sobota, 12 października 2013

Przeżyje??/Rozdział 21

Weszłam do pracy czyli żłobka w którym jeszcze pracowałam bo na szczęście moja szefowa mnie nie zwolniła. Nigdzie nikogo nie było, postanowiłam wejść do pokoju dyrektora i zobaczyłam ją z policją. Byłam w szoku.
-Co się stało?-od razu zapytałam.
-Dobrze, że pani jest-powiedział jeden z gliniarzy.
-Ale o co chodzi?-dlaczego mi to powiedział, co w ogóle się stało?
-Był tutaj mój ojciec z bronią i szukał cię, powiedziałam mu że jesteś u rodziny a on porwał jedno z dzieci małego Kevina na zakładnika i powiedział że gdy nie pojedziesz do niego to on zabije to biedne dziecko-wytłumaczyła mi roztrzęsiona pani dyrektor.
-Słucham? Jak to?-byłam w ogromnym szoku czego on ode mnie chciał nie mogłam się opanować, serce zaczęło walić mi ja oszalałe.-Co mam zrobić?-byłam gotowa, przecież on mógł zabić niewinne dziecko.
-Na razie niech się pani uspokoi, za chwilę przyjedzie tu nasza specjalistka i wymyśli plan działania. Nie może pani nic sama zrobić to jest niebezpieczne.
-Dobrze a mogę zadzwonić do mojego chłopaka?
-Tak oczywiście.
Wyjęłam z kieszeni telefon wybrałam numer i szybko zadzwoniłam do Nialla.
-Cześć kochanie co tam?-usłyszałam jego głos.
-Mógłbyś przyjechać do mojej pracy?
-Tak, a co się stało?
-Wszystko ci wytłumaczę jak przyjedziesz.
-Dobrze zaraz będę.
Rozłączył się, policjanci wymyślali plan działania tłumaczyli mi co mam robić i jak później uciekać. Do żłobka przyjechał Niall od razu wszystko mu powiedziałam. Zobaczyłam w jego oczach gniew i złość. Bałam się, że coś może zrobić.
-Zabije skurwysyna-powiedział rozzłoszczony.
-Niall proszę cię nic nie rób policja już wszystko mi powiedziała zaraz będę musiała do niego zadzwonić.
-Pani Moore proszę-jeden z komisarzy podął mi telefon, teraz musiałam zadzwonić i usłyszeć jego głos.
~~
-Halo?-to był on.
-Roger to ja Rose czego ty ode mnie chcesz?
-Rose kochanie, jak to czego ciebie, całą ciebie.-było na głośno mówiący to wszystko słyszał Niall był taki wściekły że o mało co a wyrwał by mi słuchawkę.
-Zostaw to biedne dziecko rozumiesz-dalej ciągnęłam rozmowę.
-Dobrze zostawię ale wtedy gdy zobaczę ciebie rozumiesz.
-Rozumiem kiedy mam przyjechać?
-Dzisiaj o 19:00 i bez żadnych gliniarzy rozumiesz?
-A kto ma odebrać dziecko?
-Niech ten twój kochaś go weźmie tylko pamiętaj macie być sami bo inaczej go zabiję.
~~
Rozłączył się tak strasznie się bałam nagle w żłobku zjawiła się matka Kevina. Była zrozpaczona za wszystko obwiniała mnie ale jakoś musiałam się trzymać. Dlaczego on nie mógł zażądać pieniędzy, po mojej głowie krążyły różne myśli co on mi zrobi, jak policja mnie nie uratuje, czy coś się stanie. Zbliżała się 19:00. Ruszyliśmy w drogę ja z Niallem w jego samochodzie a za nami policja. To było jak z jakiegoś filmu tylko szkoda, że to ja grałam główną rolę. Dojechaliśmy na miejsce, strasznie się bałam.Plan był taki, wchodzę do budynku w którym był Roger za mną idzie Niall on ma oddać dziecko Niallowi w zamian za mnie, gdy policja zobaczy że dziecko jest bezpieczne wtedy wkroczą do akcji. Nawet nie chce na niego patrzeć ale muszę, najgorsze będą te minuty czekania. Gdy wszystko było gotowe zadzwoniłam do Rogera.
-Tak słucham.
- Jesteśmy pod tym budynkiem.
-Sami?
-Sami!
-To wchodźcie tylko bez żadnych numerów bo zabije gówniarza.
-Dobra.
Szłam z Niallem w stronę budynku. Powtarzał mi cały czas, że wszystko będzie dobrze i abym się się nie bała. Niall otworzył drzwi weszliśmy do środka. Zobaczyłam tą obrzydliwą urodę tego sukinsyna.
-Rose! witaj kochanie.
-Gdzie jest dziecko?
-Młody! Chodź jesteś wolny, zabieraj go Niall i wynocha.-powiedział, miałam ochotę go udusić, Niall najwyraźniej też.
-Zabiję cię.-krzyknął Niall ze złością, po czym wyszedł z Kevinem.
-No chodź Rose.
-Czego ty ode mnie chcesz co?
-Dwa razy się nie udało, do trzech razy sztuka.
-Nienawidzę cię ty skurwysynie.
Nagle do budynku wbiegli policjanci z bronią. Potem jakby wszystko ucichło, zrobiło mi się słabo, słyszałam krzyk Nialla, nie wiem co się stało........

Myślami Nialla...
Ten sukinsyn ją postrzelił, chciałem mu zrobić to samo ale zabrała go policja. Moja biedna Rose co on jej zrobił, co ja mam bez niej zrobić. Jeśli ona nie przeżyje to ja też.......

1 komentarz: