środa, 30 października 2013

Strach Ból Krzyk/Rozdział 34

W pewnym momencie obaj wyszli z pomieszczenia, w którym byliśmy. Szybko wstałam i podążałam korytarzami w stronę wyjścia. Biegłam najszybciej jak tylko mogłam. Byłam już prawie przy wyjściu gdy usłyszałam krzyki za sobą.
-Stój kurwa!!!-krzyczeli, ale ja się nie zatrzymywałam, bałam się że oni mogą mi zrobić to czego nie udało się zrobić Rogerowi. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Myślałaś, że nam uciekniesz co!!!-zobaczyłam twarz tego starszego mężczyzny.
-Zostaw mnie, co ja ci zrobiłam.
-Wiesz mała potrzebujemy kasy, a ty akurat się nawinęłaś to skorzystaliśmy z okazji.
Wziął mnie za policzki i mocno przydusił je palcami. Zaczęłam krzyczeć, a raczej próbować krzyczeć.
-Zostaw ją-powiedział ten młodszy zaskoczyło mnie to.
-Zamknij się gówniarzu-jedną ręką go odepchną, a drugą mnie trzymał.
-Wiesz co tato nie będę w tym uczestniczył.
Czy ja się przesłyszałam, czy to był jego ojciec.
-Tylko spróbuj a pożałujesz, zabieraj ją do tego pomieszczenia w którym była wcześniej i zamknij drzwi.
-Dobra-posłuchał go i wziął mnie delikatnie za rękę, to było dziwne gdy szłam z nim przez te korytarze czułam się bezpieczniej. Wydawało mi się, że robił to z przymusu ojca. Gdy dotarliśmy na miejsce puścił mnie.
-Wszystko ok?-zapytał nieoczekiwanie.
-A co ma być ok. Jestem tu przetrzymywana.
-Wiem,głupio zapytałem.
-Dlaczego jaki jesteś?
-Jaki?
-No inny, że nie chcesz mi zrobić krzywdy.
-Bo nie chcę. Ojciec mnie zmusza żebym tu był wcale nie chcę żeby Ci się coś stało. On już wiele złego zrobił mi też, dwa razy byłem przez niego w szpitalu, ale go to nie obchodzi.
-Boisz się go?
-Tak, zabił moją matkę i brata, a potem jakieś bandziory wykupili go z więzienia i teraz musi im to spłacić.
-O boże, tak mi przykro. A jak on mnie zabije, przecież Niall nie zdąży do wieczora zebrać tyle kasy.
-Ma jeszcze jeden dzień jutro o 19:00 ma przynieść mu kasę.
-A jak nie zdąży.
-Nawet o tym nie myśl.
-A tu co się dzieje?-do pomieszczenia w którym byliśmy wpadł jego ojciec.
-Nic, rozmawialiśmy.
-Zabraniam ci z nią rozmawiać Josh.
Wyszli wiedziałam jak ma na imię przed chwilą poznany mi chłopak. Siedziałam zamknięta kilka godzin było mi zimno i byłam bardzo głodna a przede wszystkim zmęczona. Nie mogłam na chwilę przestać myśleć o tym co powiedział mi Josh. Jak jego ojciec mógł zabić własną żonę i syna. Cholernie się go bałam a jeśli Niall z rodzicami nie zdążą zebrać tych pieniędzy na pewno mnie zabije. Zaczęłam płakać i żałować tego, że uciekłam z domu.
-Cześć piękna- w drzwiach zobaczyłam ojca Josha.
-Zostaw mnie!-powiedziałam.
-Nie bój się!-podchodził bliżej.
-Czego chcesz?
-Trochę mi się nudzi-serce podchodziło mi do gardła tylko nie to jeśli on będzie próbował mi coś zrobić.
-Odejdź-powiedziałam gdy był na przeciwko mnie.
-Rose daj spokój, nie bój się!-był tak blisko że przyciskał mnie do ściany. Wpatrywał się w moje załzawione oczy, po czym rozerwał mi koszulkę. Zaczęłam krzyczeć.
-Zostaw!-krzyczałam dalej, gdy w drzwiach pojawił się Josh.
-Zostaw ją!Jeszcze ci mało-krzyczał do niego, ale on nic sobie z tego nie robił waliłam go pięściami po klatce piersiowej ale nic to nie dało. Josh podbiegł do nas i walną go z całej siły w głowę a potem znowu. Na szczęście stracił przytomność. Wziął mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Już dobrze, chodź wyprowadzę cię na zewnątrz i uciekniesz.
-Ok-zaczęliśmy biec w stronę wyjścia on cały czas trzymał mnie za rękę. Usłyszałam jak ktoś biegnie za nami to na pewno był jego ojciec.
-Stójcie, bo was zabiję-usłyszałam, chciałam się zatrzymać ale Josh dalej biegł. Wybiegliśmy na zewnątrz usłyszałam strzał, a potem Josh upadł.
-Nie! co ty zrobiłeś!-krzyczałam bez opamiętania-To twój syn!-krzyczałam dalej już nawet nie wiedziałam co.
-Zostaw go i chodź, bo skończysz jak on.
Jak ten sukinsyn mógł tak mówić strzelił do swojego syna miałam ochotę go zabić, ale co ja mogłam.

1 komentarz:

  1. Genialne dawaj szybko nexta. Pliska :*********
    I zapraszam też serdecznie do mnie . www.ms-tommi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń