piątek, 13 września 2013

Zacząć od niczego/Rozdział 1

Myślami Rose...
Ciekawe czy kogoś tu poznam, jestem w Londynie już tydzień a znam tylko swojego szefa i koleżankę z pracy. Nie mam wymarzonej pracy bo jestem kelnerką w jakiejś tam restauracji Nando's ale podoba mi się ta praca.
-Dzień dobry, co podać?-zapytałam stojącego przede mną blondyna.
-A co mi zaproponujesz?
-Po pierwsze nie jesteśmy na ''ty''.
-Dobrze, to co mi Pani zaproponuje?-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chce Pan coś zamówić z dań obiadowych czy deserowych?
-Poproszę deser tak słodki jak Pani.

Myślami Rose...
Co za bezczelny koleś. Popatrzałam na niego krzywym wzrokiem i zapytałam ze zdenerwowaniem.
-Co w końcu Panu podać?
-Deser, obojętnie jaki aby zrobiła go Pani.
-Przykro mi ja jestem kelnerką a nie kucharzem.

Myślami Rose..
Mina mu zrzedła, przyjełam to cholerne zamówienie i poszłam na kuchnię oddać to zamówienie.
Kilka minut później...
-Proszę ciastko czekoladowe.
-Ach dziękuję.
-Czy podać coś jeszcze?
-Coś do picia.
-A konkretnie?
-Wodę z cytrynką.
-Zaraz przyniosę.

Myślami Rose...
Po chwili przyniosłam mu tą wodę a on jak zwykle bajerancko podziękował mi. I jeszcze tylko(na szczęście)muszę mu zanieść rachunek.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _  _ _ _ _ _ _  _ _ _  _ _ _ _  _ _ _  _ _
Ten blondyn przychodził tu przez cały tydzień-codziennie-i zamawiał dokładnie to samo..Dziwnee
_ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ __ _ _ __ _  __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ __ _ __ __
No nie znowu przyszedł i znowu muszę przyjąć to jego zamówienie.
-Dzień dobry co podać?-zapytałam go, chociaż wiedziałam że zamówi to samo, ale tym razem było inaczej.
-Twoje imię.
-Słucham? Nie mogę Panu podać swojego imienia.
-Jestem Niall a nie żaden Pan, oj weź to tylko imię.
-Nie mogę rozmawiać z klientami, bo jakby szef zobaczył to by mnie wywalił.
-No proszę.
-Rose-powiedziałam to imię żeby dał mi spokój i oddaliłam się od niego.

Myślami Rose...
Nareszcie skończyłam swoją zmianę w pracy, postawnowiłam pójść teraz na miasto i kupić coś do jedzenia(moja lodówka była niemal pusta). Wyszłam z pracy i zobaczyłam że pod restauracją stoi tan koleś Niall.
-Cześć Rose.
-Co ty tutaj robisz?
-Powiedziałaś że w pracy nie możesz ze mną gadać ale teraz widzę że jesteś już po pracy. Może pójdziesz ze mną na kawę?
-Nie mam czasu, muszę zrobić zakupy.
-Proszę, daj się namówić.
-Przykro mi muszę już spadać.

Myślami Rose...
Szybko zrobiłam zakupy ale po drodze zauważyłam ludzi, którzy rozdają ulotki więc wzięłam jedną i przeczytałam że dzisiaj wieczorem jest otwarcie klubu i jest impreza. Chyba na nią pójdę i poznam kilka osób.
_Wieczorem_
Nie wiedziałam w co mam się ubrać, w końcu założyłam czarną sukienkę i czarne szpilki. Włosy rozpuściłam. Lekko się umalowałam-użyłam tuszu, zrobiłam sobie kreski eyelinerem i umalowałam usta błyszczykiem. Byłam gotowa i wyszłam. Po dotarciu na miejsce weszłam do środka klubu i usiadłam przy barze. Nagle obok mnie pojawił się on.
-Cześć Rose.
-Cześć, czy ty  możesz się w końcu ode mnie odczepić?
-Przestań, chcę cię poznać.

Myślami Rose...
No w końcu jest impreza i mogę z nim pogadać.
-Dobra co chcesz wiedzieć?
-No tak ogólnie to chcę z tobą pogadać.
Jednak Niall okazał się być całkiem spoko. Długo gadaliśmy i poszliśmy potańczyć....
-Zrobiło się późno i muszę już spadać.
-Może cię odprowadzę?
-Spoko.
-Ok. To ja pójdę po swoją bluzę i twój żakiet do szatni.
-Ja poczekam na zewnątrz.

Myślami Rose..
Wyszłam z klubu, stałam przy wejściu sama aż podszedł do mnie jakiś typ i powiedział:
-Cześć piękna.
Czułam jak śmierdział alkoholem, był kompletnie pijany.
-Zostaw mnie.
-Nie denerwuj się, ja chcę się tylko zabawić.
Co on powiedział? on chce mnie zgwałcić, nie tylko nie to, po co ja wychodziłam z tego pieprzonego klubu.
-Co? zostaw mnie błagam.
- Zamknij się do cholery.
Weszliśmy(raczej on mnie wciągnął)do jakiegoś małego pomieszczenia i zamknął drzwi na klucz.
Jedyna nadzieja w Niallu......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz