wtorek, 29 października 2013

Ja i mój rozsądek/Rozdział 33

Postanowiłam do niego polecieć jeśli on się odważył to ja też się odważę. Nie byłam pewna, ale w końcu się zdecydowałam, spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do jednej walizki i po cichu wymknęłam się z domu. Szłam przed siebie, gdy nagle usłyszałam kroki za mną, odwróciłam się to był mój ojciec.
-A ty gdzie moja panno?
-Przed siebie.
-Nie chcesz powiedzieć, że miałaś zamiar pojechać do Nialla.
-Tak mam taki zamiar.
-Nigdzie nie jedziesz-wyrwał mi z ręki walizkę i się cofną.
-Myślisz, że zostanę, nigdy-zaczęłam biec przed siebie miałam w kieszeni tylko portfel, paszport i dokumenty zostawiłam w walizce. Słyszałam krzyki taty, ale nie zatrzymywałam się ani na moment dla Nialla byłam w stanie poświęcić wszystko. Zobaczyłam autobus bez chwili namysłu weszłam do środka i usiadłam przy oknie. Jechaliśmy w stronę starych fabryk. Szczerze to nigdy tam nie byłam chociaż mieszkam tu 19 lat. Autobus zatrzymał się na ostatnim przystanku, nie mogłam jechać dalej. Wysiadłam. Nie miałam gdzie się podziać co ja najlepszego zrobiłam. Robiło się ciemno a ja nie miałam gdzie spać. Udałam się w stronę starej fabryki z nadzieją, że tam będę mogła się zdrzemnąć. Na szczęście w środku nikogo nie było położyłam się na jakichś postrzępionych materacach. Bardzo szybko zasnęłam.

~~Myślami Nialla~~
Siedziałem na kanapie i myślałem nagle usłyszałem dźwięk mojej komórki. Zdziwiłem się bo dzwoniła mama Rose.
-Halo.
-Niall daj mi Rose, wiem że tam jest!
-Słucham u mnie jej nie ma.
-Jak to? Wczoraj wyszła i do tej pory nie wróciła, byłam pewna że jest u ciebie.
-Jak jej nie ma?
-Boże ona uciekła, albo jej się coś stało.
-Zaraz wsiadam do samolotu i będę.
Co się stało, dlaczego ona uciekła z domu, jeśli jej się coś stało, to wszystko przeze mnie. Zadzwoniłem do chłopaków Harry poleciał ze mną a Zayn, Louis i Liam zostali u mnie w domu na wypadek gdyby Rose do mnie przyszła.

~~Myślami Rose~~
Gdy się obudziłam usłyszałam czyjąś rozmowę to były męskie głosy. Serce zaczęło mi walić gdy wsłuchałam się w ich rozmowę.
-Słuchaj zamkniemy ją tui ją wypytamy a później będziemy szantażować jej rodzinę. Będziemy chcieli okupu rozumiesz.
-Dobry plan to ja zamknę fabrykę a ty idź z nią pogadaj.
Serce podeszło mi do gardła wstałam i próbowałam stąd uciec, na marne w drzwiach zobaczyłam jakiegoś mężczyznę.
-Nie uciekaj piękna!
-Zostaw mnie-krzyknęłam.
-Nie krzycz! Musisz mi powiedzieć coś o sobie.
-Nic ci nie powiem zostaw mnie.
-Masz rodzinę?-milczałam nie chciałam ich w to wciągać.
-Nie chcesz mówić to nie mów. Mam twój telefon. To do kogo mam zadzwonić?-zaczął przeglądać kontakty.
-Nialla, Mamy, Taty, Harry'ego, Louisa, Zayna, Liama, no wybieraj...
-Wypuść mnie.
-Dobrze to zadzwonię do Nialla masz go pierwszego to pewnie twój chłopak.
Wziął telefon i wybrał numer.
-Halo.
-Cześć Niall.
-Kto mówi?
-Mam twoją dziewczynę.
-Kim jesteś?
-Nie ważne.
-Chce z nią pogadać.
-Dobrze-widziałam jak włącza głośno mówiący.
-Rose.
-Niall.
-Gdzie jesteś?
-W...-Zabrał telefon.
-A więc chce za nią 100 000 do jutra, masz być o 19:00 inaczej Rose bo tak się chyba nazywa o ile dobrze słyszałem a więc Rose stanie się krzywda.
Rozłączył się z nim, cholernie się bałam tego typa. Dołączył do nas jego kolega jego twarz wydawała misie bardziej przyjazna, był o wiele młodszy. Miałam nadzieję, że nic mi nie zrobią. Dlaczego zawsze muszę się w coś wpakować. Ja i mój jebany rozsądek.

__________________________________________________________________________________Ostatnio nie ma żadnych komentarzy jest mi z tego powodu trochę smutno...proszę czytajcie i komentujcie...zależy mi na waszych opiniach..:) Pozdrawiam Majka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz