nic nie wiadomo, lekarze nic nie mówią. Co oni mu zrobili niech tylko złapie tych skurwysynów.
-Lou uspokój się.-Nagle odezwał się Harry.
-Przynieść ci coś do picia Rose?
-Nie zostań.
Myślami Rose...
Wtedy poczułam że mogę stracić Nialla. nie wiem ale chyba zaczęłam coś do niego czuć, tak strasznie się bałam, że mogę mu tego nie wyznać, że już będzie za późno na jakiekolwiek pożegnania, że znowu będę sama. dobrze że w tamtej chwili był ze mną Harry i Louis. Siedzieli przy mnie,chyba się domyślali że kocham Nialla.
-Dzień dobry czy ktoś z państwa jest rodziną poszkodowanego?
Nagle podszedł do nas lekarz.
-Nie a co się z nim dzieje?
-Jeżeli żadne z państwa nie jest rodziną to nie mogę państwu udzielić informacji.
-Ta pani jest narzeczoną Nialla.-Powiedział Harry, okłamał lekarza a ten na szczęście mu uwierzył.
-Aha to w takim razie mogę pani udzielić informacji, mogę przy pani kolegach?
-Tak oczywiście. Co się z nim dzieje?
-W tej chwili pan Horan śpi. Zasłabł, ponieważ najprawdopodobniej uderzono go czymś ciężkim w głowę i miał wstrząs mózgu, ma także dwa złamane żebra i poobijany brzuch, więc jeszcze jakiś tydzień zostanie na obserwacji w szpitalu.
Myślami Rose...
Odetchnęłam z ulgą, na szczęście żyje i nic poważnego się nie stało. Już nie mogłam się doczekać aż go zobaczę i z nim porozmawiam.
-A kiedy możemy go zobaczyć?-Zapytał Lou.
-Za jakąś godzinę na razie pacjęt śpi.
-Dobrze to my zaczekamy.
Myślami Rose...
Ta godzina trwała wieczność na szczęście minęła. Podszedł do nas lekarz i pozwolił nam wejść.
-Niall.-Wpadłam do sali i od razu zaczęłam go przytulać.
-Już dobrze Rose.-Jego głos był obolały taki ciężki.
-Cześć chłopaki.
-Ale nas wystraszyłeś.-Usłyszałam głos Harry'ego.
-A najbardziej to mnie, stary myślałem że nie żyjesz jak cie zobaczyłem.
-Ale żyje.
-Niall tak się bałam że cię stracę.
Zaczęłam płakać, zastanawiałam się kiedy mu powiedzieć. Już miałam to zrobić gdy Niall zaczął pluć krwią.
-Co się dzieje, biegnijcie po lekarza- Zaczęłam krzyczeć.
-Rose odsuń się.-Harry złapał mnie za rękę i przysunął do siebie.
-Proszę wyjść- krzyknął lekarz.
Myślami Rose...
Co się działo przecież wszystko miało być dobrze, później zobaczyliśmy jak lekarze wiozą Nialla na blog operacyjny. Lekarz powiedział że wątroba została uszkodzona i natychmiast trzeba go operować. Zaczęłam płakać później były już tylko godziny czekania na jakiekolwiek wiadomości.
piątek, 20 września 2013
Jednak coś się stało?/Rozdział 4
Pojechaliśmy więc do Harry'ego, Niall po pracy miał po mnie przyjechać.
U Harry'ego...
-Chcesz coś do picia?-zapytał wchodząc do kuchni.
-Wody jak można.
-Dobra już się robi.
-Proszę woda z cytryną dla smaku.
-Dzięki.
-Dobra to ty się rozgość a ja pójdę zrobić coś do jedzenia.
-Spoko.
Postanowiłam zadzwonić do Nialla nie wiem dlaczego ale miałam jakieś dziwne przeczucia.
-Halo Niall.
-No hej Rose co tam?
-Nic, kiedy po mnie przyjedziesz?
-Tak o 16:00 a co źle ci z Hazzą?
-Nie dobrze jest tylko się nudzę i zadzwoniłam no to pa, do 16:00.:)
-Na razie.
Rozłączyłam się nadal miałam jakieś złe przeczucie ale starałam się skupić na czymś innym. Włączyłam TV akurat leciał mój ulubiony serial.
-Obiad zaraz będzie gotowy-Hazza krzyknął z kuchni.
-Ok. dzwoniłam do Nialla, będzie po mnie o 16:00.
-Spoko.
Po obiedzie...
Była 15:59 zaraz Niall ma przyjechać a mi serce waliło jak oszalałe, nawet nie wiem dlaczego.
-Rose w porządku?
-Tak, trochę źle się czuję.
-Chcesz może wody?
-Nie dzięki.
-O zaraz Niall będzie....
Posiedzieliśmy jeszcze trochę i była 16:35, teraz to się zaczęłam martwic ale dlaczego?? przecież prawie go nie znałam .
-Coś się Niall spóźnia, na pewno miał być o 16:00???
-Tak dobrze słyszałam.
-Może go szef zatrzymał.
-Mam nadzieję.
-Poczekajmy jeszcze trochę, na pewno przyjedzie.
Minęła 17:30...
-Może zadzwonię do niego?-zapytałam, strasznie mi się trzęsły ręce a serce waliło jak oszalałe.
-Ok.
-Nie odbiera, a jeśli coś się stało-dosłownie to wykrzyczałam.
-Czekaj może ja zadzwonię-Harry to powiedział bardziej spokojnie niż ja.
-I co??
-Też nie odbiera, a może już jest w domu?
-To by odebrał...
Dlaczego on się nie odzywał, nie przyjechał po mnie, nie wiem co się dzieje. Pomyślałam że pewnie mnie zostawił, że ma mnie dość, że nie interesuję go. Tylko to było wytłumaczeniem ale było coś jeszcze może mu się coś stało.
-Dobra jedziemy do niego, zaczynam się martwić-widziałam że Harry też się martwi, dobrze że był ze mną.
Pod domem Nialla...
Jechaliśmy tam w obawie, gdy dojechaliśmy siedzieliśmy w samochodzie i zadzwoniłam jeszcze raz, nie odbierał więc postanowiłam zapukać.
-Nie otwiera.
-To teraz pojedziemy do jego pracy.
-Dobra
I nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
-Tak słucham?
-Hej to ja Louis.
-No hej.
-Słuchaj Niall jest w szpitalu możesz przyjechać?
-Co się stało?
-Na miejscu wszystko ci powiem.
-Ok zaraz będę.
__________________--
-Co się stało?
-Słuchaj Niall jest w szpitalu.
-Cooo???
Stałam ja wryta nie wiedziałam co się stało.
U Harry'ego...
-Chcesz coś do picia?-zapytał wchodząc do kuchni.
-Wody jak można.
-Dobra już się robi.
-Proszę woda z cytryną dla smaku.
-Dzięki.
-Dobra to ty się rozgość a ja pójdę zrobić coś do jedzenia.
-Spoko.
Postanowiłam zadzwonić do Nialla nie wiem dlaczego ale miałam jakieś dziwne przeczucia.
-Halo Niall.
-No hej Rose co tam?
-Nic, kiedy po mnie przyjedziesz?
-Tak o 16:00 a co źle ci z Hazzą?
-Nie dobrze jest tylko się nudzę i zadzwoniłam no to pa, do 16:00.:)
-Na razie.
Rozłączyłam się nadal miałam jakieś złe przeczucie ale starałam się skupić na czymś innym. Włączyłam TV akurat leciał mój ulubiony serial.
-Obiad zaraz będzie gotowy-Hazza krzyknął z kuchni.
-Ok. dzwoniłam do Nialla, będzie po mnie o 16:00.
-Spoko.
Po obiedzie...
Była 15:59 zaraz Niall ma przyjechać a mi serce waliło jak oszalałe, nawet nie wiem dlaczego.
-Rose w porządku?
-Tak, trochę źle się czuję.
-Chcesz może wody?
-Nie dzięki.
-O zaraz Niall będzie....
Posiedzieliśmy jeszcze trochę i była 16:35, teraz to się zaczęłam martwic ale dlaczego?? przecież prawie go nie znałam .
-Coś się Niall spóźnia, na pewno miał być o 16:00???
-Tak dobrze słyszałam.
-Może go szef zatrzymał.
-Mam nadzieję.
-Poczekajmy jeszcze trochę, na pewno przyjedzie.
Minęła 17:30...
-Może zadzwonię do niego?-zapytałam, strasznie mi się trzęsły ręce a serce waliło jak oszalałe.
-Ok.
-Nie odbiera, a jeśli coś się stało-dosłownie to wykrzyczałam.
-Czekaj może ja zadzwonię-Harry to powiedział bardziej spokojnie niż ja.
-I co??
-Też nie odbiera, a może już jest w domu?
-To by odebrał...
Dlaczego on się nie odzywał, nie przyjechał po mnie, nie wiem co się dzieje. Pomyślałam że pewnie mnie zostawił, że ma mnie dość, że nie interesuję go. Tylko to było wytłumaczeniem ale było coś jeszcze może mu się coś stało.
-Dobra jedziemy do niego, zaczynam się martwić-widziałam że Harry też się martwi, dobrze że był ze mną.
Pod domem Nialla...
Jechaliśmy tam w obawie, gdy dojechaliśmy siedzieliśmy w samochodzie i zadzwoniłam jeszcze raz, nie odbierał więc postanowiłam zapukać.
-Nie otwiera.
-To teraz pojedziemy do jego pracy.
-Dobra
I nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
-Tak słucham?
-Hej to ja Louis.
-No hej.
-Słuchaj Niall jest w szpitalu możesz przyjechać?
-Co się stało?
-Na miejscu wszystko ci powiem.
-Ok zaraz będę.
__________________--
-Co się stało?
-Słuchaj Niall jest w szpitalu.
-Cooo???
Stałam ja wryta nie wiedziałam co się stało.
wtorek, 17 września 2013
Skryć się?/Rozdział 3
-O ktoś puka...
-Tylko pamiętaj.
-Spoko.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?-Harry powiedział to jakby nigdy nic.
-Yyyy jest tu może taka para, oboje blond włosy.
-Nie, jak widać nie mam blond włosów.
-A widziałeś może ich w tym bloku?
-Nie przykro mi dopiero co do domu wróciłem także.....
-Oj dobra.
-Do widzenia.
________________________
-Co mu powiedziałeś???-Niall jak zwykle był ciekawy.
-No że was tu nie ma.
-A podejrzewał coś?
-Raczej nie.
-To dobrze.
-Wiecie co zostańcie tu do wieczora albo do jutra bo on może czekać i pojechać za wami.
-Dobry pomysł.
-Idę zrobić obiad, może mi pomożecie?
-Ja ci pomogę.
W końcu się odezwałam, po za tym lubię gotować a i tak nie miałam co robić.
-O fajnie Rose, a ty Niall?
-Ja tu zostanę i trochę się porozglądam, może z któregoś okna widać jego auto.
________________________
-No to co robimy?-zapytał zielonooki Harry.
-No nie wiem, może upieczemy pizzę?
-A czemu upieczemy? możemy zamówić.
-Ale pieczona przez siebie taka lepsza będzie moim zdaniem.
-Dobra jak chcesz.
-To gdzie masz składniki?
-Zaraz ci dam.
Od razu się zadomowiłam a w robieniu pizzy to ja jestem mistrzynią, chciałam się trochę popisać :)
-Co robicie?
-Rose się pizzy zachciało.
-To nie lepiej było by zamówić?
-To samo jej mówiłem.
-Oj wy się nie znacie moja będzie lepsza i o wiele zdrowsza.
-Dobra, dobra-powiedzieli do mnie z uśmiechem na twarzach.
Po 40 minutach...
-Pizza gotowa.
-O nareszcie.
Usiedliśmy w salonie, włączyliśmy TV i zaczęliśmy jeść pizzę. Chyba im smakowało...
-No i jak?
-Pyszna jest.
-Dzięki.
Byłam bardzo ciekawa czy ten koleś stoi pod blokiem...wstałam z kanapy i podeszłam do okna.
-Chłopaki!!!
-Co jest?-powiedział Niall zaniepokojonym głosem.
-Patrzcie tam stoi auto tego zboczeńca.
-Super możemy go obserwować.
Po zjedzeniu obiadu dalej oglądaliśmy TV i tak do wieczora........Było już późno, strasznie chciało mi spać, chyba Harry to zauważył bo powiedział:
-To ja idę przygotować wam łóżko i pościel.
-Chyba dwa łóżka- powiedziałam stanowczo.
-A nie możecie spać razem?-Harry zapytał z uśmiechem na twarzy.
-Harry-powiedziałam bardziej zdenerwowana.
-Przykro mi Niall śpisz na kanapie ze mną-chłopak z lokami powiedział do blondyna.
-Co? czemu?
-Bo mam jedno swoje łóżko i kanapę, a że Rose będzie spała na moim to my na kanapie.
Myślami Nialla...
Obudziłem się w środku nocy na podłodze, Harry był rozłożony na całej kanapie więc postanowiłem dalej spać na podłodze.
Rano...
-Niall wstawaj-usłyszałem ochrypnięty głos Harry'ego, plecy bolały mnie jak cholera!!!
-Czego?
-Zrób kawę.
-Sam sobie zrób.
-No proszę.
-Która godzina?
-9:00
-Co??
-Zrobisz tą kawę?
-Ty zrób a ja pójdę obudzić Rose, bo na 10:00 miała iść do pracy.
-A ten koleś?
-O sprawdzę czy jego auto jeszcze stoi.
-I co?
-Na szczęście nie, to ja idę obudzić Rose.
Wszedłem do sypialni i zobaczyłem ją, tak słodko spała a ja musiałem ją obudzić.
-Rose wstawaj-lekko szturchnąłem jej ramię.
-Co?-odpowiedziała cichym głosem.
-Przykro mi ale musisz wstać jest 9:00
-Co?!?!?!?!zaraz się spóźnię, a tak w ogóle to ten typ jeszcze jest?
-Na szczęście go nie ma.
-To dobrze.
Myślami Rose...
Musiałam wstać do tej cholernej pracy tak mi się nie chciało tam iść, ale musiałam.
-Niall.
-Tak Rose?
-Zawieziesz mnie do pracy? trochę się boję sama iść.
-Pewnie.
Po chwili wstałam z łóżka, Niall wyszedł z pokoju a ja szybko zbierałam się do tej pracy.
U Rose w pracy....
-Dzień dobry szefie.
-No nie wiem czy taki dobry.
-Przepraszam że nie było mnie tyle czasu w pracy ale miałam problemy,
-Przykro mi ale muszę panią zwolnić.
-Co?? nie tylko nie to mogłabym dostać drugą szansę proszę.
-Przykro mi ale przez ten czas nie odzywała się pani do mnie i zatrudniłem nową kelnerkę.
-No super-w tej chwili się załamałam.
-Przykro mi do widzenia.
-Do widzenia-powiedziałam ze smutkiem na twarzy.
Myślami Rose...
No super straciłam pracę, nie mam już za dużo kasy, nie wiem co mam robić.
-Halo Niall-wyjęłam telefon i zadzwoniłam do niego.
-No hej! co tam?
-Możesz po mnie przyjechać?
-A co się stało?
-Straciłam pracę.
-Przykro mi.
-Mi też, to co przyjedziesz?
-Wiesz co sam jestem w pracy, mnie na szczęście nie wywalili, ale zadzwoń do Harry'ego on jest w domu aa i już wszystkie rzeczy zawiozłem do mojego mieszkania.
-Ok.
_____
-Tak słucham.
-No hej Harry to ja Rose.
-Cześć! co tam?
-Mógłbyś po mnie przyjechać?
-Spoko a gdzie dokładnie?
-Do Nando's.
-Ok, za jakieś 15 minut będę.
-Dobra czekam.
________________________
-No hej wsiadaj.
-Dzięki że przyjechałeś.
-Spoko a ty czemu nie pracujesz?
-Bo mnie wywalili.
-Przykro mi ale na pewno szybko coś sobie znajdziesz.
-Zobaczymy.
-To jedziemy do mnie?
-A czemu? do ciebie a nie do Nialla.
-Chcesz siedzieć sama? ja jeszcze mam kilka dni wolnego i się nudzę.
-Ok. to możemy jechać do ciebie.
-Tylko pamiętaj.
-Spoko.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?-Harry powiedział to jakby nigdy nic.
-Yyyy jest tu może taka para, oboje blond włosy.
-Nie, jak widać nie mam blond włosów.
-A widziałeś może ich w tym bloku?
-Nie przykro mi dopiero co do domu wróciłem także.....
-Oj dobra.
-Do widzenia.
________________________
-Co mu powiedziałeś???-Niall jak zwykle był ciekawy.
-No że was tu nie ma.
-A podejrzewał coś?
-Raczej nie.
-To dobrze.
-Wiecie co zostańcie tu do wieczora albo do jutra bo on może czekać i pojechać za wami.
-Dobry pomysł.
-Idę zrobić obiad, może mi pomożecie?
-Ja ci pomogę.
W końcu się odezwałam, po za tym lubię gotować a i tak nie miałam co robić.
-O fajnie Rose, a ty Niall?
-Ja tu zostanę i trochę się porozglądam, może z któregoś okna widać jego auto.
________________________
-No to co robimy?-zapytał zielonooki Harry.
-No nie wiem, może upieczemy pizzę?
-A czemu upieczemy? możemy zamówić.
-Ale pieczona przez siebie taka lepsza będzie moim zdaniem.
-Dobra jak chcesz.
-To gdzie masz składniki?
-Zaraz ci dam.
Od razu się zadomowiłam a w robieniu pizzy to ja jestem mistrzynią, chciałam się trochę popisać :)
-Co robicie?
-Rose się pizzy zachciało.
-To nie lepiej było by zamówić?
-To samo jej mówiłem.
-Oj wy się nie znacie moja będzie lepsza i o wiele zdrowsza.
-Dobra, dobra-powiedzieli do mnie z uśmiechem na twarzach.
Po 40 minutach...
-Pizza gotowa.
-O nareszcie.
Usiedliśmy w salonie, włączyliśmy TV i zaczęliśmy jeść pizzę. Chyba im smakowało...
-No i jak?
-Pyszna jest.
-Dzięki.
Byłam bardzo ciekawa czy ten koleś stoi pod blokiem...wstałam z kanapy i podeszłam do okna.
-Chłopaki!!!
-Co jest?-powiedział Niall zaniepokojonym głosem.
-Patrzcie tam stoi auto tego zboczeńca.
-Super możemy go obserwować.
Po zjedzeniu obiadu dalej oglądaliśmy TV i tak do wieczora........Było już późno, strasznie chciało mi spać, chyba Harry to zauważył bo powiedział:
-To ja idę przygotować wam łóżko i pościel.
-Chyba dwa łóżka- powiedziałam stanowczo.
-A nie możecie spać razem?-Harry zapytał z uśmiechem na twarzy.
-Harry-powiedziałam bardziej zdenerwowana.
-Przykro mi Niall śpisz na kanapie ze mną-chłopak z lokami powiedział do blondyna.
-Co? czemu?
-Bo mam jedno swoje łóżko i kanapę, a że Rose będzie spała na moim to my na kanapie.
Myślami Nialla...
Obudziłem się w środku nocy na podłodze, Harry był rozłożony na całej kanapie więc postanowiłem dalej spać na podłodze.
Rano...
-Niall wstawaj-usłyszałem ochrypnięty głos Harry'ego, plecy bolały mnie jak cholera!!!
-Czego?
-Zrób kawę.
-Sam sobie zrób.
-No proszę.
-Która godzina?
-9:00
-Co??
-Zrobisz tą kawę?
-Ty zrób a ja pójdę obudzić Rose, bo na 10:00 miała iść do pracy.
-A ten koleś?
-O sprawdzę czy jego auto jeszcze stoi.
-I co?
-Na szczęście nie, to ja idę obudzić Rose.
Wszedłem do sypialni i zobaczyłem ją, tak słodko spała a ja musiałem ją obudzić.
-Rose wstawaj-lekko szturchnąłem jej ramię.
-Co?-odpowiedziała cichym głosem.
-Przykro mi ale musisz wstać jest 9:00
-Co?!?!?!?!zaraz się spóźnię, a tak w ogóle to ten typ jeszcze jest?
-Na szczęście go nie ma.
-To dobrze.
Myślami Rose...
Musiałam wstać do tej cholernej pracy tak mi się nie chciało tam iść, ale musiałam.
-Niall.
-Tak Rose?
-Zawieziesz mnie do pracy? trochę się boję sama iść.
-Pewnie.
Po chwili wstałam z łóżka, Niall wyszedł z pokoju a ja szybko zbierałam się do tej pracy.
U Rose w pracy....
-Dzień dobry szefie.
-No nie wiem czy taki dobry.
-Przepraszam że nie było mnie tyle czasu w pracy ale miałam problemy,
-Przykro mi ale muszę panią zwolnić.
-Co?? nie tylko nie to mogłabym dostać drugą szansę proszę.
-Przykro mi ale przez ten czas nie odzywała się pani do mnie i zatrudniłem nową kelnerkę.
-No super-w tej chwili się załamałam.
-Przykro mi do widzenia.
-Do widzenia-powiedziałam ze smutkiem na twarzy.
Myślami Rose...
No super straciłam pracę, nie mam już za dużo kasy, nie wiem co mam robić.
-Halo Niall-wyjęłam telefon i zadzwoniłam do niego.
-No hej! co tam?
-Możesz po mnie przyjechać?
-A co się stało?
-Straciłam pracę.
-Przykro mi.
-Mi też, to co przyjedziesz?
-Wiesz co sam jestem w pracy, mnie na szczęście nie wywalili, ale zadzwoń do Harry'ego on jest w domu aa i już wszystkie rzeczy zawiozłem do mojego mieszkania.
-Ok.
_____
-Tak słucham.
-No hej Harry to ja Rose.
-Cześć! co tam?
-Mógłbyś po mnie przyjechać?
-Spoko a gdzie dokładnie?
-Do Nando's.
-Ok, za jakieś 15 minut będę.
-Dobra czekam.
________________________
-No hej wsiadaj.
-Dzięki że przyjechałeś.
-Spoko a ty czemu nie pracujesz?
-Bo mnie wywalili.
-Przykro mi ale na pewno szybko coś sobie znajdziesz.
-Zobaczymy.
-To jedziemy do mnie?
-A czemu? do ciebie a nie do Nialla.
-Chcesz siedzieć sama? ja jeszcze mam kilka dni wolnego i się nudzę.
-Ok. to możemy jechać do ciebie.
poniedziałek, 16 września 2013
Ucieczka/Rozdział 2
Zaczęłam krzyczeć najgłośniej jak mogłam, ten bandzior rozpiął mi sukienkę a ona zsunęła mi się na ziemię, stałam przed nim w samej bieliźnie.
-Zostaw mnie idioto. Rozumiesz? Zostaw.
-Zamknij się
I uderzył mnie tak mocno że upadłam, ten ból był nie do zniesienia, usiadł na przeciwko mnie i zaczął całować a ja kopałam i biłam go ale to nic nie dawało. Nagle ktoś wyważył drzwi i zobaczyłam Nialla-mojego wybawiciela-odetchnęłam z ulgą gdy go zobaczyłam.
-Zostaw ją ty zboczeńcu.
Zaczęli się bić, Niall uderzył jego głową o ścianę i ten bandzior na szczęście stracił przytomność.
-Rose, wszystko w porządku?
-Tak tylko mnie brzuch i twarz boli.
-Co on ci zrobił?
-Nic tylko mnie trochę pobił ale już wszystko ok....
Nial przytulił mnie prawie się nie znaliśmy ale w tamtej chwili maiłam tylko jego.
-Chodź pojedziemy do mnie co???
-Dobrze....Niall Dziękuję.
Blondyn owinął mnie swoją bluzą i poszliśmy w kierunku jego auta..Jechaliśmy w milczeniu...
Kilka minut później...
-Tutaj jest mój dom mieszkam sam więc możesz czuć się swobodnie.
-ok dzięki.
Weszliśmy do środka Niall miał piękny dom pokazał mi wszystkie pomieszczenia i pokój , w którym mogłam spać tej nocy.
-Chodź zrobimy coś do jedzenia, tu masz moją koszulkę i spodnie dresowe, jak chcesz to się w nie przebierz.
-Dzięki, zaraz przyjdę.
-ok....
Niall był dla mnie taki dobry. Potem zjedliśmy wspólna kolację i oglądaliśmy filmy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Myślami Nialla...
Było już późno, wyłączyłem TV i postanowiłem że zaniosę Rose na górę. Nie chciałem aby spała na tej niewygodnej kanapie.......
Rano...
Był ranek, obudziłam się w pokoju na gorze-nawet nie wiem skąd się tu wzięłam.Zeszłam na dół i zobaczyłam Nialla w kuchni, robił śniadanie.
-O Rose już wstałaś.
-Tak jakoś źle mi się spało po tym wszystkim.
-Spokojnie już nic ci nie grozi.
-tak strasznie się go boję.
Usiadłam na krześle i łzy zaczęły mi spływać po policzkach to była dla mnie wielka trauma. Niall podszedł do mnie i mnie przytulił, chociaż znamy się krótko bo zaledwie parę dni-na imprezie trochę o sobie mówiliśmy-więc mogę mu zaufać bo teraz Niall stał się dla mnie kimś ważnym, Bardzo ważnym.
-Nie płacz już dobrze,on nic ci nie zrobi, pozwól że na razie zamieszkasz u mnie nie masz innego wyjścia bo i tak nigdzie cię nie puszczę.
-Dzięki Niall boje się na razie mieszkać sama, ale możemy pojechać do mnie chcę wziąć kilka swoich rzeczy
-No pewnie zaraz pojedziemy ale najpierw śniadanie i uśmiechnij się w końcu.
-Dziękuję.
-Za co?
-Za wszystko co dla mnie zrobiłeś i robisz, chociaż nie musisz.
Myślami Nialla...
Nie wiem czy jej to powiedzieć chyba jeszcze zaczekam. Zakochałem się w niej wtedy gdy pierwszy raz zobaczyłem ją w Nando's to jest dla mnie ta jedyna i zawsze będę ją chronił, mógłbym nawet oddać za nią życie.
-Proszę śniadanie.
-Omlett!!!!! Kocham omlety..
-To super cieszę się..
Myślami Rose...
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do mnie.Gdy wychodziliśmy z mojego mieszkania Niall zauważył że w pobliżu kręci się ten zboczeniec który próbował mnie zgwałcić.I tego właśnie nie chciałam, dowiedział się gdzie mieszkam, czego ode mnie chciał?????
-Nie bój się Rose.
-Ale Niall on wie gdzie mieszkam! Dlaczego on stał przed moim domem?
-No wiesz nie dostał tego czego chciał i ci szuka aby sie zemścić, ale spokojnie on nie wie gdzie ja mieszkam. Zamieszkasz ze mną.
-No nie wiem.
-Ja pierdole!!!!
-Co się stało???
-On za nami jedzie.
-Co?? o boże c o teraz?
- Nie wiem, wysiądziemy koło tego blogu i udajemy, że tu mieszkamy to go zmylimy.
-A co jeśli za nami wejdzie?
-To nic na pierwszym piętrze mieszka mój kupel Harry, to pójdziemy do niego.
-Ok.
-To chodźmy.....
_U Harry'ego_
-Niall cześć co ty tu robisz? kim jest ta piękność?
-Możemy wejść?
-Jasne wchodźcie.
-Ta piękność to Rose moja przyjaciółka i taki jeden typ za nami jedzie on wczoraj chciał ją zgwałcić i on wie że tu przyjechaliśmy i jeśli on teraz tu przyjdzie to mów ze nas tu nie ma.
-dobra spoko, napijecie się czegoś?
-Ja nie chcę
-A ty Rose?
-Może wody.
-Już się robi..
_________________________________________________________________________________Hej mam proźbę kto czyta tego bloga niech napisze komentarz obojętnie jaki-czy to będzie opinia co to tych rozdziałów albo że czytasz to-jest to dla nas ważne a dla was to zaledwie kilka sekund..:)
piątek, 13 września 2013
Zacząć od niczego/Rozdział 1
Myślami Rose...
Ciekawe czy kogoś tu poznam, jestem w Londynie już tydzień a znam tylko swojego szefa i koleżankę z pracy. Nie mam wymarzonej pracy bo jestem kelnerką w jakiejś tam restauracji Nando's ale podoba mi się ta praca.
-Dzień dobry, co podać?-zapytałam stojącego przede mną blondyna.
-A co mi zaproponujesz?
-Po pierwsze nie jesteśmy na ''ty''.
-Dobrze, to co mi Pani zaproponuje?-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chce Pan coś zamówić z dań obiadowych czy deserowych?
-Poproszę deser tak słodki jak Pani.
Myślami Rose...
Co za bezczelny koleś. Popatrzałam na niego krzywym wzrokiem i zapytałam ze zdenerwowaniem.
-Co w końcu Panu podać?
-Deser, obojętnie jaki aby zrobiła go Pani.
-Przykro mi ja jestem kelnerką a nie kucharzem.
Myślami Rose..
Mina mu zrzedła, przyjełam to cholerne zamówienie i poszłam na kuchnię oddać to zamówienie.
Kilka minut później...
-Proszę ciastko czekoladowe.
-Ach dziękuję.
-Czy podać coś jeszcze?
-Coś do picia.
-A konkretnie?
-Wodę z cytrynką.
-Zaraz przyniosę.
Myślami Rose...
Po chwili przyniosłam mu tą wodę a on jak zwykle bajerancko podziękował mi. I jeszcze tylko(na szczęście)muszę mu zanieść rachunek.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Ten blondyn przychodził tu przez cały tydzień-codziennie-i zamawiał dokładnie to samo..Dziwnee
_ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ __ _ _ __ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ __ _ __ __
No nie znowu przyszedł i znowu muszę przyjąć to jego zamówienie.
-Dzień dobry co podać?-zapytałam go, chociaż wiedziałam że zamówi to samo, ale tym razem było inaczej.
-Twoje imię.
-Słucham? Nie mogę Panu podać swojego imienia.
-Jestem Niall a nie żaden Pan, oj weź to tylko imię.
-Nie mogę rozmawiać z klientami, bo jakby szef zobaczył to by mnie wywalił.
-No proszę.
-Rose-powiedziałam to imię żeby dał mi spokój i oddaliłam się od niego.
Myślami Rose...
Nareszcie skończyłam swoją zmianę w pracy, postawnowiłam pójść teraz na miasto i kupić coś do jedzenia(moja lodówka była niemal pusta). Wyszłam z pracy i zobaczyłam że pod restauracją stoi tan koleś Niall.
-Cześć Rose.
-Co ty tutaj robisz?
-Powiedziałaś że w pracy nie możesz ze mną gadać ale teraz widzę że jesteś już po pracy. Może pójdziesz ze mną na kawę?
-Nie mam czasu, muszę zrobić zakupy.
-Proszę, daj się namówić.
-Przykro mi muszę już spadać.
Myślami Rose...
Szybko zrobiłam zakupy ale po drodze zauważyłam ludzi, którzy rozdają ulotki więc wzięłam jedną i przeczytałam że dzisiaj wieczorem jest otwarcie klubu i jest impreza. Chyba na nią pójdę i poznam kilka osób.
_Wieczorem_
Nie wiedziałam w co mam się ubrać, w końcu założyłam czarną sukienkę i czarne szpilki. Włosy rozpuściłam. Lekko się umalowałam-użyłam tuszu, zrobiłam sobie kreski eyelinerem i umalowałam usta błyszczykiem. Byłam gotowa i wyszłam. Po dotarciu na miejsce weszłam do środka klubu i usiadłam przy barze. Nagle obok mnie pojawił się on.
-Cześć Rose.
-Cześć, czy ty możesz się w końcu ode mnie odczepić?
-Przestań, chcę cię poznać.
Myślami Rose...
No w końcu jest impreza i mogę z nim pogadać.
-Dobra co chcesz wiedzieć?
-No tak ogólnie to chcę z tobą pogadać.
Jednak Niall okazał się być całkiem spoko. Długo gadaliśmy i poszliśmy potańczyć....
-Zrobiło się późno i muszę już spadać.
-Może cię odprowadzę?
-Spoko.
-Ok. To ja pójdę po swoją bluzę i twój żakiet do szatni.
-Ja poczekam na zewnątrz.
Myślami Rose..
Wyszłam z klubu, stałam przy wejściu sama aż podszedł do mnie jakiś typ i powiedział:
-Cześć piękna.
Czułam jak śmierdział alkoholem, był kompletnie pijany.
-Zostaw mnie.
-Nie denerwuj się, ja chcę się tylko zabawić.
Co on powiedział? on chce mnie zgwałcić, nie tylko nie to, po co ja wychodziłam z tego pieprzonego klubu.
-Co? zostaw mnie błagam.
- Zamknij się do cholery.
Weszliśmy(raczej on mnie wciągnął)do jakiegoś małego pomieszczenia i zamknął drzwi na klucz.
Jedyna nadzieja w Niallu......
Ciekawe czy kogoś tu poznam, jestem w Londynie już tydzień a znam tylko swojego szefa i koleżankę z pracy. Nie mam wymarzonej pracy bo jestem kelnerką w jakiejś tam restauracji Nando's ale podoba mi się ta praca.
-Dzień dobry, co podać?-zapytałam stojącego przede mną blondyna.
-A co mi zaproponujesz?
-Po pierwsze nie jesteśmy na ''ty''.
-Dobrze, to co mi Pani zaproponuje?-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chce Pan coś zamówić z dań obiadowych czy deserowych?
-Poproszę deser tak słodki jak Pani.
Myślami Rose...
Co za bezczelny koleś. Popatrzałam na niego krzywym wzrokiem i zapytałam ze zdenerwowaniem.
-Co w końcu Panu podać?
-Deser, obojętnie jaki aby zrobiła go Pani.
-Przykro mi ja jestem kelnerką a nie kucharzem.
Myślami Rose..
Mina mu zrzedła, przyjełam to cholerne zamówienie i poszłam na kuchnię oddać to zamówienie.
Kilka minut później...
-Proszę ciastko czekoladowe.
-Ach dziękuję.
-Czy podać coś jeszcze?
-Coś do picia.
-A konkretnie?
-Wodę z cytrynką.
-Zaraz przyniosę.
Myślami Rose...
Po chwili przyniosłam mu tą wodę a on jak zwykle bajerancko podziękował mi. I jeszcze tylko(na szczęście)muszę mu zanieść rachunek.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Ten blondyn przychodził tu przez cały tydzień-codziennie-i zamawiał dokładnie to samo..Dziwnee
_ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ __ _ _ __ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ __ _ __ __
No nie znowu przyszedł i znowu muszę przyjąć to jego zamówienie.
-Dzień dobry co podać?-zapytałam go, chociaż wiedziałam że zamówi to samo, ale tym razem było inaczej.
-Twoje imię.
-Słucham? Nie mogę Panu podać swojego imienia.
-Jestem Niall a nie żaden Pan, oj weź to tylko imię.
-Nie mogę rozmawiać z klientami, bo jakby szef zobaczył to by mnie wywalił.
-No proszę.
-Rose-powiedziałam to imię żeby dał mi spokój i oddaliłam się od niego.
Myślami Rose...
Nareszcie skończyłam swoją zmianę w pracy, postawnowiłam pójść teraz na miasto i kupić coś do jedzenia(moja lodówka była niemal pusta). Wyszłam z pracy i zobaczyłam że pod restauracją stoi tan koleś Niall.
-Cześć Rose.
-Co ty tutaj robisz?
-Powiedziałaś że w pracy nie możesz ze mną gadać ale teraz widzę że jesteś już po pracy. Może pójdziesz ze mną na kawę?
-Nie mam czasu, muszę zrobić zakupy.
-Proszę, daj się namówić.
-Przykro mi muszę już spadać.
Myślami Rose...
Szybko zrobiłam zakupy ale po drodze zauważyłam ludzi, którzy rozdają ulotki więc wzięłam jedną i przeczytałam że dzisiaj wieczorem jest otwarcie klubu i jest impreza. Chyba na nią pójdę i poznam kilka osób.
_Wieczorem_
Nie wiedziałam w co mam się ubrać, w końcu założyłam czarną sukienkę i czarne szpilki. Włosy rozpuściłam. Lekko się umalowałam-użyłam tuszu, zrobiłam sobie kreski eyelinerem i umalowałam usta błyszczykiem. Byłam gotowa i wyszłam. Po dotarciu na miejsce weszłam do środka klubu i usiadłam przy barze. Nagle obok mnie pojawił się on.
-Cześć Rose.
-Cześć, czy ty możesz się w końcu ode mnie odczepić?
-Przestań, chcę cię poznać.
Myślami Rose...
No w końcu jest impreza i mogę z nim pogadać.
-Dobra co chcesz wiedzieć?
-No tak ogólnie to chcę z tobą pogadać.
Jednak Niall okazał się być całkiem spoko. Długo gadaliśmy i poszliśmy potańczyć....
-Zrobiło się późno i muszę już spadać.
-Może cię odprowadzę?
-Spoko.
-Ok. To ja pójdę po swoją bluzę i twój żakiet do szatni.
-Ja poczekam na zewnątrz.
Myślami Rose..
Wyszłam z klubu, stałam przy wejściu sama aż podszedł do mnie jakiś typ i powiedział:
-Cześć piękna.
Czułam jak śmierdział alkoholem, był kompletnie pijany.
-Zostaw mnie.
-Nie denerwuj się, ja chcę się tylko zabawić.
Co on powiedział? on chce mnie zgwałcić, nie tylko nie to, po co ja wychodziłam z tego pieprzonego klubu.
-Co? zostaw mnie błagam.
- Zamknij się do cholery.
Weszliśmy(raczej on mnie wciągnął)do jakiegoś małego pomieszczenia i zamknął drzwi na klucz.
Jedyna nadzieja w Niallu......
wtorek, 10 września 2013
Taka Informacja...:)
Hej. Juz mamy prawie skończony rozdział... Więc jutro lub pojutrze pojawi się początek opowiadania tylko proszę o trochę cierpliwości. Rozdziały będę wstawiać codziennie( przynajmniej będę się starała codziennie bo wiecie szkoła). Autorem tego opowiadania będzie Karolina(wspominałam o niej w pierwszym poście) a ja(Majka) będę wstawiać rozdziały i prowadzić bloga..:)
piątek, 6 września 2013
Zaczynamy..:)
Hej...Będziemy (razem z moją przyjaciółką) pisały tu opowiadanie w którym główną role będzie grał Niall i Rose(postać fikcyjna)...więcej wam zdradzę w najbliższym tygodniu. Na razie blog będzie wyglądał jak wygląda, potem robię jakiś ładniejszy szablon.. A tak wogóle jestem Majka a moja przyjaciółka nazywa się Karolina..:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)