poniedziałek, 30 września 2013

Znowu on/Rozdział 10

Była 11:30 zaczęłam szykować się do wyjścia, ta praca była dla mnie bardzo ważna. Ubrałam się elegancko tak abym zrobiła dobre wrażenie. Założyłam błękitną koszulę, czarną spódnicę i czarne szpilki, zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa.
-Niall.
-Tak Rose.
-Zawieziesz mnie pod tą kawiarnię?
-No pewnie, tylko poczekaj pójdę po klucze.
-Ok.
_________________________________
-Już jestem, możemy jechać.
Wyszliśmy z domu i odjechaliśmy, strasznie się denerwowałam, ale miałam nadzieję że dostanę tą pracę. Jechaliśmy niecałe 10 minut, aż w końcu zobaczyłam ładny budynek.
-To tutaj-uświadomił mnie Niall.
-Łał jak tu ładnie.
-Zdenerwowana?
-Bardzo...
-Nie ma czym-pocałował mnie i życzył powodzenia po czym wysiadłam z auta.
-Jak skończysz rozmowę to zadzwoń, bo ja muszę jechać do Hazzy ,ma mi załatwić pracę.
-Ok-Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam w stronę budynku, cała się trzęsłam, po wejściu udałam się w stronę baru. Barman pokazał mi zaplecze i gabinet szefa. Zapukałam...
-Proszę-usłyszałam męski głos.
-Dzień dobry-weszłam, miałam coś jakby deżawi, jakbym gdzieś widziała tą twarz.
-Dzień dobry proszę usiąść-wstał i podszedł do drzwi, zamkną je na klucz.
-Po co zamyka pan drzwi?
-Tak nam nikt nie będzie przeszkadzał.
-Aha-teraz to się przestraszyłam, serce mi tak waliło jakby zaraz mi miało wyskoczyć z piersi.
-Dobrze, jak się pani nazywa?
-Rose Moore.
-Aha dobrze i mówi pani że pracowała już pani jako kelnerka.
-Tak, w restauracji Nando's.
-Dobrze to w takim razie przyjmę panią na okres próbny, na miesiąc a później zobaczymy jak sobie będzie pani radzić.
-Dobrze to od kiedy mam zacząć.
-Yyy... od jutra, proszę przyjść o 8:00 Rose...
Wiedziałam że znam tą twarz, tak to był on, on wtedy chciał mnie zgwałcić, co ja teraz mam zrobić?Ten jego wzrok, dlaczego on jest akurat szefem w tej restauracji?
-To mogę już iść?
-Nie mów że mnie nie pamiętasz?-zrobił się pewny siebie, te jego wredne oczy i ten cholerny uśmieszek.
-Proszę mnie wypuścić.
-Ależ Rose teraz nikt nie będzie nam przeszkadzał.
-Nie rozumiesz, wypuść mnie do cholery.-zaczęłam krzyczeć i walić w drzwi, miałam nadzieję, że ktoś usłyszy.
-Rose proszę cię nie krzycz-podchodził bliżej mnie aż w końcu stał na przeciwko, zaczął mnie dotykać, położył swoją dłoń na moim policzku, potem wędrowała po szyi i coraz niżej. Nie chciałam tego więc kopnęłam go w krocze. Chyba go zabolało bo cofnął się i skulił.
-Ratunku-krzyczałam jak opętana.
-Co się dzieje-po drugiej stronie usłyszałam głos barmana.
-Proszę mnie uwolnić on chce mnie zgwałcić, proszę.
-Zaraz spróbuję wyważyć drzwi.
-Tylko spróbuj to cie zwolnię-krzyczał ten gwałciciel, wiedziałam że ten barman da spokój i odejdzie, że się przestraszy ale nagle drzwi runęły na ziemię.
-Dziękuję-krzyczałam i przytuliłam tego chłopaka.
-Już jesteś zwolniony-powiedział bardziej zdenerwowany niż był, bałam się go.
-Trudno! podam cię na policję zobaczysz.
-Wypierdalać mi stąd obydwoje-wskazał na drzwi od zaplecza.
Wyszliśmy! uratował mnie, byłam mu taka wdzięczna.
-Dziękuję-podziękowałam czarnowłosemu chłopakowi.
-Nie ma za co-odpowiedział uśmiechając się.
-Jest za co! Jestem Rose a ty?-próbowałam  się opanować i zacząć rozmowę.
-Zayn miło mi.
Zayn, coś mi mówiło to imię. Tak już wiem wtedy w szpitalu chłopaki mówili coś o Zaynie ale on jest u swojej rodziny, pewnie to jakiś przypadek.
-Zadzwonię po mojego chłopaka, chciał abym zadzwoniła po niego gdy skończę rozmowę.
-Spoko.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Halo Niall już możesz przyjechać.
-Ok zaraz będę.
Zobaczyłam jak ten chłopak zaczął się zastanawiać jakby chciał mnie o coś zapytać. Poczekał razem ze mną na Nialla. Gdy przyjechał chłopaki zaczęli się witać, a jednak się znali.
-Niall! cześć.-krzyknął Zayn.
-Witaj a ty co już wróciłeś?
-Tak wczoraj.
-A wy co się znacie?-zapytał Niall.
-Tak przed chwilą się poznaliśmy, Zayn mnie uratował.
-Przed czym?-zobaczyłam strach w oczach Nialla.
-Tu pracuje, raczej jest szefem ten facet, który próbował mnie zgwałcić, dzisiaj tez próbował.-zaczęłam płakać.
-Co? on tu jest? zabiję skurwysyna...
-Niall czekaj.
Wbiegł do budynku razem z Zaynem pobiegliśmy za nim. Zobaczyłam Nialla szarpiącego się z nim. Zayn zaczął ich rozdzielać po paru minutach udało mu się.
-Zabije cię-krzyczał Niall.
-Popamiętasz to sobie-ten koleś zadzwonił na policję, nie zdawał sobie sprawy że pogarsza swoją sytuację. Po kilku minutach zjawili się policjanci.
-Dzień dobry co tu się stało, kto nas wzywał?
-Dzień dobry ja, ten gówniarz wpadł tu i zaczął mnie bić.
-Cy to prawda?-dopytywał się policjant.
-Tak to prawda pobiłem go bo ten idiota już drugi raz próbował zgwałcić moją dziewczynę-Niall odpowiedział, widziałam złość w jego oczach.
-To prawda?-zwrócił się do gwałciciela.
-Nie-jak on mógł teraz kłamać?
-Jak to nie-Niall był bardziej wściekły, ja byłam przerażona tym wszystkim, zauważył że się boję, podszedł do mnie i objął mnie.
-Dobrze, w takim razie pana zabieramy ze sobą a państwa proszę o przyjazd na komendę, musimy to wyjaśnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz