środa, 30 października 2013

Strach Ból Krzyk/Rozdział 34

W pewnym momencie obaj wyszli z pomieszczenia, w którym byliśmy. Szybko wstałam i podążałam korytarzami w stronę wyjścia. Biegłam najszybciej jak tylko mogłam. Byłam już prawie przy wyjściu gdy usłyszałam krzyki za sobą.
-Stój kurwa!!!-krzyczeli, ale ja się nie zatrzymywałam, bałam się że oni mogą mi zrobić to czego nie udało się zrobić Rogerowi. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Myślałaś, że nam uciekniesz co!!!-zobaczyłam twarz tego starszego mężczyzny.
-Zostaw mnie, co ja ci zrobiłam.
-Wiesz mała potrzebujemy kasy, a ty akurat się nawinęłaś to skorzystaliśmy z okazji.
Wziął mnie za policzki i mocno przydusił je palcami. Zaczęłam krzyczeć, a raczej próbować krzyczeć.
-Zostaw ją-powiedział ten młodszy zaskoczyło mnie to.
-Zamknij się gówniarzu-jedną ręką go odepchną, a drugą mnie trzymał.
-Wiesz co tato nie będę w tym uczestniczył.
Czy ja się przesłyszałam, czy to był jego ojciec.
-Tylko spróbuj a pożałujesz, zabieraj ją do tego pomieszczenia w którym była wcześniej i zamknij drzwi.
-Dobra-posłuchał go i wziął mnie delikatnie za rękę, to było dziwne gdy szłam z nim przez te korytarze czułam się bezpieczniej. Wydawało mi się, że robił to z przymusu ojca. Gdy dotarliśmy na miejsce puścił mnie.
-Wszystko ok?-zapytał nieoczekiwanie.
-A co ma być ok. Jestem tu przetrzymywana.
-Wiem,głupio zapytałem.
-Dlaczego jaki jesteś?
-Jaki?
-No inny, że nie chcesz mi zrobić krzywdy.
-Bo nie chcę. Ojciec mnie zmusza żebym tu był wcale nie chcę żeby Ci się coś stało. On już wiele złego zrobił mi też, dwa razy byłem przez niego w szpitalu, ale go to nie obchodzi.
-Boisz się go?
-Tak, zabił moją matkę i brata, a potem jakieś bandziory wykupili go z więzienia i teraz musi im to spłacić.
-O boże, tak mi przykro. A jak on mnie zabije, przecież Niall nie zdąży do wieczora zebrać tyle kasy.
-Ma jeszcze jeden dzień jutro o 19:00 ma przynieść mu kasę.
-A jak nie zdąży.
-Nawet o tym nie myśl.
-A tu co się dzieje?-do pomieszczenia w którym byliśmy wpadł jego ojciec.
-Nic, rozmawialiśmy.
-Zabraniam ci z nią rozmawiać Josh.
Wyszli wiedziałam jak ma na imię przed chwilą poznany mi chłopak. Siedziałam zamknięta kilka godzin było mi zimno i byłam bardzo głodna a przede wszystkim zmęczona. Nie mogłam na chwilę przestać myśleć o tym co powiedział mi Josh. Jak jego ojciec mógł zabić własną żonę i syna. Cholernie się go bałam a jeśli Niall z rodzicami nie zdążą zebrać tych pieniędzy na pewno mnie zabije. Zaczęłam płakać i żałować tego, że uciekłam z domu.
-Cześć piękna- w drzwiach zobaczyłam ojca Josha.
-Zostaw mnie!-powiedziałam.
-Nie bój się!-podchodził bliżej.
-Czego chcesz?
-Trochę mi się nudzi-serce podchodziło mi do gardła tylko nie to jeśli on będzie próbował mi coś zrobić.
-Odejdź-powiedziałam gdy był na przeciwko mnie.
-Rose daj spokój, nie bój się!-był tak blisko że przyciskał mnie do ściany. Wpatrywał się w moje załzawione oczy, po czym rozerwał mi koszulkę. Zaczęłam krzyczeć.
-Zostaw!-krzyczałam dalej, gdy w drzwiach pojawił się Josh.
-Zostaw ją!Jeszcze ci mało-krzyczał do niego, ale on nic sobie z tego nie robił waliłam go pięściami po klatce piersiowej ale nic to nie dało. Josh podbiegł do nas i walną go z całej siły w głowę a potem znowu. Na szczęście stracił przytomność. Wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Już dobrze, chodź wyprowadzę cię na zewnątrz i uciekniesz.
-Ok-zaczęliśmy biec w stronę wyjścia on cały czas trzymał mnie za rękę. Usłyszałam jak ktoś biegnie za nami to na pewno był jego ojciec.
-Stójcie, bo was zabiję-usłyszałam, chciałam się zatrzymać ale Josh dalej biegł. Wybiegliśmy na zewnątrz usłyszałam strzał, a potem Josh upadł.
-Nie! co ty zrobiłeś!-krzyczałam bez opamiętania-To twój syn!-krzyczałam dalej już nawet nie wiedziałam co.
-Zostaw go i chodź, bo skończysz jak on.
Jak ten sukinsyn mógł tak mówić strzelił do swojego syna miałam ochotę go zabić, ale co ja mogłam.

wtorek, 29 października 2013

Ja i mój rozsądek/Rozdział 33

Postanowiłam do niego polecieć jeśli on się odważył to ja też się odważę. Nie byłam pewna, ale w końcu się zdecydowałam, spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do jednej walizki i po cichu wymknęłam się z domu. Szłam przed siebie, gdy nagle usłyszałam kroki za mną, odwróciłam się to był mój ojciec.
-A ty gdzie moja panno?
-Przed siebie.
-Nie chcesz powiedzieć, że miałaś zamiar pojechać do Nialla.
-Tak mam taki zamiar.
-Nigdzie nie jedziesz-wyrwał mi z ręki walizkę i się cofną.
-Myślisz, że zostanę, nigdy-zaczęłam biec przed siebie miałam w kieszeni tylko portfel, paszport i dokumenty zostawiłam w walizce. Słyszałam krzyki taty, ale nie zatrzymywałam się ani na moment dla Nialla byłam w stanie poświęcić wszystko. Zobaczyłam autobus bez chwili namysłu weszłam do środka i usiadłam przy oknie. Jechaliśmy w stronę starych fabryk. Szczerze to nigdy tam nie byłam chociaż mieszkam tu 19 lat. Autobus zatrzymał się na ostatnim przystanku, nie mogłam jechać dalej. Wysiadłam. Nie miałam gdzie się podziać co ja najlepszego zrobiłam. Robiło się ciemno a ja nie miałam gdzie spać. Udałam się w stronę starej fabryki z nadzieją, że tam będę mogła się zdrzemnąć. Na szczęście w środku nikogo nie było położyłam się na jakichś postrzępionych materacach. Bardzo szybko zasnęłam.

~~Myślami Nialla~~
Siedziałem na kanapie i myślałem nagle usłyszałem dźwięk mojej komórki. Zdziwiłem się bo dzwoniła mama Rose.
-Halo.
-Niall daj mi Rose, wiem że tam jest!
-Słucham u mnie jej nie ma.
-Jak to? Wczoraj wyszła i do tej pory nie wróciła, byłam pewna że jest u ciebie.
-Jak jej nie ma?
-Boże ona uciekła, albo jej się coś stało.
-Zaraz wsiadam do samolotu i będę.
Co się stało, dlaczego ona uciekła z domu, jeśli jej się coś stało, to wszystko przeze mnie. Zadzwoniłem do chłopaków Harry poleciał ze mną a Zayn, Louis i Liam zostali u mnie w domu na wypadek gdyby Rose do mnie przyszła.

~~Myślami Rose~~
Gdy się obudziłam usłyszałam czyjąś rozmowę to były męskie głosy. Serce zaczęło mi walić gdy wsłuchałam się w ich rozmowę.
-Słuchaj zamkniemy ją tui ją wypytamy a później będziemy szantażować jej rodzinę. Będziemy chcieli okupu rozumiesz.
-Dobry plan to ja zamknę fabrykę a ty idź z nią pogadaj.
Serce podeszło mi do gardła wstałam i próbowałam stąd uciec, na marne w drzwiach zobaczyłam jakiegoś mężczyznę.
-Nie uciekaj piękna!
-Zostaw mnie-krzyknęłam.
-Nie krzycz! Musisz mi powiedzieć coś o sobie.
-Nic ci nie powiem zostaw mnie.
-Masz rodzinę?-milczałam nie chciałam ich w to wciągać.
-Nie chcesz mówić to nie mów. Mam twój telefon. To do kogo mam zadzwonić?-zaczął przeglądać kontakty.
-Nialla, Mamy, Taty, Harry'ego, Louisa, Zayna, Liama, no wybieraj...
-Wypuść mnie.
-Dobrze to zadzwonię do Nialla masz go pierwszego to pewnie twój chłopak.
Wziął telefon i wybrał numer.
-Halo.
-Cześć Niall.
-Kto mówi?
-Mam twoją dziewczynę.
-Kim jesteś?
-Nie ważne.
-Chce z nią pogadać.
-Dobrze-widziałam jak włącza głośno mówiący.
-Rose.
-Niall.
-Gdzie jesteś?
-W...-Zabrał telefon.
-A więc chce za nią 100 000 do jutra, masz być o 19:00 inaczej Rose bo tak się chyba nazywa o ile dobrze słyszałem a więc Rose stanie się krzywda.
Rozłączył się z nim, cholernie się bałam tego typa. Dołączył do nas jego kolega jego twarz wydawała misie bardziej przyjazna, był o wiele młodszy. Miałam nadzieję, że nic mi nie zrobią. Dlaczego zawsze muszę się w coś wpakować. Ja i mój jebany rozsądek.

__________________________________________________________________________________Ostatnio nie ma żadnych komentarzy jest mi z tego powodu trochę smutno...proszę czytajcie i komentujcie...zależy mi na waszych opiniach..:) Pozdrawiam Majka.



poniedziałek, 28 października 2013

Fałszywa prawda/Rozdział 32

Nie byłem pewny co do mojego pomysłu ale raz się żyje. Wsiadłem do samochodu Hazzy a ten podwiózł mnie na lotnisko.
-Mogłeś chociaż coś ze sobą wziąć a nie tak bez niczego do niej lecisz-powiedział Harry, no w sumie miał rację, wziąłem tylko paszport i pieniądze nic po za tym.
-Trudno.
-A jak ona tam zostanie.
-Będę musiał to jakoś przeżyć.
Kupiłem bilet i za godzinę miał być samolot do Chicago. Denerwowałem się tym spotkaniem ona o niczym nie wiedziała.
-Harry może polecisz ze mną.
-Nie, sam musisz z nią pogadać ja bym tylko przeszkadzał.
Ta godzina trwała wieczność. W końcu samolot przyleciał poszedłem na odprawę i po paru minutach siedziałem przy małym okienku. Próbowałem wymyślić sobie tekst, który powiem Rose. Niestety   nic z tego nie wyszło. Powiem jej coś od serca, że tęskniłem. Za nim się obejrzałem byłem już w Chicago. Postałem chwilkę na lotnisku i wezwałem taksówkę.

~~Myślami Rose~~
Cały czas siedziałam w pokoju, trochę mi się nudziło postanowiłam odwiedzić moją dawną przyjaciółkę Carolinę. Ubrałam się w coś wyjściowego i wyszłam z domu mówiąc mamie, że idę na miasto.

~~Myślami Nialla~~
Byłem już pod jej domem. Zapłaciłem taksówkarzowi. Stałem na tej drodze i nie mogłem się ruszyć tak strasznie się denerwowałem. W końcu zdobyłem się na odwagę i zapukałem. Otworzyła mama Rose.
-Dzień dobry.
-Niall co ty tu robisz?
-Przyleciałem do Rose, chcę z nią pogadać.
-Yyy....jej nie ma poszła do James'a.
-Jakiego James'a?
-No to jej nowy znajomy chyba ktoś bliższy.
-Słucham?
-Przykro mi Niall, zapomnij o niej, nie jesteś jej warty.
Nie mogłem w to uwierzyć miała innego, szybko się pocieszyła a ja głupi myślałem że zobaczę ją w drzwiach i że mnie wyściska, byłem taki naiwny, ale jak zapomniała to może i lepiej. Zadzwoniłem do Harry'ego.
-Co tam Niall?
-Szybko się pocieszyła.
-Jak to?
-Ma nowego chłopaka James'a.
-Nie wierzę.
-To uwierz, byłem naiwny.
-Wracasz?
-A co mam stać pod jej domem?

~~Myślami Rose~~
Niestety Caroliny nie było postanowiłam wrócić, przed domem zobaczyłam......Nialla on tu jest! wsiadał do taksówki.
-Niall-krzyczałam najgłośniej jak mogłam a on odwrócił się i dziwnie popatrzał. Biegłam ile sił w nogach ale odjechał. O co chodziło dlaczego mi nic nie powiedział. Co to kurwa miało być. Pobiegłam szybko do domu. Moja mama na pewno wiedziała o co chodzi.
-Mamo-krzyczałam jak opętana.
-Tak córeczko.
-Był tu Niall?
-Tak był!
-To dlaczego udawał, że mnie nie zna co mu powiedziałaś!?
-Prawdę.
-Jaką prawdę?
-Że cię nie ma bo jesteś u James'a i, że on chyba jest kimś bliskim dla ciebie.
-Oszalałaś?! Byłam u Caroliny. Jak mogłaś mu to powiedzieć, nienawidzę cię.
-Chciałam dobrze.
-Możesz nie wtrącać się w moje życie, daj mi spokój rozumiesz?
Pobiegłam do swojego pokoju i próbowałam dodzwonić się do Nialla, niestety nie odbierał. Rozumiem jego reakcję, też bym tak zareagowała. Od tego momentu poczułam nienawiść do mojej mamy. Niall teraz na pewno myślał, że go olałam, że się szybko pocieszyłam nie chciałam żeby to myślał. Włączyłam komputer i zobaczyłam samoloty do Londynu, niestety miał on być za 3 minuty nie zdążę go złapać na lotnisku. Jeśli on się odważył to ja też.

piątek, 25 października 2013

Cierpimy tak samo/Rozdział 31

Siedzieliśmy w moim pokoju w milczeniu. James albo się mnie wstydził albo był zdumiony tym, że powiedziałam mu, że nie ma u mnie szans. Byłam trochę znudzona tym milczeniem,więc postanowiłam zagadać.
-To czym się zajmujesz?
-W tej chwili to chodzę na uczelnię, studiuje.
-Tak! a co?
-Pedagogikę,jestem na pierwszym roku.
-Fajnie.
-A ty chodzisz do szkoły?
-Już skończyłam szkołę pracowałam ale wiesz..
-Tak twoja mam opowiadała-trochę się zmieszałam, dlaczego mama mu mówiła, mogła się mnie zapytać.
-Co mówiła?
-Że mieszkałaś w Londynie z chłopakiem i miałaś wypadek i, że musiałaś tu wrócić.
-Dobrze powiedziane ,,musiałam''a wcale nie chciałam.
-Przykro mi-nastał cisza, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć chciałam się mu wygadać, ale to było trudne. Ile ja bym dała żebym teraz rozmawiała z Niallem, tak bardzo mi go brakowało.
-A ty masz własny dom, czy mieszkasz z rodzicami-powiedziałam nawet się nad tym nie zastanawiałam, mam nadzieję że sobie czegoś nie pomyślał.
-Mam swój, to nie daleko.
-Aha fajnie.
-No powiedz co cie gryzie-zdziwiłam się tym co powiedział, zrobił się bardziej śmiały.
-Wiesz co, nie wiem co mam powiedzieć. Nie wiem od czego zacząć ale masz  rację to mnie gryzie i muszę się komuś wygadać bo z rodzicami na ten temat nie rozmawiam.
-To mów, wiesz będę pedagogiem więc się domyślam, że ktoś chce mi cos powiedzieć.
-Dobra! A więc w Londynie poznałam chłopaka Nialla zakochaliśmy się w sobie potem u niego mieszkałam. Taki Roger próbował mnie zgwałcić a Niall go pobił, był moim bohaterem a później przez jego ludzi wylądował w szpitalu. Przeżyliśmy razem tyle wspaniałych chwil tak bardzo go kocham. A teraz po moim wypadku rodzice kazali mi tu przyjechać musieliśmy się rozstać. Wiesz jak bardzo za nim tęsknię nie mogę o nim zapomnieć.
-Rose tak mi przykro-zobaczyłam w jego oczach współczucie.
-Co mam zrobić?
-Sam nie wiem to trudna sytuacja.
-Ale dzięki że mnie wysłuchałeś.
-Nie ma sprawy, to ja będę spadał jak będziesz chciała pogadać to przyjdź albo zadzwoń, twoja mama ma mój numer.
-Ok dzięki.
Poszedł, okazał się fajnym chłopakiem, ale i tak żaden nie będzie lepszy od Nialla on był moim ideałem stałam przy ścianie i myślałam o nim. W ogóle nie dzwonił, przypomniałam sobie te chwile spędzone z nim. Zaczęłam płakać to było ponad moje siły.

Usłyszałam dźwięk telefonu jak najszybciej wzięłam go do ręki miałam nadzieję że to Niall, ale na wyświetlaczu było napisane,,Harry'' zdziwiłam się.
-Halo.
-Cześć to ja Harry.
-Hejka co tam?
-Słuchaj z Niallem nie jest za dobrze, jest załamany.
-Dlaczego?
-No przecież wiesz, tęskni za tobą.
-Cały czas do niego dzwonię, dlaczego nie odbiera?
-Nie wiem, chce abyś o nim zapomniała mówił, że rozmawiał z twoim ojcem, jak u ciebie byliśmy i twój ojciec kazał mu żeby dał ci spokój,bo za bardzo przez niego cierpisz.
-Co! nic mi nie mówił, wiesz ja też mam tego dosyć, powiedz Niallowi że jego nieodbieranie i tak nic nie da i że nie zapomnę o nim za bardzo go kocham nie mogę od tak zapomnieć.
-Dobrze Rose, całusy pa.
-Pa.
To co mi powiedział Harry jeszcze bardziej mnie rozżaliło, czyli on też cierpi, tak jak ja tylko dlaczego nie odbierał, tak bardzo chciałam usłyszeć jego głos.
~~U Nialla~~
-Słuchaj stary Rose mówiła, że za bardzo cię kocha żeby zapomnieć może odbierz od niej jak będzie dzwoniła!
-Nie mogę ona musi zapomnieć. Pozna kogoś z lepszej sfery i zapomni.
-Nie Niall ona taka nie jest, cierpi bardziej niż ty.
-To co mam do cholery zrobić!!
-Nie wiem.!
Wyszedłem na spacer, nie chciało mi się gadać z Harrym. Bolało mnie serce gdy odrzucałem połączenia od Rose wiedziałem, że cierpi ale wystarczająco za dużo się nasłuchałem jej rodziców. Nie wiem co ja im takiego zrobiłem żeby mnie tak nienawidzili. Po drodze zobaczyłem ławkę usiadłem na niej łzy same zaczęły mi spływać po policzkach.

Myślami Rose...
Usiadłam na parapecie. Zaczęłam przyglądać się temu światu, dlaczego to wszystko było takie trudne.
Miałam nadzieję, że on o mnie nie zapomni, że nawet gdy się już nie zobaczymy gdy minie wiele lat on nadal będzie pamiętał, że będzie opowiadał swoim dzieciom jakim był bohaterem. Wzięłam do ręki nasze wspólne zdjęcie byliśmy na nim tacy szczęśliwi. Brakowało mi jego gry na gitarze, jego śpiewu brakowało mi jego uśmiechu, jego akcentu, jego spojrzenia i tego jak mnie przytulał jak mówił mi, że mnie kocha. Nie zapomnę tej chwili gdy mnie próbował poderwać w Nando's był taki pewny siebie a ja go olewałam potem zapytałam go co podać a ona powiedział ,, Twoje imię'' zaimponował mi tym. Pamiętam jak się mną zajmował był dla mnie jak rodzic. I to z jakim zaangażowaniem uczył mnie gry na gitarze. Jak po tym wszystkim miałam o nim zapomnieć?


Myślami Nialla...
Próbowałem zapomnieć o tej pannie na której punkcie oszalałem... o Rose. Przypomniałem sobie nasze wspólne chwile jak w Nando's ją podrywałem a ona zgrywała taka niedostępną. Musiałem coś zrobić zrozumiałem że ją kocham. Więc co miałam zrobić odebrać od niej telefon?. Nie coś innego wróciłem szybko do domu i powiedziałem Harry'emu o moim pomyśle.

czwartek, 24 października 2013

Nie odbiera,nie dzwoni/Rozdział 30

Samolot odleciał a ja nadal stałam na lotnisku i płakałam nie mogłam się z tym pogodzić nie mogłam zaponieć o Niallu. Przed lotem powiedział mi że już nie przyleci do mnie, bo będę bardziej cierpiała, dlaczego on mi to robił. Wsiadłam do taksówki i pojechałam do domu w salonie byli moi rodzice.
-Rose co się stało?-zapytała mama pewnie zauważyła że płakałam.
-Nie wiecie, to wszystko przez was, nienawidzę was!!!
-Rose uspokój się!
Wybiegłam i zamknęłam się w pokoju czułam rozpacz już zaczęłam tęsknić jak mogłam o nim zapomnieć...Jak?...Najgorsze było to że on mógł o mnie zapomnieć, może znajdzie sobie nową dziewczynę a ja będę tu siedziała załamana. Próbowałam się do niego dodzwonić ale nie odbierał...dlaczego!!?

Myślami Nialla...
Cały czas dzwoniła bardzo chciałem odebrać, ale nie wiedziałem co mam jej powiedzieć ona powinna o mnie zapomnieć. Chłopaki mnie ochrzaniali że nie powinienem się tak poddawać, że powinienem o nią walczyć, ale oni nic nie rozumieli. Myślałem o Rose, zastanawiam się co ona teraz robi pewnie płacze, tak bardzo tego nie lubiłem, nie mogę zapomnieć jej uśmiechu cały czas mam ją przed oczami.

~~Następny dzień. Myślami Rose...~~
Obudziłam się bardzo późno spojrzałam szybko na telefon niestety nie zadzwonił. Nie chciało mi się wstawać, bo po co nie wiedziałam co mam dzisiaj robić dochodziła 12:00. Wstałam.
-Rose dzień dobry-przywitała mnie mama nie odpowiedziałam nic.
-Będziemy mieli dzisiaj gości.
-Nie mam ochoty z nimi gadać!
-Przyjedzie moja przyjaciółka z jej synem James'em.
-Nie chcę się z nikim widzieć.
-Rose masz się dobrze zachowywać.
-Daj mi spokój.
-Zapomnij o Niallu. James to dobrze wychowany chłopak ma 20 lat i jest odpowiedzialny, pochodzi z dobrego domu.
-Ty sobie chyba żartujesz.
-Zaraz tu będą więc masz się zachować.
Zamknęłam się w swoim pokoju ona była śmieszna myślała, że wybierze mi chłopaka po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Rose otwórz!-usłyszałam głos mamy.
-Nie mam ochoty.
-Rose!
Postanowiłam otworzyć żeby nie wyjść na jakąś dzikuskę bo wiedziałam że ten cały James także stał pod drzwiami.
-Rose jak ty się zachowujesz!
-Normalnie.
-Poznaj James'a
-James miło mi.
-Rose.
-No to może zaprosisz kolegę do pokoju.
-Muszę?
-Rose...
Zaprosiłam go do pokoju żeby nie denerwować matki nie byłam z tego powodu zadowolona ale i tak nie maiłabym co robić.
Siadaj-odezwałam się do niego.
-Dzięki.
-Chcesz coś do picia?
-Nie.
Rozmowa nam się nie kleiła.
-Yyy to wiesz że moja matka chce nas zeswatać-powiedziałam mu.
-No wiem.
-Ale ja nie chcę jak by co!
-Rozumiem.

środa, 23 października 2013

Nie mogę zapomnieć chwil spędzonych z tobą/Rozdział 29

Wypiliśmy czekoladę i zjedliśmy pianki. Czas było iść spać.
-To my już idziemy-poinformował mnie i Nialla Zayn i poszedł wraz z chłopakami do ich namiotu. Zostałam sama z moim ukochanym było bardzo romantycznie wtuliłam się w niego i wpatrywałam się w ogień.
-Jutro wyjeżdżacie.
-Tak Rose.
-Możecie zostać dłużej.
-Nie możemy, musimy wracać.
-A kiedy znów przylecisz?
-Nie wiem Rose.
-Jak to?-odwróciłam się w jego stronę.
-Rose, musisz o mnie zapomnieć.
-Co? jak zapomnieć o czym ty mówisz?-krzyczałam do niego ze łzami w oczach.
-Nie możemy być razem-powiedział ze łzami w oczach.
-Niall, dlaczego co się stało-krzyczałam.
-Nie będę do ciebie przyjeżdżał!
-Nie kochasz mnie?
-Kocham, ale chcę żebyś ułożyła sobie życie tu.
-Niall ja cie kocham.
-Rose proszę cię rozstańmy się.
Wstałam i zaczęłam biec ze łzami w stronę jakiegoś lasu. Zatrzymałam się przy jakimś starym pniu. Usiadłam i zaczęłam myśleć. Dlaczego chce się ze mną rozstać co się takiego stało, to wszystko przez rodziców, nienawidziłam ich. Nie mogę sobie ułożyć życia z kimś innym, chciałam wziąć z nim ślub mieć dzieci a on zrywa ze mną, nie mogłam tego zrozumieć. Zobaczyłam jak w moją stronę zbliża się jakaś postać to był Niall.
-Rose wybacz mi, ale tak trzeba.
-Wcale nie!
-Rose zapomnij o mnie, proszę zrób to żebyś bardziej nie cierpiała.
Złapałam go za policzki i przyciągnęłam do siebie, po czym powiedziałam.
-Nie mogę zapomnieć...chwil spędzonych z tobą...zrozum-i odeszłam poszłam do namiotu i się położyłam. Nie mogłam zasnąć mijały godziny a Niall nie przychodził. Postanowiłam wyjść i sprawdzić. Okazało się, że śpi na kocach obok ogniska. Postanowiłam go nie budzić. Nie wiedziałam nawet czy on mówił mi prawdę czy kłamał że mnie kocha, może wcale tak nie jest......Obudziłam się bardzo wcześnie chłopaki jeszcze spali wyszłam na zewnątrz. Było chłodno a Niall nadal spał na dworze. Postanowiłam go przykryć kilkoma kocami, zrobiłam to i usiadłam obok. Chciałam z nim porozmawiać chociaż sama nie wiedziałam oczym. Siedziałam obok niego ponad godzinę, nareszcie się obudził.
-Rose, co ty tu robisz?
-Siedzę.
-Aha, długo?
-Nie ważne, powiedz mi czy ty naprawdę mnie kochasz, czy kłamałeś.
-Rose proszę cię dobrze wiesz.
-No własnie nie wiem.
-Kocham Cię.
-To dlaczego ze mną zerwałeś bo nie rozumiem.
-Bo tak trzeba.
Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, po chwili leżałam obok niego, cały czas trzymał mnie za rękę.
-Mnie też to boli Rose.
Leżeliśmy tak długo, a przyszedł Hazza.
-A wy co wczoraj się kłóciliście a dzisiaj już pogodzeni!
-Słyszeliście?
-Trudno było nie słyszeć.
-Przepraszam.
-Nie no spoko, będzie śniadanie?
-Tak.
-A co?
-Dużo owoców!
Wstałam i poszłam po owoce które wczoraj kupiłam, postanowiłam że zjemy w naszym namiocie, ponieważ jest chłodno rozłożyłam koce a na środku postawiłam deskę na której leżały owoce a obok kawa.
-Chłopaki zapraszam do namiotu.
-Dlaczego owoce?
-Nic innego nie mieliśmy.
-A zostało coś z grilla?
-Trzy szaszłyki, ale są zimne.
-To nic daj nam.
Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy sprzątać po sobie, po czym zaczęliśmy składać  namioty a chłopaki również się pakować. Tak bardzo nie chciałam żeby wracali do Londynu. Gdy byli gotowi zadzwoniłam po taksówkę i ruszyliśmy na lotnisko.
~~Na lotnisku~~
-Przyjedziecie jeszcze?
-Rose mówiłem ci.
-Wiem Niall, że nie przyjedziesz ale chłopaki.
-Przyjedziemy.
-Zaraz mamy samolot-pożegnałam się z chłopakami teraz musiałam z Niallem.
-Rose wiedz, że cię kocham ale z nami koniec tak będzie lepiej. Zapomnij o mnie.
-Niall, nigdy o tobie nie zapomnę.-mówiłam z płaczem.
-Kocham cię.


wtorek, 22 października 2013

Rozmowa/Rozdział 28

Rozbijanie namiotów długo nam zajęło bo aż do południa. Zdecydowaliśmy że jeden namiot jest mój i Nialla a drugi pozostałych. Na obiad zrobiliśmy sobie grilla. Po posiłku chłopaki postanowili popływać w jeziorze, bardzo się przy tym wygłupiali.
-Rose chodź do nas.-namawiali mnie abym też popływała.
-Nie, wolę na was popatrzeć, a poza tym nie wzięłam stroju kąpielowego-zobaczyłam jak Niall wychodzi z wody i idzie w moją stronę, wziął mnie na ręce i rzucił do jeziora, nic nie mówiąc.

-Niall, jestem cała mokra!!!
-Oj Rose tak narzekałaś, że nie mogłem tego słuchać-podpłynął do mnie po czym oboje zanurkowaliśmy. Pocałował mnie.....to był pocałunek pod wodą, pierwszy raz całowałam się pod wodą to było niesamowite.
-Kocham Cię Rose i zawsze będę.
-Niall ja też.
Wziął mnie na ręce i zaniósł na brzeg.
-Wysusz się księżniczko.
-Pójdę do namiotu się przebrać.
-Jak chcesz.
Weszłam do namiotu i szybko się ubrałam, zbliżał się wieczór. Chłopaki szukali jakichś gałęzi na ognisko a ja poszłam do domu po koce, gruby sweter i oczywiście moja gitarę. Gdy wróciłam rozpalili już ognisko.
-Już jestem-krzyknęłam,
-O Rose, masz gitarę-powiedział Niall.
-Tak mówiłam ci przecież, fajna?
-No fajna, nastroiłaś ją?
-Sprzedawca, ja nie umiałam.
-Pokarz-wziął gitarę i zaczął coś brzdąkać.
-I jak?
-Nie no fajna, taka jak moja nawet kolor taki sam!
-Wiem!
-Chodźcie gołąbeczki-krzyknął do nas Louis.
Rozścieliłam wokół ogniska koce i zaczęłam przygotowywać gorącą czekoladę na mini kuchence gazowej, zauważyłam że zapomniałam wziąć z domu pianek, postanowiłam pójść po nie do domu.
-Chłopaki, zaraz wrócę!
-Gdzie idziesz?-zapytał Niall.
-Do domu po pianki.
-Pójdę z tobą-trochę mnie to zdziwiło, mówił że nie chce się widzieć z moimi rodzicami.
-Dobrze to chodź-objął mnie i ruszyliśmy w stronę domu. Gdy dotarliśmy poszłam po pianki a Niall czekał pod domem, weszłam do kuchni niestety była w niej mama.
-Rose, dziecko śpij w domu!
-Mamo przestań nic mi się nie stanie, przestań się o mnie tak martwić.
-Rose a jeśli oni ci coś zrobią!
-Kto?
-No ci chłopaki.
-Co?? Jak możesz tak mówić to moi najlepsi przyjaciele-byłam w szoku, że coś takiego powiedziała.
-A jak cię porwą?
-Jesteś śmieszna.
~~W tym samym czasie~~
Zobaczyłem jak w moją stronę idzie ojciec Rose.
-Dobry wieczór-przywitałem się.
-Zostaw Rose w spokoju.
-O czym pan mówi?
-Po co tu przyjechaliście?
-Chcieliśmy ją odwiedzić o co panu chodzi?
Chcesz ja jeszcze bardziej w sobie rozkochać żeby później cierpiała, a jak popadnie w depresję. Zostaw ją w spokoju.
-Nic takiego nie chcę jak pan może tak mówić.
-Masz tu ze swoimi koleżkami więcej nie przyjeżdżać rozumiesz. zabraniam ci.
-Nie może pan.
-Mogę, jak tu znowu przyjedziecie to zamknę ja w domu, ona nie może jeszcze bardziej cierpieć już wystarczająco dużo wylała łez.
-Ma pan serce?
-Mam i dlatego chce aby spotykała się z kimś na poziomie kto będzie potrafił stworzyć dla niej rodzinę, bezpieczną rodzinę.

Myślami Nialla...
Odszedłem nie mogłem tego słuchać czy ten stary Rose naprawdę nic nie rozumiał, po tej rozmowie znienawidziłem go. Usłyszałem za sobą krzyki Rose.
-Niall zaczekaj-zatrzymałem się i udawałem że nic się nie stało.
-Dlaczego nie zaczekałeś?
-Nudziło mi się byłaś tam tak długo!
-Wiem, mama znów się czepiała-czyli ona też miała rozmowę.

Myślami Rose...
Niall był jakiś dziwny czułam, że coś się stało był przygnębiony, nawet mnie nie przytulił i nie złapał za rękę nie rozumiałam tego. Doszliśmy na miejsce ognisko było rozpalone. Była idealna pogoda, niebo było gwieździste a powietrze ciepłe.
-Gdzie wy tyle byliście-zapytał Harry.
-Po pianki, wiem trochę nam zeszło.
Poszłam do namiotu po gitarę. Gdy wróciłam usiadłam obok Nialla.
-To co Niall zagrasz nam coś.
-Yyyy...może ty.?
-Dobrze, a więc zagram wam piosenkę której nauczył mnie Niall ,, Over Again''
Zaczęłam grać, po czym usłyszałam śpiew chłopaków, jak oni ślicznie razem śpiewali.
Kliknij i włącz
Postanowiłam się przyłączyć.




poniedziałek, 21 października 2013

SMS/Rozdział 27

Siedziałam tam bardzo długo, a raczej leżałam na trawie tak jak wtedy z Niallem tak bardzo mi go brakowało. W pewnym momencie wpadłam na pewien pomysł. Poszłam do domu po pieniądze i udałam się do sklepu muzycznego. Chciałam sobie kupić gitarę taką samą jaką ma Niall. Wybrałam identyczną nawet kolor był taki sam. Sprzedawca mi ją odpowiednio nastroił. Wróciłam nad jezioro i próbowałam zagrać to czego nauczył mnie Niall, za ósmym razem się udało grałam tą piosenkę gdy przypomniała mi się piosenka którą napisałam właśnie dla niego. Siedziałam tam do późnej nocy. Zobaczyłam jak w moją stronę idzie jakaś postać. Okazało się że to mój ojciec.
-Rose wracaj do domu.
-Wolę tu zostać.
-Nie złość się na nas.
-Wy mnie nie rozumiecie i nigdy nie zrozumiecie.
-Rose posłuchaj chcieliśmy dla ciebie dobrze nie chcemy aby ci się coś stało.
-Jestem dorosła.
-Ale nie na tyle by się sobą zająć.
-Dajcie mi spokój.
Wróciłam obrażona do domu zrobiłam sobie kanapki i herbatę na kolację i zamknęłam się w pokoju. Na szczęście zabrałam ze sobą kilka zdjęć. W jedno wpatrywałam się bardzo długo byliśmy na nim tacy szczęśliwi.

Byłam już trochę zmęczona położyłam się spać. Obudziłam się w środku nocy wzięłam telefon i napisałam do Nialla.
sms.Rose-Śpisz?
sms.Niall-Rose kochanie.
sms.Rose-Tęsknie za tobą.
sms.Niall-Ja za tobą też, kocham cię <3
sms.Rose-Kiedy mnie odwiedzisz?
sms.Niall-Może w sobotę o ile twoi rodzice się zgodzą.
sms.Rose-Na pewno ich przekonam zabierz ze sobą chłopaków za nimi też tęsknię.
sms.Niall-Ja ciebie też.
sms.Rose-Kolorowych snów dobranoc :*
sms.Niall-Dobranoc :*
To mi pomogło zasnąć dzisiaj jest środa do soboty jeszcze dwa dni cała wieczność. Już się nie mogę doczekać kiedy ich zobaczę a przede wszystkim Nialla.
~~Dwa dni później~~
To dzisiaj, to dzisiaj zobaczę Nialla i resztę. Już się nie mogłam doczekać sprzątałam mój pokój. Poszłam do kuchni zapomniałam z tego wszystkiego powiedzieć o tym rodzicom.
-Rose nareszcie przyszłaś.
-Niall mnie dzisiaj odwiedzi razem z Harrym, Louisem, Liamem, i Zaynem.
-Co, dlaczego nam wcześniej nie powiedziałaś?
-Przecież mówiłem ci żebyś ich nie zapraszała.
-Będziemy spać w moim pokoju wszyscy aby wam nie zawadzać.
-Rose przestań.
-Oni wiedzą o tym że są niemiło widziani przez was, ale i tak przyjadą.
-Dobrze wiesz że mogą spać w gościnnym i u Ellie.
-Nie będziecie na nas musieli patrzeć, będą spali u mnie.
-Kiedy przyjeżdżają?
-Za godzinę.
-To przygotuje wam coś do jedzenia.
-Sama przygotuję niczego od was nie potrzebuje.
Wyszłam z kuchni i poszłam się szykować chciałam pojechać po nich na lotnisko. Czekałam niecałe 30 minut.
-Rose-biegli do mnie, tak się cieszyłam.
-Kochani.
-Rose-przytulił mnie Niall, za tym najbardziej tęskniłam, za przytuleniem się do niego.
-Niall, nareszcie tak bardzo za wami tęskniłam...wiecie że rodzice.
-Tak wiemy,że nie jesteśmy mile widziani dlatego kupiliśmy dwa namioty.
-Po co?
-Będziemy spać nad jeziorem pod namiotem, co o tym myślisz?
-Świetny pomysł.
-Zrobimy sobie wieczorem ognisko, tylko że zapomniałem gitary.
-To nic ja kupiłam sobie gitarę, grałam już na niej tą piosenkę, którą mnie nauczyłeś.
-Naprawdę?
-Tak, to co jedziemy?
-Jedziemy tylko od razu nad jezioro ok? nie chcę rozmawiać z twoimi rodzicami.
-Nie ma sprawy.
Dojechaliśmy pod mój dom zabrałam kilka rzeczy i jedzenie, które kupiłam i ruszyliśmy w stronę jeziora.
-Jak tu pięknie-zachwycił się Liam.
-Prawda.
-To co rozbijamy namioty.
-Taak!
To był najlepszy dzień jaki spotkał mnie w tym tygodniu. świetnie się razem bawiliśmy.


niedziela, 20 października 2013

Zwiastun...

                                    I oto jest trailer zapowiadający naszego bloga ,,Ocalić i Zginąć''


Piszcie czy się podoba...mam nadzieje że tak.
Pozdrawiam   Majka...

sobota, 19 października 2013

Uwaga!!!

Jutro na naszym blogu pojawi się trailer. To będzie z dedykacją dla naszej komentatorki a zarazem czytelniczki Wiki...Pozdrawiam
                                                                                                                                    Majka...

Pożegnanie/Rozdział 26

~~Następny dzień~~
Wróciłam z Niallem do domu, szczerze wolałam zostać w szpitalu. Świadomość że muszę wyjechać sprawiała we mnie wielki ból. Teraz mam to wszystko przekreślić, bo moi rodzice tak chcieli, Niall był taki smutny, prawie w ogóle się nie odzywał tylko dusił to w sobie.
-Niell wiesz, że cię kocham.
-Wiem Rose.
-A ja wiem, że nie chcę wyjechać.
-Ale musisz.
-Nie muszę.
-Rose nie zaczynaj.
-Tak a może ty chcesz abym wyjechała, co już mnie nie kochasz?
-To nie fair Rose, nawet tak nie myśl.
-Już sama nie wiem co mam myśleć.
Wyszłam z pokoju i udałam się w stronę kuchni nie wiedziałam dlaczego ale to miejsce lubiłam najbardziej. Lubiłam także mały ogród w którym Niall wieczorami rozpalał ogniska i grał dla mnie na gitarze. Nigdy nie zapomnę tych chwil, byłam wtedy taka szczęśliwa obiecał mi, że będziemy zawsze razem, że jestem dla niego ta jedyną. A teraz co...rodzice to wszystko zepsuli. Niall siebie obwinia bo rodzice mu to wmówili, wmówili mu to że to wszystko przez niego a to nie prawda sama się w to wpakowałam. Postanowiłam zadzwonić do chłopaków chciałam się z nimi pożegnać.
-Halo.
-Cześć Harry-zadzwoniłam do niego, bo to on był mi z nich najbliższy.
-Co tam piękna?
-Możesz wziąć chłopaków i przyjechać do nas?
-Pewnie zaraz będziemy.
-Ok do zobaczenia.
Poszłam do sypialni w której był Niall aby powiedzieć mu o tym, że zaprosiłam chłopaków.
-Niall.
-Tak?
-Zaprosiłam chłopaków, chcę się z nimi pożegnać nie będziesz miał nic przeciwko?
-Nie i przepraszam.
-To ja przepraszam, nie powinnam ci tego mówić.
Przytuliłam go mocno po czym poszliśmy do salonu. Niall usiadł na kanapie a ja dołączyłam do niego. Siedzieliśmy wtuleni w siebie jakieś pół godziny gdy usłyszałam pukanie. Poszłam otworzyć.
-Cześć Rose.
-Cześć wszystkim, zapraszam.
Weszliśmy do salonu podałam im soki i usiadłam z nimi.
-Słuchajcie chce się z wami pożegnać.
-Jak to? Dlaczego?
-Bo wyjeżdżam do Ameryki z rodzicami.
-Co? Na ile?
-Nie wiem, ale na długo.
-Z Niallem?
-Beze mnie Rose wyjeżdża z rodzicami.
-Czekajcie, bo nie rozumiem-powiedział zszokowany Hazza.
-Rodzice chcą abym była bezpieczna.
Mówiłam przez łzy. Rozmawialiśmy tak długo aż przyjechali po mnie rodzice, to był najgorszy moment najgorszy dzień w moim życiu. Chłopaki pojechali ze mną na lotnisko.
~~Na lotnisku~~
Rodzice poszli po bilety a ja musiałam się z nimi pożegnać. Musiałam się pożegnać z moim ukochanym i z moimi przyjaciółmi.
-To czas się pożegnać-mówiłam zaczynając szlochać.
-Będziemy cię odwiedzać z Niallem.
-Mam nadzieję, macie być co tydzień.
-Spoko-przytulili mnie wszyscy oprócz Nialla, podeszłam do niego był taki smutny.
-Niall kocham cię i zawsze będę cie kochała.
-Rose ja też cię bardzo kocham. Pamiętaj o mnie-wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam płakać chyba każdy mnie słyszał. Poczułam na moich włosach łzy Nialla.
-Rose.
-Tak?
-Wrócisz?
-Nie wiem! a będziesz mnie odwiedzał?
-Będę.
Jeszcze raz się ze wszystkimi pożegnałam i musiałam iść na odprawę. Niall krzyczał do mnie że mnie kocha. Płakałam przez całą podróż. Gdy dojechaliśmy do domu w ogóle się nie cieszyłam nie odzywając się słowem do rodziców weszłam do swojego ,,dawnego'' pokoju i runęłam z płaczem na łóżko. Zrozumiałam, że już nie będzie tak jak wcześniej że straciłam Nialla, że wieczorami nie będę mogła się do niego przytulić. poczułam w sobie taką pustkę. Siedziałam  do rana w swoim pokoju nie wychodząc z niego nawet na kolację. Później było tak samo rodzice krzyczeli, ale do mnie nic nie docierało. Była 18:00 postanowiłam pójść nad jezioro. Wtedy byłam tam z Niallem i również była 18:00. Nie mogłam o nim zapomnieć. Doszłam nad jezioro poczułam się tak jak wtedy tylko brakowało mi kogoś.....właśnie Nialla.


czwartek, 17 października 2013

Nie chcę wyjeżdżać/Rozdział 25

Otworzyła oczy tak! Obudziła się!
Byłem taki szczęśliwy!!!
-Rose kochanie!
-Niall-pamiętała mnie,przytuliłem ją mocno i ucałowałem po czym szybko wybiegłem na korytarz po jej rodziców i po lekarza. Gdy wróciłem z lekarzem jaj rodzice już tam byli.
-Proszę się odsunąć muszę zbadać pannę Rose-powiedział lekarz zwracając się do jej rodziców. Gdy zbadał Ros wyszedł powiedział jeszcze, że mieliśmy szczęście że tak szybko się obudziła.
-Niall możesz do mnie podejść?-powiedziała cichym i osłabionym głosem.
-Tak-podszedłem do niej i się nachyliłem a ona mnie pocałowała.
-Długo spałam?
-Tydzień córeczko-powiedziała jej matka.
-A co się stało?
-Rose później ci o wszystkim powiem-nie chciałem opowiadać tego wszystkiego przy jej rodzicach.
-Kiedy będę mogła wrócić do naszego domu?
-Córeczko jeszcze nie wiadomo.
-Ale ja nie mówiłam do was tylko do Nialla-co Rose powiedziała do naszego domu, tak bardzo chciałem to usłyszeć. Spojrzałem na mamę Rose była rozczarowana.
-Mamo, tato a możecie zapytać lekarza proszę!
-Dobrze córeczko zaraz wracamy.
Gdy jej rodzice wyszli złapała mnie za rękę.
-No to teraz mi powiedz co się stało.
-Muszę teraz?
-Musisz, tylko mów ze szczegółami, chcę wiedzieć.
-Dobrze Rose. Pamiętasz jak on porwał to dziecko?
-Tak pamiętam że weszłam do środka później zostałam z nim sama i że nagle przybiegli ci policjanci i dalej nic nie pamiętam.
-Bo on cię Rose postrzelił w brzuch.
-Coo?
-Ale to nie wszystko. Zawieźliśmy cię do szpitala i gdy w nocy poszedłem z chłopakami wypić kawę to on cię porwał i cię szukaliśmy.
-O boże gdzie ja byłam?
-Znaleźliśmy cię nieprzytomną u niego w domu. Byłaś naga on krzyczał, że jesteś jego i że go kochasz. No i zabraliśmy cię stamtąd do szpitala i później miałaś bardzo długą operację.
-Niall czy on mnie zgwałcił?-zobaczyłem jak zaczyna płakać.
-Na szczęście nie.
W tamtym momencie weszli rodzice Rose.
-Lekarz powiedział, że zostaniesz tu jeszcze tydzień.
-Aż tyle?
-Dasz radę.
~~Sześć dni później~~
Był ranek Rose jeszcze spała a ja siedziałem obok łózka i myślałem o niespodziance, którą miałem dla niej jeszcze przed śmiercią jej siostry.
-Dzień dobry kochanie-obudziła się
-Dzień dobry, wyspana?
-Jak nigdy, jutro wychodzę...
-Już się nie mogę doczekać.
-Ja też, chcę już do domu.
Uśmiechnęła się w końcu mówiła, że to nasz dom. Nagle do sali weszli rodzice Rose. Byli przewrażliwieni na jej punkcie w sumie się nie dziwię.
-Rose musimy porozmawiać-odezwała się jej mama.
-O czym?
-A czy Niall mógłby wyjść?-zwróciła się do mnie, to było dziwne wyszedłem.
-Posłuchaj nas. Obiecałaś, że będziesz na siebie uważała a ty co. Niall też powiedział że będziesz bezpieczna.
-Mamo proszę cię.
-Nie przerywaj mi. Zdecydowaliśmy że gdy wyjdziesz ze szpitala to wrócisz z nami do Ameryki jesteś jeszcze młoda masz 19 lat. nie możemy narażać twojego życia.
-Mamo proszę cię. Nie chcę wyjeżdżać.
-nie interesuje mnie to wyjeżdżasz i koniec.
-Dobrze ale z Niallem.
-Nie córeczko z nami bez Nialla, namieszał ci w głowie i to wszystko przez niego.
-Nie mamo ty o niczym nie wiesz nie rozumiesz!
-Rose przestań krzyczeć.
-Chcę tu zostać z Niallem rozumiesz.
-Nie rozumiem.

Myślami Rose...
Jak oni mogli mi to zrobić. Jak! Nie miałam zamiaru nigdzie wyjeżdżać za bardzo kochałam Nialla. Z moich oczu polały się łzy a potem szlochałam tak, że do sali wbiegł Niall, był przestraszony.
-Rose co się stało?
-To my was zostawimy-powiedzieli moi rodzice.
-Niall oni....oni chcą mnie zabrać do Ameryki.
-Co? Jak to?
-Ja nie chcę tam wracać, zrób coś.
-Dobrze, zaraz z nimi porozmawiam.
Wyszedłem wściekły i ruszyłem w stronę rodziców Rose.
-Dlaczego chcecie ja zabrać?-powiedziałem do nich, nie zważając na to że mówię do nich na ,,Ty''
-Chcemy aby była bezpieczna nie rozumiesz, odkąd tu jest co się z nią dzieje...leży w szpitalu. Nie dotrzymałeś słowa obiecałeś że będziesz się nią opiekował i, że będzie bezpieczna. Zrozumiałam, że w Chicago będzie bezpieczna, bo będzie z nami. I nawet nie myśl, żeby za nią jechać. Ściągasz na nią problemy i to wszystko twoja wina.
-Co pani w ogóle mówi. Czy pani nie rozumie. Kocham ja.
-To co, że ja kochasz, nie umiesz się nią zaopiekować jesteś nieodpowiedzialny. Będzie lepiej jak wróci do Chicago i może tam znajdzie sobie kogoś odpowiedzialnego a nie jakiegoś gówniarza.

Myślami Nialla...
Nie mogłem w to uwierzyć. Może i matka Rose miała rację, może rzeczywiście nie potrafiłem się nią zająć, wyszedłem ze szpitala by zaczerpnąć powietrza. Doszło do mnie, że to dobry pomysł, że Rose powinna znaleźć sobie kogoś odpowiedzialnego. A najlepiej według jej rodziców kogoś z dobrego domu kto ma dużo kasy. Było mi ciężko, było mi ciężko myśleć o tym że jutro będę musiał się z nią pożegnać, że ja stracę. Mogłem jaj nie pozwolić wtedy tam iść. Trochę myślałem i poszedłem do Rose.
-Cześć Rose.
-Niall powiedz, że będę mogła zostać.
-Rose, przykro mi.
-Coo?
-Trochę się z tym zgadzam miałem się tobą zaopiekować. Twoi rodzice już mi wszystko wyjaśnili. Przykro mi Rose ale jutro wyjeżdżasz do Ameryki tak będzie najlepiej.
-Jak możesz tak mówić, tak będzie najlepiej chyba dla ciebie i moich rodziców ale nie dla mnie.






wtorek, 15 października 2013

Najgorsze jest czekanie/Rozdział 24

Siedzieliśmy na korytarzu z sali cały czas wybiegały pielęgniarki. Nawet oddawałem krew. Zobaczyliśmy że z sali wychodzi lekarz. Nie miałem siły by z nim gadać zrobił to za mnie Liam.
-Mam złą wiadomość-usłyszałem jak lekarz mówił do Liama, serce podeszło mi do gardła
-Co się stało?-zapytał lekarza.
-Pacjentka żyje, ale jest w stanie krytycznym, wykrwawia się.
-To przez tego skurwysyna-krzyknąłem.
-Proszę się uspokoić-mówił lekarz.
-Jak ja mam się uspokoić przez niego Rose może umrzeć a ja mam się uspokoić.
-Muszę już wracać na salę.-
-A ile to będzie jeszcze trwało?
-Tyle ile będzie trzeba.
-Kurwa zabiję gnoja.
Miałem tego dosyć było mi jej tak szkoda przyjechała tu żeby odpocząć a cierpi jeszcze bardziej. Mogła zostać w Ameryce.
-Niall może zadzwoń do jej rodziców.
Uświadomił mnie Harry. Rose mówiła mi, że nic mam im o tym nie mówić ale w tej sytuacji powinienem to zrobić.
-Może masz rację zadzwonię.
Wyjąłem z kieszeni telefon Rose, ponieważ w moim nie miałem ich numeru....zadzwoniłem.
-Tak słucham-odebrała jej mama.
-Dzień dobry to ja Niall.
-Dzień dobry czy coś się stało?
-Tak...
-Co???-usłyszałem w jej głosie przerażenie.
-Rose jest w szpitalu miała wypadek.
-Słucham? Jaki wypadek?
-Yyyyy może niech tu pani przyjedzie a raczej przyleci to lekarz pani wszystko wyjaśni.
-Dobrze postaramy się niedługo być.
Czułem się winny obiecałem jej, że będę się opiekował Rose. Wszystko spieprzyłem to moja wina.
-I co?-zapytał Liam.
-Postarają się jak najszybciej tu przylecieć.
-A jak zabiorą ją do Ameryki?
-Nie pozwolę na to za  bardzo ja kocham.
To czekanie było najgorsze nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Miałem ochotę wejść na tą salę i ją zabrać. Była 8:00 rano z sali wyszedł lekarz.
-I co??-pytaliśmy.
-Pani Rose żyje, ale zapadła w śpiączkę i nie mam pojęcia kiedy się wybudzi.
-Że co?
Z jednej strony się cieszyłem że ona żyje a z drugiej nie mogłem z nią porozmawiać bo zapadła w śpiączkę a jeśli obudzi się za parę lat i nic nie będzie pamiętać. To było najgorsze.
-Panie doktorze a mogę do niej wejść?
-Tak za jakieś 10 minut.
Minęło 10 minut wszyscy wpadliśmy na salę. Była taka blada, najgorsze było to, że nie mogłem z nią pogadać. Tak bardzo chciałem jej powiedzieć że ją kocham. Chłopaki pojechali zostałem sam, czasami wpadali. Było popołudnie do sali wbiegli rodzice Rose.
-Moje dziecko-krzyczała mama Rose.
-Co się stało? Dlaczego ktoś ją postrzelił?
-Mogę to państwu wytłumaczyć kiedy indziej?
-Ona zapadła w śpiączkę-żaliła się matka Rose.
-To wszystko przez ciebie-nagle krzyknął na mnie ojciec Rose jak on mógł tak pomyśleć.
-Ja do niej nie strzeliłem.
-To i tak twoja wina. Po co my się w ogóle zgodziliśmy na ten wyjazd Rose do Londynu, gdyby została z nami w Ameryce nic takiego by się nie stało.
-Jak możecie tak w ogóle myśleć-krzyknąłem na nich i wyszedłem z sali nie chciałem rozmawiać już z ojcem Rose.
~~~~~
Mijały kolejne dni a Rose nadal spała nie wiedziałem ile to może trwać ale cały czas byłem w szpitalu. do sali Rose wchodziłem tylko wtedy gdy jej rodzice z niej wychodzili, nie chciałem z nimi rozmawiać. Cały czas ją obserwowałem miałem wielką nadzieję, że się wybudzi. Nagle, to nie możliwe czy ona....................

poniedziałek, 14 października 2013

Małe szanse/Rozdział 23

Opowiedziałem o wszystkim chłopakom byli w szoku on był nienormalny. Byłem taki wściekły miałem ochotę go zabić.
-Czyli z tego co mówiłeś Rose leży na łóżku, to może są w jego domu-mówił Harry.
-Ale gdzie on mieszka?
-Nie wiem, Niall mówiłeś że ona pracuje z córka Rogera.
-No tak Rose na pewno ma jej numer.
Wyjąłem telefon Rose i zadzwoniłem do jej szefowej czyli córki Rogera.
-Halo.
-Dobry wieczór to ja Niall, gdzie mieszka pani ojciec?
-A o co chodzi?
-On porwał Rose, proszę mi podać jego adres.
Podała mi adres, a ja powiedziałem chłopakom i natychmiast ruszyliśmy w drogę. Niestety to było jakieś 30 minut stąd. Znów ktoś zadzwonił.
-Halo.
-Dobry wieczór to ja lekarz pani Moore.
-Dobry wieczór o co chodzi?
-Chciałbym pana poinformować, że bez kroplówki pacjentka może się odwodnić i tego nie przeżyć.
-Ile mamy czasu?
-Jakąś godzinę.
-Za godzinę będziemy w szpitalu obiecuję..znajdę ją...
Zbliżaliśmy się do mieszkania Rogera. Waliłem w jego drzwi i krzyczałem jak opętany. Zobaczyłem Rogera wychodzącego na balkon. Był w szlafroku. Nie chciałem nawet myśleć o tym co on jej zrobił. Zabiję skurwysyna.
-Czego chcecie-krzyczał do nas z balkonu.
-Oddaj mi Rose, bo cie zabiję-odkrzyknąłem.
-Nie oddam ci jej ona jest moja nie rozumiesz?
-Człowieku ona może nie przeżyć godziny rozumiesz.
-Zostaw mnie ona jest moja i mnie kocha.-dalej krzyczał
Nie wiedziałem co mam zrobić. Harry z Zaynem próbowali wyważyć drzwi. Po paru minutach udało się. Szybko pobiegliśmy na górę. Wbiegliśmy do jakiegoś pokoju zobaczyłem Rogera stojącego na balkonie na dole został Liam i miał go zagadać. Rose leżała na łóżku całkiem naga to co miała na sobie to jedynie opatrunek na brzuchu. Po cichu okryłem ją jakimś kocem, Harry zabrał ją na dwór a ja z chłopakami mieliśmy go załatwić.
-Zabije cię!-krzyczałem i zacząłem uderzać go z całej siły wraz z Zaynem.
Biliśmy go aż do momentu kiedy stracił przytomność. Wybiegliśmy z mieszkania i szybko pojechaliśmy do szpitala. W drodze cały czas trzymałem ją za rękę, była nadal nie przytomna.....spała....Godzina minęła jakieś 20 minut temu baliśmy się że może nie przeżyć. Siedzieliśmy tam bardzo długo. Lekarz poinformował nas że Rose żyje, ale muszą teraz zrobić operację i jej szanse na przeżycie to 50/50. Kurwa przez tego sukinsyna ona może umrzeć. Miałem ochotę pojechać do niego jeszcze raz do niego i go zabić. Operacja trwała do rana.

niedziela, 13 października 2013

Zabiję go/Rozdział 22

Myślami Nialla...
Policja wezwała karetkę gdy szybko dojechaliśmy do szpitala Rose nie odzyskała jeszcze przytomności. Zabrali ją do jakiejś sali i kazali czekać. Postanowiłem zadzwonić do chłopaków.
-Halo.
-Cześć Harry to ja Niall.
-Cześć co się stało?
-Rose jest w szpitalu możesz przyjechać?
-Ok zaraz będę.
Bałem się o nią miałem nadzieję że przeżyje. Zastanawiałem się czy zadzwonić do jej rodziców. Po 15 minutach zobaczyłem Harry'ego. Louisa, Zayna i Liama biegnących w moją stronę.
-Co się stało-zapytał ze strachem Louis.
-Ten gwałciciel Roger ją postrzelił, ona straciła przytomność i teraz ją ratują.
-Boże.
-A zadzwoniłeś do jej rodziców?
-No właśnie nie! Nie wiem czy mam do nich dzwonić.
-To co robimy?
-Czekamy na lekarza.-wtrącił Zayn.
-Kurwa zabije go-krzyknąłem.
Siedzieliśmy ponad 2 godziny gdy z sali w której była Rose wyszedł lekarz.
-Czy któryś z panów jest rodziną pani Moore?
-Ja jestem jej narzeczonym-powiedziałem bez zastanowienia inaczej nic by nam nie powiedział.
-Dobrze, to w takim razie udało nam się uratować narzeczoną, ale w tej chwili nadal jest nie przytomna ma poważne uszkodzenie brzucha. Niestety jutro rano będziemy musieli zrobić operację. Teraz nie możemy.
Ucieszyłem się w tamtej chwili byłem najszczęśliwszym facetem na świecie. Ona żyje.
-A kiedy będę mógł się z nią zobaczyć?
-Może pan wejść teraz, ale uprzedzam że pacjentka jest nieprzytomna.
-Dobrze rozumiem.
Bez wahania wszedłem do sali. Zobaczyłem moją ukochaną była taka blada.
Chłopaki zostali na korytarzu. Chciałem pobyć z nią sam. Siedziałem tam godzinę może więcej.
-Chcesz coś do picia?-do sali wszedł Zayn.
-Nie.
-Może przyjdziesz do nas coś zjesz, jesteśmy w bufecie.
-Wole tu zostać.
-Lekarz powiedział że będzie spała do rana, chodź coś zjeść.
-Dobra, ale tylko na 15 minut.
Poszedłem z Zaynem do bufetu. Trochę się zasiedzieliśmy miałem być 15 minut a byłem prawie godzinę.
-Dobra chłopaki idę do Rose.
-Ok ja pójdę z tobą-powiedział Harry.
Szliśmy do Rose przed salą się zdziwiłem bo drzwi były otwarte. Weszliśmy do środka a jej tam nie było. Na początku poczułem szczęście czy ona odzyskała przytomność?
-Niall patrz okno jest otwarte.
-Ja pierdole co się dzieje?
-Ty a jak ktoś ja porwał?
-Nawet tak nie mów, biegnij po lekarza.
Harry pobiegł po lekarza a ja zadzwoniłem po chłopaków, lekarz powiedział nam, że nie mogła się obudzić i tak po prostu pójść. Jeśli to ten skurwysyn to go zabiję. Nagle usłyszałem dźwięk komórki Rose. Leżała na stoliku obok łóżka szpitalnego...odebrałem.
-Halo.
-Dzień dobry czy mogę rozmawiać z panią Moore?
Nie ma jej, ktoś ją porwał.
-Miałem powiedzieć, że pan Roger uciekł z więzienia.
-Coo???
-Dobrze my rozpoczniemy poszukiwania do widzenia.
-Do widzenia.
Kurwa on uciekł, to na pewno Roger ją porwał jak on jej coś zrobił, nie chciałem nawet tak myśleć.
-Policja-poinformowałem chłopaków.
-I co?
-Roger uciekł z więzienia, to na pewno on.
-Kurde.-odezwał się Harry.
-Co robimy?-zapytał Louis.
-Przecież musimy ją znaleźć sami, policja będzie pisać jakieś gówniane raporty i nim rozpoczną poszukiwania to on może jej coś zrobić.-wtrącił Liam
-Ok-zgodziłem się.
Wybiegliśmy  ze szpitala najpierw postanowiliśmy pojechać do tego budynku w którym wcześniej przetrzymywał dziecko gdy dojechaliśmy nie było ich tam. W drodze powrotnej ktoś do mnie zadzwonił.
-Halo.
-Cześć Niall-to był głos Rogera.
-Gdzie jest Rose ty skurwysynie.
-U mnie, na reszcie jest bezpieczna śpi koło mnie. Ma takie piękne ciało.
-Ty jesteś nienormalny, gdzie ona jest jak jej coś zrobisz to cię zabije.
-Nieważne, chce ci powiedzieć żebyś nas nie szukał ona jest ze mną jest szczęśliwa i masz ją zostawić ona cie nie kocha.
-Zabije cie rozumiesz!!!
-Do widzenia.


sobota, 12 października 2013

Przeżyje??/Rozdział 21

Weszłam do pracy czyli żłobka w którym jeszcze pracowałam bo na szczęście moja szefowa mnie nie zwolniła. Nigdzie nikogo nie było, postanowiłam wejść do pokoju dyrektora i zobaczyłam ją z policją. Byłam w szoku.
-Co się stało?-od razu zapytałam.
-Dobrze, że pani jest-powiedział jeden z gliniarzy.
-Ale o co chodzi?-dlaczego mi to powiedział, co w ogóle się stało?
-Był tutaj mój ojciec z bronią i szukał cię, powiedziałam mu że jesteś u rodziny a on porwał jedno z dzieci małego Kevina na zakładnika i powiedział że gdy nie pojedziesz do niego to on zabije to biedne dziecko-wytłumaczyła mi roztrzęsiona pani dyrektor.
-Słucham? Jak to?-byłam w ogromnym szoku czego on ode mnie chciał nie mogłam się opanować, serce zaczęło walić mi ja oszalałe.-Co mam zrobić?-byłam gotowa, przecież on mógł zabić niewinne dziecko.
-Na razie niech się pani uspokoi, za chwilę przyjedzie tu nasza specjalistka i wymyśli plan działania. Nie może pani nic sama zrobić to jest niebezpieczne.
-Dobrze a mogę zadzwonić do mojego chłopaka?
-Tak oczywiście.
Wyjęłam z kieszeni telefon wybrałam numer i szybko zadzwoniłam do Nialla.
-Cześć kochanie co tam?-usłyszałam jego głos.
-Mógłbyś przyjechać do mojej pracy?
-Tak, a co się stało?
-Wszystko ci wytłumaczę jak przyjedziesz.
-Dobrze zaraz będę.
Rozłączył się, policjanci wymyślali plan działania tłumaczyli mi co mam robić i jak później uciekać. Do żłobka przyjechał Niall od razu wszystko mu powiedziałam. Zobaczyłam w jego oczach gniew i złość. Bałam się, że coś może zrobić.
-Zabije skurwysyna-powiedział rozzłoszczony.
-Niall proszę cię nic nie rób policja już wszystko mi powiedziała zaraz będę musiała do niego zadzwonić.
-Pani Moore proszę-jeden z komisarzy podął mi telefon, teraz musiałam zadzwonić i usłyszeć jego głos.
~~
-Halo?-to był on.
-Roger to ja Rose czego ty ode mnie chcesz?
-Rose kochanie, jak to czego ciebie, całą ciebie.-było na głośno mówiący to wszystko słyszał Niall był taki wściekły że o mało co a wyrwał by mi słuchawkę.
-Zostaw to biedne dziecko rozumiesz-dalej ciągnęłam rozmowę.
-Dobrze zostawię ale wtedy gdy zobaczę ciebie rozumiesz.
-Rozumiem kiedy mam przyjechać?
-Dzisiaj o 19:00 i bez żadnych gliniarzy rozumiesz?
-A kto ma odebrać dziecko?
-Niech ten twój kochaś go weźmie tylko pamiętaj macie być sami bo inaczej go zabiję.
~~
Rozłączył się tak strasznie się bałam nagle w żłobku zjawiła się matka Kevina. Była zrozpaczona za wszystko obwiniała mnie ale jakoś musiałam się trzymać. Dlaczego on nie mógł zażądać pieniędzy, po mojej głowie krążyły różne myśli co on mi zrobi, jak policja mnie nie uratuje, czy coś się stanie. Zbliżała się 19:00. Ruszyliśmy w drogę ja z Niallem w jego samochodzie a za nami policja. To było jak z jakiegoś filmu tylko szkoda, że to ja grałam główną rolę. Dojechaliśmy na miejsce, strasznie się bałam.Plan był taki, wchodzę do budynku w którym był Roger za mną idzie Niall on ma oddać dziecko Niallowi w zamian za mnie, gdy policja zobaczy że dziecko jest bezpieczne wtedy wkroczą do akcji. Nawet nie chce na niego patrzeć ale muszę, najgorsze będą te minuty czekania. Gdy wszystko było gotowe zadzwoniłam do Rogera.
-Tak słucham.
- Jesteśmy pod tym budynkiem.
-Sami?
-Sami!
-To wchodźcie tylko bez żadnych numerów bo zabije gówniarza.
-Dobra.
Szłam z Niallem w stronę budynku. Powtarzał mi cały czas, że wszystko będzie dobrze i abym się się nie bała. Niall otworzył drzwi weszliśmy do środka. Zobaczyłam tą obrzydliwą urodę tego sukinsyna.
-Rose! witaj kochanie.
-Gdzie jest dziecko?
-Młody! Chodź jesteś wolny, zabieraj go Niall i wynocha.-powiedział, miałam ochotę go udusić, Niall najwyraźniej też.
-Zabiję cię.-krzyknął Niall ze złością, po czym wyszedł z Kevinem.
-No chodź Rose.
-Czego ty ode mnie chcesz co?
-Dwa razy się nie udało, do trzech razy sztuka.
-Nienawidzę cię ty skurwysynie.
Nagle do budynku wbiegli policjanci z bronią. Potem jakby wszystko ucichło, zrobiło mi się słabo, słyszałam krzyk Nialla, nie wiem co się stało........

Myślami Nialla...
Ten sukinsyn ją postrzelił, chciałem mu zrobić to samo ale zabrała go policja. Moja biedna Rose co on jej zrobił, co ja mam bez niej zrobić. Jeśli ona nie przeżyje to ja też.......

piątek, 11 października 2013

Byli zgraną parą/Rozdział 20

Niall przygotował kolację a ja nakryłam do stołu. Usłyszałam dzwonek do drzwi więc szybko pobiegłam otworzyć. To byli Harry, Louis i Zayn.
-Witaj piękna-powiedział Harry.
-Hej chłopaki-przywitałam się po czym wpuściłam ich do środka.
-Cześć Niall.
-Siema a gdzie Liam i Danielle?
-No właśnie nie wiemy, chyba go nie będzie.
-Dlaczego-zdziwiłam się.
-Bo chyba rozstali się z Danielle.
-Co....-zatkało mnie przecież to taki udany i idealny związek był......
-Dlaczego? co się stało?-Niall też był zdziwiony.
-No od dłuższego czasu się nie dogadywali-wyjaśnił nam Louis.
-To ja zadzwonię.
-Do kogo?-zapytał mnie Niall.
-Do Liama, zaproszę go do nas.
Zadzwoniłam do Liama jego głos był taki smutny, dowiedziałam się że to Danielle z nim zerwała, on ją tak bardzo kochał myślę że nadal coś do niej czuje. Zaprosiłam go do nas po 30 minutach się zjawił, zjedliśmy kolację i chłopaki wymyślili, że obejrzymy razem jakiś film wypadło na horror ,,Oszukać przeznaczenie''. Nie ucieszyłam się ale wiedziałam, że na komedię romantyczną się nie zgodzą. Trochę dziwnie się czułam, byłam sama z pięcioma chłopakami myślałam, że Danielle będzie no ale cóż. W najgorszych momentach zakrywałam oczy albo się odwracałam, chłopaków to śmieszyło a ja naprawdę się bałam. Film się skończył a nikomu nie chciało się wracać do domu.
-A możemy spać u was?-zasugerował Harry.
-Możecie-Niall od razu się zgodził.
-To super.
-To ja pójdę przygotować wam łóżka a tak w ogóle to my mamy dwa pokoje i salon, w jednym śpię ja z Niallem a wy się jakoś dogadajcie, ktoś musi spać na kanapie.
Padło na to że Lou i Harry śpią na kanapie a Zayn z Liamem w moim dawnym pokoju. Była noc, wszyscy położyli się spać. Nie mogłam zasnąć, Liam przez ten wieczór prawie nic nie mówił jest mi go bardzo szkoda.

~~Rano~~
Obudziłam się o 9:00 chłopaki już wstali niestety musiałam iść do pracy.
-Dzień dobry wszystkim-przywitałam się.
-Cześć.
-Zrobiliście śniadanie? bo za 2 godziny idę do pracy.Niestety.
-O to trochę głupio...-powiedział Lou.
-No głupio a wy?
-Wolne mamy.
-Tak wy zawsze macie wolne.
-Taka praca.
Zjadłam śniadanie jeszcze trochę pogadaliśmy i poszłam się szykować. Byłam już gotowa Niall odwiózł mnie do pracy i wrócił do domu bo miał zrobić obiad a później gdzieś jechać.

czwartek, 10 października 2013

Powrót/Rozdział 19

~~Tydzień później~~
Ustaliłam z Niallem i rodzicami, że jutro wyjeżdżamy, rodzice nie byli zadowoleni i wiele razy namawiali mnie żebym została,ale ja nie chciałam . Postanowiliśmy z Niallem, nie siedzieć w domu i zwiedzić moje rodzinne miasto Chicago. Zabrałam Nialla do mojej ulubionej lodziarni pokazałam mu wiele miejsc, również dawną szkołę a na koniec zabrałam go w moje ulubione miejsce za domem było piękne jezioro. Kochałam to miejsce.

-Jak tu pięknie!
-Wiem gdy jeszcze tu mieszkałam to przesiadywałam tu całymi dniami. Dużo myślałam i to w tym miejscu podjęłam decyzję, że wyjdę do Londynu.
-Super miejscówka na randkę.
-Super-przytaknęłam.
-No to zapraszam cię na randkę proszę siadaj-rozłożył na trawie swoją bluzę. To było takie romantyczne.
Usiadłam ale Niall tego nie zrobił gdzieś pobiegł. Po niecałej minucie wrócił z dużym bukietem kwiatów. Zapewne z mojego ogrodu.
-Proszę-usiadł obok i podał mi bukiet.
-Ty wariacie.
-Kocham cię Rose-pocałował mnie. położyliśmy się ja na bluzie Nialla a on na trawie i wpatrywaliśmy się w niebo.
-To moja najlepsza randka-wtrąciłam, Niall nic nie powiedział tylko się uśmiechnął pewnie był z siebie dumny. Leżeliśmy tak jeszcze godzinę i poszliśmy do domu na kolację.
-Gdzie byliście przez cały dzień-zapytała nas mama.
-Pokazywałam Niallowi Chicago a potem poszliśmy nad moje kochane jezioro.
-Aha i pewnie mieliście randkę, bo Niall wyrwał z mojego ogrodu najładniejsze kwiaty.
-Widziała pani-zapytał Niall.
-Tak ale to nie szkodzi, gdzie one są to wstawię je do wazonu.
-W moim pokoju, zaraz przyniosę.-poinformowałam.

Myślami Nialla...
Mama Rose była bardzo miła, ale jej ojciec prawie w ogóle się nie odzywał. Powiedział mi parę słów a teraz nic patrzy na mnie jakbym był jakimś zboczeńcem nie rozumiem tego.
-Kolacja gotowa-do jadalni weszła mama Rose z daniem zjedliśmy niemalże w ciszy, rodzice Rose pewnie byli nie zadowoleni z jej planów.
-To my pójdziemy do mojego pokoju się spakować-zakomunikowała rodzicom.
-Rose
-Tak mamo
-Nie wyjeżdżajcie.
-Mamo podjęłam decyzję jutro wylatujemy do Londynu.
-Nie rób mi tego mam złe przeczucia.
-Mamo proszę cię wszystko będzie dobrze nie bój się o mnie ja nie ćpam.
-Dobrze córciu jeśli nie chcesz zostać to nie będę cię zmuszać.
Poszliśmy do mojego pokoju i zaczęliśmy się pakować. Miałam wyrzuty sumienia, że zostawiam rodziców ale byłam już dorosła i chciałam ułożyć sobie życie.
-To ja się spakowałam.
-Ja też.
-To co idziemy spać o 8:00 mamy samolot.
-Idziemy, to dobranoc kochanie.
-Dobranoc.
Położyłam się i zdumiewająco szybko zasnęłam lecz w środku nocy się obudziłam, śniła mi się Ellie. To był dziwny sen trochę się przestraszyłam. Napisałam smsa do Nialla z pytaniem ,,czy śpi'' odpisał mi, że nie. Szybko wstałam z łóżka i poszłam do jego pokoju.
-Rose co się stało-Niall był zaskoczony moimi odwiedzinami w środku nocy.
-Mogę spać z tobą?
-Jasne, a co się stało?
-Śniła mi się Ellie trochę się przestraszyłam i nie mogę zasnąć.
-Przytul się do mnie skarbie, już wszystko dobrze.
Wtuliłam się w Nialla i zasnęłam. Gdy się obudziłam była 6:30 szybko wstałam poszłam do łazienki a następnie do kuchni w której był Niall z moim tatą.Zdziwiłam się, że rozmawiali.
-O nareszcie wstałaś jedz śniadanie i idziemy się szykować.
-Dobrze-zjadłam śniadanie w pośpiech po czym poszliśmy się szykować. Ubrałam się normalnie rurki, T-shirt i jeansową kurtkę a Niall rurki, T-shirt i bluza a do tego buty skate. Byliśmy gotowi spojrzałam na zegarek i była 7:00.
-Kochani bo się spóźnimy-popędzała nas mama-ja was odwiozę.
-A tato.
-Tato nie chce jechać pożegnaj się z nim teraz.
-Poszłam do kuchni gdzie stał ojciec miał łzy w oczach. Podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Do widzenia córeczko-powiedział po czym poszedł do sypialni. Rozumiałam jego zachowanie. Wyszłam na zewnątrz zobaczyłam auto mamy w którym siedziała wraz z Niallem.
-Już-powiedziałam wsiadając do pojazdu. Jechaliśmy około 15 minut przez ten czas prawie w ogóle się nie odzywałam jeszcze dobrze nie dojechaliśmy a ja już zaczęłam tęsknić. Dojechaliśmy na lotnisko Nial wziął bagaże i weszliśmy do środka.
-No to czas się pożegnać-powiedziała mama.
-Będziemy was odwiedzać.
-Córeczko tak bardzo cię kocham uważaj na siebie dobrze.
-Dobrze-przytuliła mnie mocno słyszałam ciche szlochanie mamy.-Przecież nie jadę na wojnę, czuje sie jakbyś się ze mną żegnała bo miałabym nie wrócić.
-Nawet tak nie mów.
-Tak się czuję.
-Przyjedziesz do nas prawda.
-Przyjadę, obiecuję.
Pożegnaliśmy się z mamą po czym poszliśmy w stronę odprawy. Gdy byliśmy w samolocie dziwnie się czułam bałam się że ich już mogę nie zobaczyć, ale to nie prawda będziemy ich odwiedzać, aż będą nas mieli dosyć.

~~W Londynie~~
-Nareszcie w domu.
-Wiesz Niall już za nimi tęsknię.
-Daj spokój odwiedzimy ich jeszcze nie raz.
-No wiem.
-A nie będziesz miła nic przeciwko, bo zaprosiłem na kolację Harry'ego, Louisa. Liama, Danielle i Zayna.
-To super-ucieszyłam się że przyjdą trochę się za nimi stęskniłam przez ten tydzień.-Dobra to ja idę pod prysznic a gdy wrócę będziemy przygotowywać kolację ok?
-Ok.
Poszłam pod prysznic strasznie długo mi to zajęło gdy wróciłam Niall już coś pichcił. Chciałam mu pomóc, ale on mi nie pozwolił i kazał odpoczywać. Nie miałam nic przeciwko i się położyłam.


środa, 9 października 2013

Czas ją pożegnać/Rozdział 18

Zjedliśmy kolację. Rodzice prawie cały czas mówili o Ellie ja myślałam tylko o naszej ostatniej rozmowie miałam do siebie żal za to co jej wtedy powiedziałam.
-To my pójdziemy do swoich pokoi.-poinformowałam zrozpaczonych rodziców. Po czym ruszyliśmy z Niallem do mojego pokoju. Uszanowałam decyzję mamy, Niall będzie spał w gościnnym chcemy tylko porozmawiać.
-Trochę głupio co?-zaczęłam rozmowę.
-Nie po prostu, wiesz jacy są rodzice.
-No tak.
-Nie było tak źle, a tak się bałaś.
-Jutro jest pogrzeb.
-Wiem! Pokarzesz mi zdjęcia twojej siostry chcę przynajmniej zobaczyć jak wyglądała.
-Dobrze, gdzieś tu powinny być.
Wyjęłam z szuflady album ze zdjęciami. Szczerze to nie chciałam ich oglądać ale Niall mnie poprosił to mu pokazałam.
-Tak wyglądał Ellie-pokazałam mu chyba najładniejsze zdjęcie jakie tylko miała.
-Była bardzo ładna.
-Tak wiem to zdjęcie było robione 2 lata temu. Po tym ćpaniu zmieniła się była bardziej blada zaniedbana.
Opisywałam mu moja siostrę. opowiadałam mu różne historie jakie razem z nią w dzieciństwie przeżyłam. Rozmawialiśmy bardzo długo była już 1:00 w nocy.
-To ja idę spać-powiedział Niall po czym dał mi całusa na dobranoc i wyszedł.
Tak dobrze, że go mam, gdyby go ze mną nie było to wszystko potoczyło by się inaczej wtedy na pewno musiałabym zostać tu. Rozmyślałam jeszcze przez chwilę po czym położyłam się spać.
~~~~~~~~~
Obudziłam się o 7:00. Słyszałam odgłosy dochodzące z kuchni, nie chciało mi się jeszcze wstawać. Znowu zasnęłam. Tym razem obudziłam się o 9:00. Poszłam do kuchni zobaczyłam siedzących przy stole Niall i tatę oraz mamę przygotowującą posiłek.
-Dzień dobry-przywitałam się.
-Dzień dobry-odpowiedziała mama.
-Za trzy godziny jest pogrzeb-oznajmił tato.
-T ja pójdę wziąć prysznic.-powiedziałam.
-Najpierw śniadanie.
To śniadanie jedliśmy naprawdę długo Niall prawie cały czas mówił, naprawdę się oswoił teraz ja się czułam niezauważona. Postanowiłam pójść do łazienki aby się odświeżyć. Nim się obejrzałam była 10:00. poszliśmy do mojego pokoju z Niallem on pomógł mi wybrać sukienkę. Po czym poszedł do pokoju w którym spał aby także zacząć się szykować. Sukienka w której miałam pójść była cała czarna, i krótka miała długi rękawki z czarnej koronki to samo przy dekolcie. Do sukienki założyłam czarne szpilki, włosy upiłam w koka i przyozdobiłam go czarną cieniutką i skromną opaską. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Spojrzałam na zegarek i była 11:25. W moim pokoju pokazał się Niall ubrał się inaczej niż zawsze miał czarną koszulę i czarne rurki a do tego również czarne trampki...wyglądał bosko.
-Gotowa?-zapytał.
-Chyba tak-odpowiedziałam mu dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie idziemy na imprezę, a na pogrzeb mojej siostry.Weszliśmy do salonu, byli tam rodzice oraz moja ciocia, wujek i ich syn Brian.
-Rose kochanie-przywitała mnie moja ulubiona ciocia.
-Dzień dobry ciociu.
-Jak ty pięknie wyglądasz.
-Dziękuję, przedstawię wam mojego chłopaka, to Niall.
-Miło mi-powiedział do cioci również całując ja w rękę i witając się z wujkiem.
-A to jest Brian mój brat cioteczny-przedstawiłam go Niallowi.
-To co możemy jechać?-zapytał tato.
-Możemy.

~~Na cmentarzu~~
Wszyscy płakali a najbardziej rodzice, mi też na początku polały się łzy. Pomyślałam że może teraz Ellie jest szczęśliwa i nie potrzebnie za nią płaczemy. Kocham ją i zawsze będę. Pożegnaliśmy się z nią i wróciliśmy do domu, teraz było w nim dużo ludzi prawie cała rodzina, ja z Niallem i Brianem poszliśmy do mojego pokoju. Długo rozmawialiśmy po czym postanowiłam pójść do pokoju Ellie chłopaki poszli ze mną. Weszłam i zobaczyłam jej dawny pokój od momentu wyprowadzki nic się w nim nie zmieniło ona była na odwyku więc mało czasu przed śmiercią w nim spędziła wiem, że w weekendy czasami przyjeżdżała. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać, bo zobaczyłam na jej szafce zdjęcie na którym byłam razem z nią, nigdy nie widziałam tego zdjęcia, może dlatego że prawie wcale w nim nie przebywałam. Wzięłam to zdjęcie i z drugiej strony zobaczyłam napis ,,Ja z moją kochaną siostrą Rose. Kocham ją''. To jeszcze bardziej wzbudziło we mnie płacz nigdy mi nie mówiła, że jestem jej kochaną siostrą. Chłopaki siedzieli obok mnie Brian udawał że ogląda plakaty na ścianach, Niall wpatrywał się w zdjęcie, które tak uporczywie trzymałam.
-Zabiorę je do Londynu-powiedziałam wskazując na zdjęcie.
-Może przynieść wam coś do picia?-zapytał Brian.
-Mi wody.
-A tobie Rose?
-Mi też.
-Ok to zaraz będę.
-A jeszcze tak niedawno rozmawialiśmy o niej, zazdrościłeś mi, że ona przynajmniej żyje, że mam siostrę, a teraz sam widzisz jesteśmy w tej samej sytuacji.
-Tak wiem Rose-przytulił mnie po czym wszedł Brian z wodą.
-Proszę.
-Dzięki Brian.
-Spoko ciocia mówiła abyście do nich poszli.
-Dobrze zaraz idziemy.
__________________________________________________________________________________ Jeju jeszcze raz proszę o komentarze, przynajmniej jeden do każdego posta...proszę.....Majka :)

wtorek, 8 października 2013

Rozumiem jak się czułeś/Rozdział 17

~~Następny dzień~~
Dojechaliśmy na lotnisko Niall poszedł po wodę, gdy wrócił poszliśmy na odprawę.

~~W samolocie~~
Strasznie się denerwowałam tym spotkaniem z rodzicami nie wiedziałam w jakim stanie ich spotkam. Miałam wyrzuty sumienia, że nie pogodziłam się z nią, moje ostatnie słowo, które do niej powiedziałam to ,,Nienawidzę Cię'' żałuję...strasznie żałuję. Moje przemyślenia przerwał Niall.
-I jak się czujesz?
-Wszystko dobrze.
-Rose tak mi przykro.
-Niall, teraz zaczynam cię rozumieć, jak ty musiałeś się czuć straciłeś swojego jedynego brata, a teraz ja swoją jedyną siostrę i mimo to że przed jej śmiercią jej nienawidziłam zrozumiałam, dopiero to do mnie doszło jak bardzo ją kochałam.
-Wszystko się ułoży Rose.
-Ja może się nie załamię, ale boję się o rodziców, więc od razu ci mówię, że nie wiem ile tam będę.Jeśli nie chcesz to nie musisz tam ze mną zostawać. Zrozumiem.
-A ty chcesz? Chcesz abym z tobą został?.
-Dobrze wiesz że chcę, ale nie mogę cię zmuszać.
-Jeśli chcesz to zostanę ile trzeba.
-A jak nie będę mogła wrócić do Londynu?
-To zostaniemy w Ameryce.
W mojej kieszeni poczułam wibracje, spojrzałam na ekran to była mama.
-Tak słucham.
-Cześć Rose, i co dzisiaj przylatujesz?
-Tak już jestem w samolocie, tylko zapomniałam ci powiedzieć, że nie będę sama.
-A z kim?
-Z moim chłopakiem Niallem.
-Dobrze córeczko czekamy, do zobaczenia.
-Pa.
Rozłączyła  się i spojrzałam na Nialla był zdziwiony.
-Nie powiedziałaś rodzicom,że będziesz ze mną?
-Wypadło mi to z głowy, przepraszam.
-Nie przepraszaj.
Wtuliłam się w mojego kochanego Nialla i wpatrywałam się w chmury, które widziałam przez malutkie okienko samolotu. Myślałam o Ellie, o tym że może mnie widzi może jest w tych chmurach i mi zazdrości tego, że ułożyłam sobie życie. Szkoda, że ona nie poznała swojej miłości, że zrobiła to co Niall. Kochałam go i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
-Zaraz lądujemy-zakomunikował mi Niall.
Serce zaczęło mi walić jak oszalałe nie bałam się tak bardzo lądowania, ale bałam się spotkania z rodzicami. Niall złapał mnie za rękę.
-Boisz się tego spotkania?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Spokojnie będę przy tobie, nie bój się.
-Dziękuję.
-Za co?
-Że ze mną jesteś.
I nawet  nie wiedziałam kiedy wylądowaliśmy, wyszliśmy zabraliśmy bagaże, po czym Niall zadzwonił po taksówkę. Nie chciałam się z nimi spotykać w takich okolicznościach. Taksówka przyjechała podałam adres i ruszyliśmy. w drodze cała się trzęsłam, Niall cały czas trzymał mnie za rękę. powoli dojeżdżaliśmy. zobaczyłam mój dom był taki radosny jasny, rosło w koło niego wiele kwiatów.
-To tutaj-poinformowałam Nialla.
-Czyli w tym domu się wychowałaś.
-Tak.
Niall zapłacił taksówkarzowi..odjechał. Teraz staliśmy pod moim domem jak wryci, bałam się do niego wejść Niall tym bardziej. Nagle zauważyłam wychodzącą mamę już nie była taka radosna i piękna. Była zrozpaczona.
-Rose witaj-przywitała mnie, czule przytulając.
-Mamo-z moich oczu polały się łzy.
-nie płacz córeczko.-uspokajała mnie.
-Dzień dobry-Niall przerwał.
-Dzień dobry-przywitała go podając mu rękę, Niall zachował się jak dżentelmen i ucałował rękę mamy.-A więc to ty jesteś chłopakiem Rose.
-Tak, Niall miło mi.
-Dobrze wejdźmy do domu.
Podążaliśmy w stronę drzwi. Gdy mama otworzyła drzwi zobaczyłam ten korytarz nic się nie zmieniło weszliśmy głębiej. Zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie zapłakanego. Był do Ellie bardzo przywiązany, tylko on stawał w jej obronie, gdy ta zaczęła ćpać było mi go tak strasznie żal. Rzuciłam się muna szyję.
-Córeczko.
-Tato-Znów zaczęłam płakać. Po przywitaniu z ojcem przedstawiłam mu Nilla po czym usiedliśmy na kanapie, zaczęliśmy rozmowę o Ellie o ty, że jutro ma przyjechać ciocia z wujkiem i ich synem. Tato zapytał mnie o to gdzie mieszkam.
-Mieszkam z Niallem.
-Jak to nie wynajęłaś sobie mieszkania?
-Nie na początku mieszkałam w hotelu a później poznałam Nialla i zamieszkałam z nim.
Nie chciałam im mówić o tym gwałcicielu, który dwa razy próbował mnie zgwałcić, nie chciałam ich martwić.
-A dalej pracujesz w tej restauracji?-zapytała mama.
-Nie, zaczęłam pracę w żłobku na razie pracowałam jeden dzień, myślę że zadzwonię do szefowej i powiem aby poszukała kogoś innego.
-To dobry pomysł-przytaknęła mama.
-a masz zamiar wracać do Londynu?-wtrącił tato, Niall złapał mnie za rękę, nie chciałam tu zostawać, nie wiem dlaczego, ale nie chciałam.
-Myślę że wrócę-zobaczyłam zdziwienie w oczach rodziców, zapewne spodziewali się innej odpowiedzi. Przecież miałam tam przyjaciół Harry'ego, Louisa, Liama, Danielle i Zayna.
-Jak to, nie zostaniesz tu?
--Zostanę przez tydzień może trochę więcej, ale chcę wrócić do Londynu nie chcę tu zostawać. Mama zaczęła szlochać, nie powinnam tego mówić teraz, ale i tak powiedziałabym im to.
-Przepraszam.
-Córeczko nie zostawiaj nas samych a gdyby tobie coś się stało? Nie przeżyłabym tego.
-Nic się jej nie stanie, proszę się nie martwić Rose jest bezpieczna-wtrącił Niall dobrze, że to powiedział.
-Ale ty tego nie rozumiesz-powiedziała mama zaczynając rozmowę z Niallem.
-Rozumiem proszę pani to samo miałem z moimi rodzicami, ja straciłem brata zginął w wypadku, rodzice także kazali mi zostać w domu nie wyjeżdżać. Ja chciałem uciec od tego tak samo jak teraz Rose.
-Nie wiedziałam przykro mi.-mama jeszcze bardziej się rozżaliła.
-Dobrze kochani, pokarzę wam wasze pokoje.
-Jak to pokoje.-przerwałam.
-Ty Rose będziesz spała w swoim a Niall w gościnnym.
-Możemy spać w jednym pokoju-Rozzłościłam się.
-Rose proszę cię-w końcu się zgodziłam.





poniedziałek, 7 października 2013

Zła wiadomość/Rozdział 16

Obudziłam się gdzieś po 9:00, dziś Niall miał mnie gdzieś zabrać, już nie mogłam się doczekać. Ubrałam się szybko i zeszłam do kuchni zdziwiłam się, ponieważ nie było w niej mojego Nialla. Zaczęłam go szukać ale nigdzie go nie było. Usiadłam na krześle w kuchni i zaczęłam rozmyślać. Nie chciałam do niego dzwonić jeśli mi nic nie powiedział to najwyraźniej mam się nie mieszać. Na szczęście po 10 minutach usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
-Gdzie byłeś?-od razu zapytałam ze złością że nic mi nie mówi.
-W sklepie, spokojnie nie denerwuj się-uspokajał mnie.
-Mogłeś mi powiedzieć.
-Już dobrze Rose-podszedł do mnie i przytulił czuło.
-Następnym razem mi mów że idziesz do sklepu-powiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
-Ok, usiądź a ja w nagrodę zrobię ci śniadanie dobrze?
-Dobrze, chcę naleśniki z bitą śmietaną.
-Już się robi.
Usiadłam i znów zaczęłam rozmyślać, patrzyłam się przy tym na Nialla, był całkiem sprawny w kuchni.
-To może powiedz mi co to za niespodzianka.
-Jak niespodzianka-Niall udawał że nie wie.
-Nic ci nie powiem Rose!
Nie przekonywałam go dalej, udawałam obrażoną. Niall się domyślił że udaję i nic sobie z tego nie robił.
-Śniadanie gotowe.Proszę księżniczko-podał mi śniadanie i sam usiadł na przeciwko.
-O 14:00 wychodzimy.
-To jeszcze dużo czasu co będziemy robić?
-Siedzieć na kanapie i oglądać TV.
-No w sumie możemy.
Nagle usłyszałam melodię mojego telefonu, Niall popatrzał na mnie...
-Nie odbieraj, dzisiaj masz wolne.
-Zobaczę kto to.
Wzięłam telefon i na ekranie napisane było ,,Mama'' szybko odebrałam.
-Halo.
-Dzień dobry córeczko-usłyszałam smutek w jej głosie.
-Co się stało-od razu zapytałam, serce waliło mi ja oszalałe.
-Ellie....
-Co Ellie?
-Ona...ona nie żyje.
-Cooo, jak nie żyje co się stało?
-Popełniła samobójstwo.
-Boże kiedy to się stało-mówiłam przez łzy, moja siostra nie żyje, nie mogłam w to uwierzyć.
-Dzisiaj w nocy w tym ośrodku.
-Dobrze ja przyjadę, jutro będę albo nawet dzisiaj..pa.
Rozłączyłam się byłam w szoku, ręce tak mi się trzęsły, że nie mogłam ich opanować, zaczęłam płakać.
-Rose co się stało-powiedział Niall z przerażeniem w oczach.
-Ellie moja siostra popełniła samobójstwo-wytłumaczyłam mu szlochając przy tym.
Niall nic nie mówił, podszedł do mnie i mnie przytulił. Bardzo dobrze mnie rozumiał w końcu też stracił jedynego brata.
-Muszę wyjechać, wrócić do Ameryki.
-Dobrze Rose, pojadę z tobą.
-Nie musisz.
-Ale chcę.
-Pójdę się spakować.
-Zostań, usiądź, jeszcze się cała trzęsiesz.
-Niall ostatnia moja rozmowa z nią to kłótnia, powiedziałam jej że jej nienawidzę.
Trochę się uspokoiłam i poszłam do sypialni się spakować, zaraz za mną przyszedł Niall.
-Też się spakuję.
-Niall przepraszam.
-Za co?
-Bo miałeś dla mnie niespodziankę, no i raczej nic nie wyjdzie.
-Trudno, kiedy indziej, i nie przepraszaj bo to nie twoja wina.Zadzwonię do chłopaków ok.
-Dobrze to ja cie spakuję.
Zadziwiająco szybko nas spakowałam, wzięłam sobie dużo rzeczy, ponieważ nie wiedziałam ile tam zostanę i czy w ogóle tu wrócę.
-Już-Niall oznajmił mi zakończenie rozmowy z chłopakami.
-Ja tez już nas spakowałam.
-Tak szybko, widzę trzy walizki po co tyle?
-Bo nie wiem ile tam zostanę.
-Ja zostanę tyle ile ty.
-Ale Niall ja nie wiem czy w ogóle tu wrócę.
-A dlaczego masz nie wracać?
-Po pierwsze rodzice, muszę z nimi trochę zostać, po drugie oni będą mi kazali z nimi zostać bo przecież po co mam tu wracać nawet nie mam tu swojego domu.-mówiła to drżącym głosem
-Jak to nie masz swojego domu, to jest twój dom.
-Nie Niall, to jest twój dom.
Zobaczyłam smutek w jego oczach, był rozżalony...wyszedł. Po co ja mu to powiedziałam, po co?! Ale w sumie taka jest prawda. poszłam do kuchni bo właśnie tam był Niall, podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Przepraszam-tylko tyle mogłam mu w tamtej chwili powiedzieć.
___________________________________________________________________________________No i jest następny rozdział, postanowiłyśmy pisać dalej, nie wiemy jeszcze ile to potrwa ale na razie się nie martwcie że zamkniemy bloga..prosimy o komentarze....duuuuużo komentarzy... Majka :*

niedziela, 6 października 2013

Strach,ale przed czym?/Rozdział 15

Położyliśmy się spać, było już późno Rose zasnęła od razu, a ja zastanawiałem się nad niespodzianką dla niej.
~~Ranek~~
-Niall wstawaj-poczułem lekkie szturchnięcia, otworzyłem oczy i zobaczyłem piękną twarz mojej ukochanej Rose.
-Cześć kochanie.
-Dzień dobry zaraz 10:00 a ty jeszcze śpisz, przecież  miałeś dzisiaj do Zayna jechać o 12:00.
-Tak wiem, a ty o się tak wystroiłaś?
-Przecież na 11:00 mam do pracy.
-A no tak, odwieść cię?
-Nie musisz.
-Ale chcę.
-Ok, to chodź do kuchni, przygotowałam śniadanie.

Myślami Nialla...
Szybko się ogarnąłem i poszedłem do kuchni, zastanawiałem się czy jej powiedzieć, wszedłem do kuchni i zobaczyłem stół na którym było pełno jedzenia a przy nim moja Rose.
-Łał, postarałaś się.
-Dla mojego chłopaka wszystko.
-Wszystko, to nie idź jutro do pracy.
-Dlaczego mam nie iść jutro do pracy?
-Bo mam dla ciebie niespodziankę.
-No a po pracy?
-Proszę Rose, tylko jutro dobrze?
-Dobrze, zapytam się szefowej.
-Dziękuję-ucałowałem ja i mocno przytuliłem, miałem nadzieję że będzie mogła jutro zostać.Zjedliśmy śniadanie i odwiozłem Rose do jej pracy, a sam pojechałem do Zayna, musieliśmy wszystko dokładnie obgadać. Gdy byłem już na miejscu zapukałem do jego drzwi.
-Siema Niall.
-Cześć, i co?-przywitaliśmy się i weszliśmy do środka.
-No na jutro wszystko gotowe.
-To dobrze, czekaj zadzwonię do Rose i zapytam cz w ogóle dostanie wolne jutro.
~~~~
-Halo.
-Cześć Rose i co możesz jutro zostać w domu?
-Ciesz się że mam super szefową, pozwoliła mi.
-O to super....to do zobaczenia pa.
Ucieszyłem się że Rose może zostać, już nie mogłem się doczekać jutrzejszego dnia, miałem nadzieję że Rose się zgodzi. Wszystko z Zaynem obgadaliśmy, było idealnie. Wróciłem do domu Rose już była, siedziała na kanapie z laptopem.
-Cześć Rose.
-Hejka, co tak długo.
-A wiesz musiałem coś obgadać z Zaynem.
-Aha spoko a jaką niespodziankę dla mnie szykujesz?
-Jutro się dowiesz.
-Powiedz chociaż trochę.
-Nie ma mowy.
Przygotowaliśmy kolację a raczej nakryliśmy do stołu i zamówiliśmy pizzę bo ani mi ani Niallowi nie chciało się gotować.
-Jak tam w nowej pracy.
-Spoko te dzieci to aniołki, takie słodkie.
-Chciałabyś mieć takie dzieci.
-No pewnie.
-Ale na to, to musisz trochę zaczekać.
-Oh Niall...
Po zjedzeniu kolacji jak zwykle oglądaliśmy film był bardzo smutny. Opowiadał o samolocie w którym byli ludzie i on się rozbił, to mię bardzo wzruszyło, po obejrzeniu położyliśmy się spać. Nie myślałam o niczym innym tylko o niespodziance. Tej nocy Niall cały czas miał mnie w objęciach, w ogóle nie puszczał a ja czegoś się bałam, to pewnie przez ten film.

sobota, 5 października 2013

Wspomnienia/Rozdział 14

Ten list nie był długi, napisane było w nim tak:
                      DROGI GREGU!!!
Cześć wiem, że nie przeczytasz tego listu ale mam nadzieję, że odczytasz moje myśli. Mam do ciebie wielki żal za to, że mnie zostawiłeś. Obiecałeś mi w szpitalu, że zagrasz ze mną w piłkę, że mnie nie zostawisz. Tęsknię za tobą i będę o tobie pamiętał...Twój brat
                                                                                             Niall Horan.
Miałam łzy w oczach, czy to znaczy, że jego brat nie żyje. Nie wiedziałam czy powiedzieć mu o tym, że przeczytałam jego list czy czekać aż sam mi powie. Dochodziła 18:00 zaraz powinien być w domu, dokończyłam sprzątanie i zabrałam się do kolacji. Nagle od tyłu ktoś mnie przytulił, od razu wiedziałam że to Niall.
-Witam kochanie.
-Niall! ale mnie wystraszyłeś.
-Co tam pichcisz?
-Spaghetti.
-Mmmm.....ja kupiłem szampana.
-Nie musiałeś.
-Musiałem.
Stałam i nie wiedziałam co powiedzieć, cały czas myślałam o liście.
-Możesz nakryć do stołu?-poprosiłam go, chciałam pomyśleć o tym jak mam go zapytać, aż w końcu usiedliśmy do stołu i nabrałam odwagi.
-Niall.
-Tak kochanie.
-Bo ja robiłam porządki.
-O jak miło.
-Tak, i posprzątałam w twojej szafie.
-Zapewne wyleciały wszystkie ciuchy.
-Tak i wypadło pudełko.-Niall zobaczył świeczki w moich oczach, zapewne się domyślił.
-I co?
-Przeczytałam list, przepraszam.
-Nie przepraszaj-Nie, po co ja mu o tym mówiłam, z oczu Nialla pierwszy raz odkąd się znamy uroniła się łza, zobaczyłam smutek w jego oczach, tak bardzo było mi go żal.Podeszłam do niego i go przytuliłam, tylko tyle mogłam zrobić.
-Przepraszam Niall mogłam w ogóle nie poruszać tego tematu-siedząc mu na kolanach przypomniała mi się moja siostra tylko, że jest różnica bo brat Nialla nie żyje, nie wiem jaki on dla niego był, zapewne dobry sądząc po liście, a moja siostra mnie skrzywdziła i jest narkomanką.
-Opowiesz mi coś o twoim bracie-zapytałam go niepewnie.
-Opowiem! Mój brat nazywał się Greg i gdy miał 18 lat miał wypadek. Potrącił go samochód, udało się go uratować, niestety po jakimś czasie umarł w szpitalu on był moim jedynym bratem, tylko go miałem. Wiesz i tak bardzo za nim tęskniłem, że pisałem do niego listy i ten jeden się zachował i ty go znalazłaś.
-Tak mi przykro Niall. Ja też ci coś opowiem o mojej siostrze Ellie.
Powiedziałam Niallowi o mojej siostrze to samo co mówiłam Danielle a może i więcej. Niall cały czas miał łzy w oczach myślę, że to nie było z powodu moich przykrych doświadczeń a z powodu jego brata, stał się przybity.
-Współczuję ci ale twoja siostra żyje i ją masz.
-Wiesz co, to już nie jest moja siostra, dla mnie ona nie żyje.
-Dobra Rose zjedzmy ta kolację, nie rozpamiętujmy przeszłości, stało się i trzeba z tym żyć. Może jeszcze pogodzisz się ze swoją siostrą.
-Chyba nie.
Zjedliśmy kolację, wypiliśmy szampana, raczej w smutnych nastrojach  i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Oglądaliśmy w skupieniu, ja nie odzywałam się bo nie wiedziałam co powiedzieć Niall pewnie też.
-Wiesz co.
-Tak?
-Byłem tak długo na policji bo jeszcze raz mnie przesłuchiwali i byłem u Harry'ego.
-A co mówili na policji?
-No to jednak ludzie Rogera mnie napadli i pojutrze mam rozprawę a do ciebie zadzwonią bo nie chcieli mi nic powiedzieć.
-Aha, mam nadzieję, że ich pozamykają.
-Ja też.
-Zgadnij kto jest dyrektorka żłobka.
-No nie wiem kto?
-Jenifer Roger córka gwałciciela.
-Cooo?? i ty chcesz u niej pracować?
-Tak przecież ona mi nic nie zrobi i powiedziała że nie chce się w to mieszać.
-Że ty zawsze musisz trafiać na Rogerów.
-Wiem mam pecha.
-Chodź tu bliżej.
Podsunęłam się bliżej Nialla a on mnie przytulił, tak zwyczajnie. Uwielbiałam jak mnie przytulał.
-Kocham cię Rose.
-Ja ciebie też, obiecaj mi coś.
-Co?
-Że mnie nie zostawisz i że już do końca będziemy razem.
-Obiecuję.

Myślami Nialla...
Szykowałem dla Rose niespodziankę. Tak naprawdę to część wymyślił Zayn. Chciałem być z nią na zawsze, bardzo ją kochałem i chciałem w końcu to zrobić.

piątek, 4 października 2013

List/Rozdział 13

-Halo.
-Dzień dobry ja dzwonię w sprawie pracy.
-Dzień dobry to zamiast rozmawiać przez telefon niech przyjdzie pani do naszego żłobka.
-Dobrze adres znam, to kiedy mam przyjść?
-Jeżeli pani może to nawet teraz.
-Dobrze to za 30 minut będę.
Ucieszyłam się że mogę dostać pracę, powiedziałam o tym Danielle ona niestety musiała iść. Poszłam do sypialni i poszukałam odpowiednich ciuchów. Założyłam jeansowe rurki, czarne szpilki i białą koszulkę a włosy związałam w kucyka. Byłam już gotowa i wyszłam po drodze zadzwoniłam do Nialla i poinformowałam go o wszystkim. Zbliżałam się do żłobka, trochę się denerwowałam. Weszłam do środka i na korytarzu zobaczyłam kobietę, wyglądała na 20 parę lat.
-Dzień dobry-odezwałam się do niej.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?
-Ja szukam dyrektorki tego żłobka.
-To ja.
-Ja dzwoniłam tu w sprawie pracy.
-To pani, dobrze zapraszam do mojego gabinetu.
Weszłam do środka, usiadłam na przeciwko tej kobiety, ona z miłym uśmiechem zaczęła pytać.
-Dobrze to może mi się pani przedstawi.
-O przepraszam zapomniałam Rose Moore.
-Miło mi, Jenifer Roger.
Roger.....ona jest rodziną gwałciciela, popatrzyłam na nią z przerażeniem.
-Tak wiem jestem córką Roberta Rogera, i wiem też że on próbował zgwałcić jakąś dziewczynę, ale ja pani nic nie zrobię.
Uspokoiła mnie trochę, przyznałam jej się że to mnie próbował zgwałcić.
-Dobrze nie rozmawiajmy o tym tylko o pracy, czy pracowała pani kiedyś z dziećmi?
-Nie ale bardzo lubię dzieci.
-Może pani popracować jako stażystka na początku będzie się pani przyglądać moim pracownicom, a gdy będzie pani dobrze szło to zatrudnię panią na etat.
-Dobrze, dziękuję a kiedy mogę zacząć?
-Jutro o 11:00 proszę przyjść.
-Dobrze to do widzenia.
-Do jutra.
Wyszłam, byłam taka szczęśliwa że wreszcie mam pracę, martwiło mnie tylko to że jest córką tego kolesia ale w tamtej chwili nie chciałam o tym myśleć. Szybko zadzwoniłam do Nialla by się mu pochwalić.
-Halo.
-Hej.
-Cześć kochana co tam?
-Dostałam pracę...!!!
-Coo gdzie?
-W żłobku, będę się opiekować dziećmi.
-O Rose super, kiedy zaczynasz?
-Jutro.
-Ok. jak wrócę musimy to jakoś oblać.
-Dobra to ja czekam.
Dotarłam do domu, trochę się nudziłam więc postanowiłam posprzątać w domu i przygotować kolację. Sprzątanie zaczęłam od sypialni, nie było w niej za czysto, ciuchy Nialla leżały na podłodze, gdy otworzyłam jego szafę by włożyć te czyste to wszystko się wysypało. Z górnej półki wypadło jakieś pudełko z którego wysypały się jakieś listy i zdjęcia. Zobaczyłam zdjęcia małego Nialla, więc postanowiłam je obejrzeć. Zobaczyłam też list, mój wzrok zatrzymał się na słowach ,,Tęsknię za tobą'' Postanowiłam go przeczytać.