wtorek, 8 października 2013

Rozumiem jak się czułeś/Rozdział 17

~~Następny dzień~~
Dojechaliśmy na lotnisko Niall poszedł po wodę, gdy wrócił poszliśmy na odprawę.

~~W samolocie~~
Strasznie się denerwowałam tym spotkaniem z rodzicami nie wiedziałam w jakim stanie ich spotkam. Miałam wyrzuty sumienia, że nie pogodziłam się z nią, moje ostatnie słowo, które do niej powiedziałam to ,,Nienawidzę Cię'' żałuję...strasznie żałuję. Moje przemyślenia przerwał Niall.
-I jak się czujesz?
-Wszystko dobrze.
-Rose tak mi przykro.
-Niall, teraz zaczynam cię rozumieć, jak ty musiałeś się czuć straciłeś swojego jedynego brata, a teraz ja swoją jedyną siostrę i mimo to że przed jej śmiercią jej nienawidziłam zrozumiałam, dopiero to do mnie doszło jak bardzo ją kochałam.
-Wszystko się ułoży Rose.
-Ja może się nie załamię, ale boję się o rodziców, więc od razu ci mówię, że nie wiem ile tam będę.Jeśli nie chcesz to nie musisz tam ze mną zostawać. Zrozumiem.
-A ty chcesz? Chcesz abym z tobą został?.
-Dobrze wiesz że chcę, ale nie mogę cię zmuszać.
-Jeśli chcesz to zostanę ile trzeba.
-A jak nie będę mogła wrócić do Londynu?
-To zostaniemy w Ameryce.
W mojej kieszeni poczułam wibracje, spojrzałam na ekran to była mama.
-Tak słucham.
-Cześć Rose, i co dzisiaj przylatujesz?
-Tak już jestem w samolocie, tylko zapomniałam ci powiedzieć, że nie będę sama.
-A z kim?
-Z moim chłopakiem Niallem.
-Dobrze córeczko czekamy, do zobaczenia.
-Pa.
Rozłączyła  się i spojrzałam na Nialla był zdziwiony.
-Nie powiedziałaś rodzicom,że będziesz ze mną?
-Wypadło mi to z głowy, przepraszam.
-Nie przepraszaj.
Wtuliłam się w mojego kochanego Nialla i wpatrywałam się w chmury, które widziałam przez malutkie okienko samolotu. Myślałam o Ellie, o tym że może mnie widzi może jest w tych chmurach i mi zazdrości tego, że ułożyłam sobie życie. Szkoda, że ona nie poznała swojej miłości, że zrobiła to co Niall. Kochałam go i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
-Zaraz lądujemy-zakomunikował mi Niall.
Serce zaczęło mi walić jak oszalałe nie bałam się tak bardzo lądowania, ale bałam się spotkania z rodzicami. Niall złapał mnie za rękę.
-Boisz się tego spotkania?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Spokojnie będę przy tobie, nie bój się.
-Dziękuję.
-Za co?
-Że ze mną jesteś.
I nawet  nie wiedziałam kiedy wylądowaliśmy, wyszliśmy zabraliśmy bagaże, po czym Niall zadzwonił po taksówkę. Nie chciałam się z nimi spotykać w takich okolicznościach. Taksówka przyjechała podałam adres i ruszyliśmy. w drodze cała się trzęsłam, Niall cały czas trzymał mnie za rękę. powoli dojeżdżaliśmy. zobaczyłam mój dom był taki radosny jasny, rosło w koło niego wiele kwiatów.
-To tutaj-poinformowałam Nialla.
-Czyli w tym domu się wychowałaś.
-Tak.
Niall zapłacił taksówkarzowi..odjechał. Teraz staliśmy pod moim domem jak wryci, bałam się do niego wejść Niall tym bardziej. Nagle zauważyłam wychodzącą mamę już nie była taka radosna i piękna. Była zrozpaczona.
-Rose witaj-przywitała mnie, czule przytulając.
-Mamo-z moich oczu polały się łzy.
-nie płacz córeczko.-uspokajała mnie.
-Dzień dobry-Niall przerwał.
-Dzień dobry-przywitała go podając mu rękę, Niall zachował się jak dżentelmen i ucałował rękę mamy.-A więc to ty jesteś chłopakiem Rose.
-Tak, Niall miło mi.
-Dobrze wejdźmy do domu.
Podążaliśmy w stronę drzwi. Gdy mama otworzyła drzwi zobaczyłam ten korytarz nic się nie zmieniło weszliśmy głębiej. Zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie zapłakanego. Był do Ellie bardzo przywiązany, tylko on stawał w jej obronie, gdy ta zaczęła ćpać było mi go tak strasznie żal. Rzuciłam się muna szyję.
-Córeczko.
-Tato-Znów zaczęłam płakać. Po przywitaniu z ojcem przedstawiłam mu Nilla po czym usiedliśmy na kanapie, zaczęliśmy rozmowę o Ellie o ty, że jutro ma przyjechać ciocia z wujkiem i ich synem. Tato zapytał mnie o to gdzie mieszkam.
-Mieszkam z Niallem.
-Jak to nie wynajęłaś sobie mieszkania?
-Nie na początku mieszkałam w hotelu a później poznałam Nialla i zamieszkałam z nim.
Nie chciałam im mówić o tym gwałcicielu, który dwa razy próbował mnie zgwałcić, nie chciałam ich martwić.
-A dalej pracujesz w tej restauracji?-zapytała mama.
-Nie, zaczęłam pracę w żłobku na razie pracowałam jeden dzień, myślę że zadzwonię do szefowej i powiem aby poszukała kogoś innego.
-To dobry pomysł-przytaknęła mama.
-a masz zamiar wracać do Londynu?-wtrącił tato, Niall złapał mnie za rękę, nie chciałam tu zostawać, nie wiem dlaczego, ale nie chciałam.
-Myślę że wrócę-zobaczyłam zdziwienie w oczach rodziców, zapewne spodziewali się innej odpowiedzi. Przecież miałam tam przyjaciół Harry'ego, Louisa, Liama, Danielle i Zayna.
-Jak to, nie zostaniesz tu?
--Zostanę przez tydzień może trochę więcej, ale chcę wrócić do Londynu nie chcę tu zostawać. Mama zaczęła szlochać, nie powinnam tego mówić teraz, ale i tak powiedziałabym im to.
-Przepraszam.
-Córeczko nie zostawiaj nas samych a gdyby tobie coś się stało? Nie przeżyłabym tego.
-Nic się jej nie stanie, proszę się nie martwić Rose jest bezpieczna-wtrącił Niall dobrze, że to powiedział.
-Ale ty tego nie rozumiesz-powiedziała mama zaczynając rozmowę z Niallem.
-Rozumiem proszę pani to samo miałem z moimi rodzicami, ja straciłem brata zginął w wypadku, rodzice także kazali mi zostać w domu nie wyjeżdżać. Ja chciałem uciec od tego tak samo jak teraz Rose.
-Nie wiedziałam przykro mi.-mama jeszcze bardziej się rozżaliła.
-Dobrze kochani, pokarzę wam wasze pokoje.
-Jak to pokoje.-przerwałam.
-Ty Rose będziesz spała w swoim a Niall w gościnnym.
-Możemy spać w jednym pokoju-Rozzłościłam się.
-Rose proszę cię-w końcu się zgodziłam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz