czwartek, 17 października 2013

Nie chcę wyjeżdżać/Rozdział 25

Otworzyła oczy tak! Obudziła się!
Byłem taki szczęśliwy!!!
-Rose kochanie!
-Niall-pamiętała mnie,przytuliłem ją mocno i ucałowałem po czym szybko wybiegłem na korytarz po jej rodziców i po lekarza. Gdy wróciłem z lekarzem jaj rodzice już tam byli.
-Proszę się odsunąć muszę zbadać pannę Rose-powiedział lekarz zwracając się do jej rodziców. Gdy zbadał Ros wyszedł powiedział jeszcze, że mieliśmy szczęście że tak szybko się obudziła.
-Niall możesz do mnie podejść?-powiedziała cichym i osłabionym głosem.
-Tak-podszedłem do niej i się nachyliłem a ona mnie pocałowała.
-Długo spałam?
-Tydzień córeczko-powiedziała jej matka.
-A co się stało?
-Rose później ci o wszystkim powiem-nie chciałem opowiadać tego wszystkiego przy jej rodzicach.
-Kiedy będę mogła wrócić do naszego domu?
-Córeczko jeszcze nie wiadomo.
-Ale ja nie mówiłam do was tylko do Nialla-co Rose powiedziała do naszego domu, tak bardzo chciałem to usłyszeć. Spojrzałem na mamę Rose była rozczarowana.
-Mamo, tato a możecie zapytać lekarza proszę!
-Dobrze córeczko zaraz wracamy.
Gdy jej rodzice wyszli złapała mnie za rękę.
-No to teraz mi powiedz co się stało.
-Muszę teraz?
-Musisz, tylko mów ze szczegółami, chcę wiedzieć.
-Dobrze Rose. Pamiętasz jak on porwał to dziecko?
-Tak pamiętam że weszłam do środka później zostałam z nim sama i że nagle przybiegli ci policjanci i dalej nic nie pamiętam.
-Bo on cię Rose postrzelił w brzuch.
-Coo?
-Ale to nie wszystko. Zawieźliśmy cię do szpitala i gdy w nocy poszedłem z chłopakami wypić kawę to on cię porwał i cię szukaliśmy.
-O boże gdzie ja byłam?
-Znaleźliśmy cię nieprzytomną u niego w domu. Byłaś naga on krzyczał, że jesteś jego i że go kochasz. No i zabraliśmy cię stamtąd do szpitala i później miałaś bardzo długą operację.
-Niall czy on mnie zgwałcił?-zobaczyłem jak zaczyna płakać.
-Na szczęście nie.
W tamtym momencie weszli rodzice Rose.
-Lekarz powiedział, że zostaniesz tu jeszcze tydzień.
-Aż tyle?
-Dasz radę.
~~Sześć dni później~~
Był ranek Rose jeszcze spała a ja siedziałem obok łózka i myślałem o niespodziance, którą miałem dla niej jeszcze przed śmiercią jej siostry.
-Dzień dobry kochanie-obudziła się
-Dzień dobry, wyspana?
-Jak nigdy, jutro wychodzę...
-Już się nie mogę doczekać.
-Ja też, chcę już do domu.
Uśmiechnęła się w końcu mówiła, że to nasz dom. Nagle do sali weszli rodzice Rose. Byli przewrażliwieni na jej punkcie w sumie się nie dziwię.
-Rose musimy porozmawiać-odezwała się jej mama.
-O czym?
-A czy Niall mógłby wyjść?-zwróciła się do mnie, to było dziwne wyszedłem.
-Posłuchaj nas. Obiecałaś, że będziesz na siebie uważała a ty co. Niall też powiedział że będziesz bezpieczna.
-Mamo proszę cię.
-Nie przerywaj mi. Zdecydowaliśmy że gdy wyjdziesz ze szpitala to wrócisz z nami do Ameryki jesteś jeszcze młoda masz 19 lat. nie możemy narażać twojego życia.
-Mamo proszę cię. Nie chcę wyjeżdżać.
-nie interesuje mnie to wyjeżdżasz i koniec.
-Dobrze ale z Niallem.
-Nie córeczko z nami bez Nialla, namieszał ci w głowie i to wszystko przez niego.
-Nie mamo ty o niczym nie wiesz nie rozumiesz!
-Rose przestań krzyczeć.
-Chcę tu zostać z Niallem rozumiesz.
-Nie rozumiem.

Myślami Rose...
Jak oni mogli mi to zrobić. Jak! Nie miałam zamiaru nigdzie wyjeżdżać za bardzo kochałam Nialla. Z moich oczu polały się łzy a potem szlochałam tak, że do sali wbiegł Niall, był przestraszony.
-Rose co się stało?
-To my was zostawimy-powiedzieli moi rodzice.
-Niall oni....oni chcą mnie zabrać do Ameryki.
-Co? Jak to?
-Ja nie chcę tam wracać, zrób coś.
-Dobrze, zaraz z nimi porozmawiam.
Wyszedłem wściekły i ruszyłem w stronę rodziców Rose.
-Dlaczego chcecie ja zabrać?-powiedziałem do nich, nie zważając na to że mówię do nich na ,,Ty''
-Chcemy aby była bezpieczna nie rozumiesz, odkąd tu jest co się z nią dzieje...leży w szpitalu. Nie dotrzymałeś słowa obiecałeś że będziesz się nią opiekował i, że będzie bezpieczna. Zrozumiałam, że w Chicago będzie bezpieczna, bo będzie z nami. I nawet nie myśl, żeby za nią jechać. Ściągasz na nią problemy i to wszystko twoja wina.
-Co pani w ogóle mówi. Czy pani nie rozumie. Kocham ja.
-To co, że ja kochasz, nie umiesz się nią zaopiekować jesteś nieodpowiedzialny. Będzie lepiej jak wróci do Chicago i może tam znajdzie sobie kogoś odpowiedzialnego a nie jakiegoś gówniarza.

Myślami Nialla...
Nie mogłem w to uwierzyć. Może i matka Rose miała rację, może rzeczywiście nie potrafiłem się nią zająć, wyszedłem ze szpitala by zaczerpnąć powietrza. Doszło do mnie, że to dobry pomysł, że Rose powinna znaleźć sobie kogoś odpowiedzialnego. A najlepiej według jej rodziców kogoś z dobrego domu kto ma dużo kasy. Było mi ciężko, było mi ciężko myśleć o tym że jutro będę musiał się z nią pożegnać, że ja stracę. Mogłem jaj nie pozwolić wtedy tam iść. Trochę myślałem i poszedłem do Rose.
-Cześć Rose.
-Niall powiedz, że będę mogła zostać.
-Rose, przykro mi.
-Coo?
-Trochę się z tym zgadzam miałem się tobą zaopiekować. Twoi rodzice już mi wszystko wyjaśnili. Przykro mi Rose ale jutro wyjeżdżasz do Ameryki tak będzie najlepiej.
-Jak możesz tak mówić, tak będzie najlepiej chyba dla ciebie i moich rodziców ale nie dla mnie.






1 komentarz:

  1. Nie!!! Ona nigdzie niejedzie a jak juz to z Niallem!! Wrzucaj szybko next'a <3

    OdpowiedzUsuń