Samolot odleciał a ja nadal stałam na lotnisku i płakałam nie mogłam się z tym pogodzić nie mogłam zaponieć o Niallu. Przed lotem powiedział mi że już nie przyleci do mnie, bo będę bardziej cierpiała, dlaczego on mi to robił. Wsiadłam do taksówki i pojechałam do domu w salonie byli moi rodzice.
-Rose co się stało?-zapytała mama pewnie zauważyła że płakałam.
-Nie wiecie, to wszystko przez was, nienawidzę was!!!
-Rose uspokój się!
Wybiegłam i zamknęłam się w pokoju czułam rozpacz już zaczęłam tęsknić jak mogłam o nim zapomnieć...Jak?...Najgorsze było to że on mógł o mnie zapomnieć, może znajdzie sobie nową dziewczynę a ja będę tu siedziała załamana. Próbowałam się do niego dodzwonić ale nie odbierał...dlaczego!!?
Myślami Nialla...
Cały czas dzwoniła bardzo chciałem odebrać, ale nie wiedziałem co mam jej powiedzieć ona powinna o mnie zapomnieć. Chłopaki mnie ochrzaniali że nie powinienem się tak poddawać, że powinienem o nią walczyć, ale oni nic nie rozumieli. Myślałem o Rose, zastanawiam się co ona teraz robi pewnie płacze, tak bardzo tego nie lubiłem, nie mogę zapomnieć jej uśmiechu cały czas mam ją przed oczami.
~~Następny dzień. Myślami Rose...~~
Obudziłam się bardzo późno spojrzałam szybko na telefon niestety nie zadzwonił. Nie chciało mi się wstawać, bo po co nie wiedziałam co mam dzisiaj robić dochodziła 12:00. Wstałam.
-Rose dzień dobry-przywitała mnie mama nie odpowiedziałam nic.
-Będziemy mieli dzisiaj gości.
-Nie mam ochoty z nimi gadać!
-Przyjedzie moja przyjaciółka z jej synem James'em.
-Nie chcę się z nikim widzieć.
-Rose masz się dobrze zachowywać.
-Daj mi spokój.
-Zapomnij o Niallu. James to dobrze wychowany chłopak ma 20 lat i jest odpowiedzialny, pochodzi z dobrego domu.
-Ty sobie chyba żartujesz.
-Zaraz tu będą więc masz się zachować.
Zamknęłam się w swoim pokoju ona była śmieszna myślała, że wybierze mi chłopaka po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Rose otwórz!-usłyszałam głos mamy.
-Nie mam ochoty.
-Rose!
Postanowiłam otworzyć żeby nie wyjść na jakąś dzikuskę bo wiedziałam że ten cały James także stał pod drzwiami.
-Rose jak ty się zachowujesz!
-Normalnie.
-Poznaj James'a
-James miło mi.
-Rose.
-No to może zaprosisz kolegę do pokoju.
-Muszę?
-Rose...
Zaprosiłam go do pokoju żeby nie denerwować matki nie byłam z tego powodu zadowolona ale i tak nie maiłabym co robić.
Siadaj-odezwałam się do niego.
-Dzięki.
-Chcesz coś do picia?
-Nie.
Rozmowa nam się nie kleiła.
-Yyy to wiesz że moja matka chce nas zeswatać-powiedziałam mu.
-No wiem.
-Ale ja nie chcę jak by co!
-Rozumiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz